środa, 5 czerwca 2019

Tajemnica mojej matki - Jenny L. Witterick

Po publikacji Aliny Margolis chciałam przeczytać coś lżejszego. Wahałam się co wybrać. Najczęściej sięgam po młodzieżówkę, ale tym razem wzięłam książkę, którą "obchodziłam" już i nie mogłam się zdecydować... Tematyka II wojny światowej mnie kusiła, ale napis "międzynarodowy bestseller" mnie odstraszał. 
Chwyciłam ją rano do autobusu i... przepadłam. 

Kanadyjską (?) pisarkę zainspirowała historia Franciszki Halamajowej i jej córki Heleny, które są Sprawiedliwymi Wśród Narodów Świata. Autorka zaznacza, że główne postacie są prawdziwe, tak samo jak ich dokonania. Reszta to literacka fikcja. Ale jaka fikcja... Książka jest prosta, składa się z krótkich rozdzialików "opowiadanych" przez Helenę, Mikołaja oraz Vilheima. To oni przez swoją historię pokazują nam Franciszkę. Kobietę prostą, mocno stąpającą po ziemi, która potrafi zadbać o siebie i swoją rodzinę. Uczy też swoje dzieci pięknej postawy: 
Kiedy postanawiasz, że będziesz postępował jak należy, z początku to jest świadomy wybór. Potem to staje się drugą naturą. Nie musisz się już zastanawiać, co jest w porządku, bo takie postępowanie weszło ci w krew i jest odruchowe. Postępujesz jak należy, bo stałeś się takim człowiekiem. [str. 20]
Franciszka nie dzieli ludzi na Polaków, Żydów, Niemców czy Ukraińców. Ona ocenia postępowanie człowieka, jego charakter. Ma w sobie pokłady dobroci, szczerości i szlachetności. Dzięki temu potrafi podjąć właściwe decyzję, mimo że ma wiele do stracenia (rodzinę). Franciszka podchodzi do życia z pogodą ducha i chyba dzięki temu potrafi wszystko udźwignąć. Bo milczenie i obojętność to największy grzech (Elie Wiesel). 
Kobieta podczas II wojny światowej "przechowała" w swoim gospodarstwie 15 Żydów. Stanowi to połowę z ocalałych w Sokalu z sześciu tysięcy Starozakonnych. W książce przedstawiono dwie rodziny, którym pomagała. Przechowała również niemieckiego żołnierza, który nie chciał iść na wschodni front. 

Książka jest delikatnie osadzona w czasach wojennych. Nie mamy tu opisów okrucieństwa, ale delikatną naukę wplecioną w opowieść o życiu.
Po przeczytaniu tej historii zatopimy się w przemyśleniach. Co ja mówię, w czasie czytania także. Sposób pisania zachęca nas do zagłębienia się w trudną tematykę tolerancji, dobroci i ludzkich wyborów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz