czwartek, 9 kwietnia 2026

Diabelstwò - Maciej Lewandowski

Zanim o książce, to muszę zgłosić pewne zastrzeżenie. Gdy człowiek otrzymuje TAKĄ przesyłkę z Wydawnictwa Mięta, to musi ją bronić własną (bądź, co bądź chuderlawą) piersią przed własnym nastoletnim dzieckiem (któremu brakuje kilka centymetrów do metra osiemdziesięciu). Postuluje o zakładanie jakiś kłódek. Dla bezpieczeństwa. Przed ciekawskimi dziećmi. I tym co kryje się w książce...

A pojawiło się w niej sporo zła...

Kuba, Sławek i Maja wraz z Ewą oraz Michał zakładają się, że dwójka z nich wejdzie do domu czarownicy. Ot, tylko na 15 minut i przyniesie z tamtą jakiś przedmiot, na potwierdzenie swej bytności w ruderze. Wydawać by się mogło, że zakład jest prosty, ale... Ale dom ma inne plany wobec intruzów. 
Dwójka dzieciaków znika bez śladu. Dorośli rozpoczynają poszukiwania - w domu, lesie i najbliższej okolicy. Ale dzieciaki wiedzą... Wiedzą, że to nic nie da. Bo tu swe chude paluchy maczają siły nieczyste.


"Diabelstwò" Macieja Lewandowskiego to powieść skierowana do młodzieży i druga część przygód nastolatków z Czartyży. A tu kilka słów o pierwszej części przygód naszych bohaterów -> https://pani-z-biblio.blogspot.com/2024/05/grzechot-maciej-lewandowski.html W pierwszej części Autor przywołał do życia czarną wołgę, a teraz sięgnął po postać wiedźmy i jej domu. Takie odwołania wydają się proste i łatwe do opisania - co pokolenie pojawia się historia z porywaczami z czarnego auta a złymi czarownicami jesteśmy karmieni od dzieciństwa. Jednak... Warto zwrócić uwagę na kaliber opowieści, moc słowa i mnogość intrygujących wątków, które pojawiły się w powieści.

Rzeczą, która najbardziej mnie ujęła jest obrazowość opowieści, wręcz wizualność narracji. Autor dokładnie, zgoła plastycznie opisuje dźwięki, szelesty i zapachy. Czytelnik czuje jakby był tam, w środku wartkiej akcji. (Nie)stety. Aż ciarki biegają po ciele. I, co za diabelstwo, pojawiła się u mnie obawa sprzed jedzeniem jabłecznika. Liczę, ze dość szybko wyzbędę się tego strachu, bo kocham szarlotkę.

Świetnie nakreślone są relacje między przyjaciółmi, ale także relacje rodzinne. Autor pokazuje emocje jakimi targają serca naszych bohaterów - strach, determinacja, obawa, troska... Dzięki temu wydają się prawdziwsi. A my współodczuwamy ich odczucia. 

Sama historia to nie tylko horror w dobrej odsłonie. To opowieść o strachu, odwadze, waleczność i przyjaźni. Ale także, a może przede wszystkim o konsekwencjach swoich działań.

Za okładkę odpowiedzialny jest Dawid Boldys. mocne nasycone kolory - fiolet, czerń i ostro czerwony złowrogi księżyc. Farbowane brzegi zdradzają nieco tajemnicy dotyczącej treści powieści. No, cóż... Oto przed Państwem cudeńko, które świetnie prezentuje się na półce. I to z każdej strony. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta, które zorganizowało mi seans strachu i obaw przed starymi domami. I ukochanym jabłecznikiem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz