niedziela, 9 sierpnia 2026

Czerwone piwo królowej - Alicja Czarnecka-Suls

Ja wiedziałam, że tak będzie. Moje znajomość produkcji piwa jest zerowa. Jak już zdarzy mi się wypić piwo, to wybieram coś słodkawego. A teraz (tak dopiero teraz) dowiaduje się, że jest czerwone piwo! I to nie barwione sokiem z malin (profanacja, tak na marginesie). I jak już się dowiedziałam, to musiałam wszystko sprawdzać – gdzie są browary i gdzie były kiedyś; jakie są rodzaje chmielu (rodzaje – liczba mnoga! I jak wpływają na smak piwa) i jak stworzyć idealny słód.

Czy ta wiedza jest mi do czegoś potrzebna?

Oczywiście, że nie.

No, chyba tylko po to, żeby jeszcze bardziej wczuć się w klimat powieści...

A tu... oj dzieje się.


Waleria wiedzie spokojne życie. Po śmierci dziadka, przejęła jego warsztat – została miejscową introligatorką i fotografem. W jej głowie rodzą się jednak inne plany na przyszłość. Młoda kobieta chce opuścić Chmielnik i wyruszyć w wielki świat. Choć miła i uczynna, to jest outsaiderką, ciągnie się za nią rodzinna tajemnica.

I nagle pojawia się on. Michał to znany fotograf gwiazd. Mieszka i pracuje w Londynie. Wraca do Chmielnika na prośbę wuja. I żeby wspólnie z Walerią uratować rodzinny, ponad stuletni browar przed całkowitym zniszczeniem. Której, to trzeba podkreślić, nie ufa. Bo czemu jakaś obca dziewczyna ma mieć udziały w jego rodzinnym dorobku?

W tle historii tych dwojga wychodzą na jaw stare tajemnice. Co łączyło Klarę – babcię Walerii i Antoniego – wuja Michała? Co doprowadziło do upadku browaru? I dlaczego burmistrz jest tak bardzo zainteresowany przejęciem ziemi, na której stoją budynki warzelni.


Alicja Czarnecka-Suls stworzyła porywającą opowieść o rodzinnej tradycji, która stała się łącznikiem przeszłości i teraźniejszości. Opowieść, która potrafiła połączyć pokolenia i zjednoczyć mieszkańców miasteczka w obronie własnej historii. A wszystko to, by na nowo móc zbudować wspólny, rzemieślniczy biznes. Bardzo spodobało mi się wplecenie przez Autorkę historii piwowarstwa w samą opowieść miasteczka i jego historii. Ukazanie dziejów piwa i jego wpływu na zdrowie średniowiecznych mieszkańców Europy czy historii browarów w powojennej Polsce wzbogaca i uatrakcyjnia samą powieść. Bo ta część książki jest równie interesująca jak historia dwóch par - Walerii i Michała oraz Klary i Antoniego.

Sami bohaterowie pojawiający w powieści są pełnowymiarowymi postaciami – mają ciekawą osobowość, dobrze zilustrowany charakter i... podczas rozwoju akcji ulegają też przemianą wewnętrznym. Autorka w subtelny sposób ukazała niespełnioną miłość, trudne wybory jakich dokonywali nasi bohaterowie, sekrety skrywane latami oraz ludzką zaborczość i nienawiść, którą można przekazywać kolejnym pokoleniom.


Rodzinne tajemnice, sekrety (nie tylko miłosne) i walka o rodzinną spuściznę.

Spokojna i wyważona narracja, ciekawe zwroty akcji, wątki chwytające za serce, tajemne receptury na ważenie idealnego słodu to sposób Autorki na oderwania Was od szarej rzeczywistości i męczących upałów. Wyważone proporcje tworzą nie tylko świetne trunki, ale także nietuzinkowe powieści, które zachęcają Czytelników do odkrywania i poznawania nowych dziedzin życia.


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowną książkę. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

Małe Licho i tajemnica Niebożątka - Marta Kisiel

Nieco ukryty przed oczami przechodniów stoi w ogrodzie uroczy stary dom z „uśmiechniętym dachem”. Ma nietuzinkowych mieszkańców – małego anioła stróża, który ma alergię na WŁASNE PIERZE, dżina w butelce, utopca pełnego złośliwości, różowe króliki i Niebożątko. A właściwie Bożydara Antoniego Jekiełłkę – zwyczajnego chłopca, który uważa ten domowy kram za całkiem normalny stan. Aha, są tu też mama i dwaj wujkowie, którzy nie wyprowadzają chłopca z błędu.

Zresztą wszyscy są bardzo przyjaźni. Nawet potwór spod łóżka. Dlatego Bożek to szczęśliwe i zadowolone z życia dziecię.

Jednak pewnego dnia dorośli postanawiają, że chłopiec pozna świat poza domem. Bożek będzie musiał chodzić do szkoły! I do tego całkiem sam! Reszta ferajny niestety musi zostać w domu.

W pierwszych chwilach pomysł zaskakuje chłopca. Bożek obawia się nowego środowiska i rozłąki z bliskimi. Z przyjaciółmi „ćwiczy” się w byciu uczniem. Jest to jednak obraz daleki od realiów szkoły, o której tak naprawdę nic nie wie.


Czytałam już kilka książek Marty Kisiel - bawił mnie cykl z Tereską Trawną, więc chwyciłam z pełnym entuzjazmem za tą publikację. Dostałam jednak coś zupełnie niespodziewanego.


Bohaterami tej wciągającej publikacji są mały anioł, różowe króliki, utopiec oraz potwór spod łóżka Autorka wprowadza tymi postaciami odrobinę magii i strachu wobec nieznanego. Z każdą stroną okazuje się jednak, że STRACH ma WIELKIE OCZY, a wszystkie postacie są miłe i opiekuńcze wobec Niebożątka. A właśnie... Niebożątko, czyli Bożydar Antonii to główna postać opowieści. Z pozoru to zwyczajny chłopiec (żyjący, co prawda w lekko magicznym domu), który chodzi do szkoły i ma swoje (niemałe) problemy. To bohater, z którym można się identyfikować. Bohater, który złości się na niepowodzenia, obraża się po dziecięcemu, by za chwilę stanąć w oko w oko z problemem i strać się go rozwiązać.

„Małe licho...” jest skierowane do młodszych czytelników, ale... dorośli także pokochają ten cykl (tak, bo są kolejne części przygód Licha i Niebożątka). Opowieść jest lekka, zabawna i ma w sobie... odrobinę magii. Porusza jednak ważne tematy dla młodego czytelnika – jak poradzić sobie w nowym środowisku, jak nawiązywać nowe relacje, czy trzeba podążać za modą (np. na filmy czy kanapka z konkretnym wkładem). Bardzo szeroko poruszana jest kwestia odrzucenia, bycia innym, odbiegania od szeroko przyjętych standardów. Robi jednak to z dużym wyczuciem, empatią i poczuciem humoru, które ukazuje jak poradzić sobie w takich sytuacjach.


Język powieści jest przystępny dla dzieci, pojawiają się zabawy słowne, przekręcone nazwy – wszystko to, co zdarza się dzieciom przy odkrywaniu wielkiego świata.

Nietuzinkowe, magiczne postacie, stara tajemnica i Prawdziwe Tarapaty Nie z Tego Świata to mieszanka na zabawną, wciągającą lekturę. Ta ciepła, pełna miłości i zrozumienia opowieść pokazuje, że warto być sobą, nawet gdy wszyscy wokoło są „szturmtrupami”. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to opowieść ujmująca za serce i długo w nim pozostająca.



Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowną powieść, która chwyta za serce.

piątek, 17 lipca 2026

Skąd wyleciało to ciało? - Małgorzata Starosta

Nigdy nie byłam omnibusem z matematyki, ale wiem że prawdopodobieństwo spotkania osoby, której nie chcesz widzieć w jakimś przypadkowym miejscu jest... duże. Szczególnie jeśli chcesz uniknąć spotkania. Nie ukrywajmy. Szczęście nie sprzyja wszystkim.

A na pewno nie komisarzowi Michałowi Bączkowi, który czasowo zmienił miejsce pracy z tętniącego życiem (i trupem) Wrocławia na spokojny posterunek w Teresinie. Natomiast Linda Miller szykuje się do weekendowej konferencji historycznej. Zamierza zabrać na nią Jeremiego, by poprawić mu humor po nie do końca udanych randkach. Na miejscu oprócz interesującej wymiany myśli historycznych, można też „zawiesić” oko na przystojnym profesorze. Ale okazuje się, że nie tak łatwo uciec od swojego „szczęścia”. Linda Miller przyciąga kłopoty. I trupy. Takie fatum.


Skąd wyleciało ciało? I dlaczego? Kto maczał w tym palce? Czy śmierć młodej kobiety ma związek z księciem Władysławem Druckiem-Lubeckim? I czy przystojny Alvaro jak tak słodki na jakiego wygląda? Tak na marginesie oczywiście :)

Do akcji wykrycia przestępcy wkracza (nieproszona) Linda.


Małgorzata Starosta nie byłaby sobą, gdyby nie pojawiły się niesprzyjające okoliczności. No i trup. Choć jeden. W najnowszej powieści pojawia się także ciekawy wątek historyczny - dotyczący morderstwa księcia Władysława Druckiego-Lubeckiego. Kto był sprawcą? Na czyje zlecenie dokonano zbrodni? Historia międzywojennych losów hrabiego staje się kanwą do współczesnej zbrodni w afekcie. Oba wątki zręcznie się przeplatają i trzymają Czytelnika w napięciu, aż do ostatnich stron opowieści.

Bohaterowie – Jeremi i Linda, to duet, który zaskarbi sobie waszą uwagę i serce. Są inteligentni, zabawni i intrygujący. Ich błyskotliwe dialogi sprawiają, że powieść jest lekka, wartka i wciągająca.

Komisarz Bączek wydaje się mieć dość tego duetu... Ale gdy przychodzi do rozwiązywania sprawy widać, że cała trójka potrafi świetnie współpracować i motywować do działania. Małgorzata Starosta nie zapomniała także o plejadzie bohaterów drugoplanowych – są wyraziści, to w pełni ukształtowane postacie, które mogłby by namieszać w innych powieściach.

Autorka po raz kolejny pokazuje, że świetnie odnajduje się w powieści z gatunku komedii kryminalnych. Lekki i swobodny styl, inteligentne dialogi i dowcipne komentarze, ale intrygująca historia (w której nie potrzeba niezliczonej ilości krwawych zbrodni) nie pozwalają Czytelnikowi oderwać się od powieści.


Czy trzeba znać poprzednie części? Nie, ale wstyd było by przegapić tak fajne książki :P



Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz recenzencki. Nie wiem gdzie macie szpiegów, ale zawsze idealnie trafiacie w moje potrzeby czytelnicze.


sobota, 27 czerwca 2026

Zakon - Paulina Hendel

Powracamy na wyspę w czasie pory suchej, rok po zdarzeniach opisanych w powieści „Wzgarda”. Upał doprowadza mieszkańców do szału. Szczególnie mocno dokucza naczelnikowi Sztormowi. To jednak dopiero początek problemów... Pokojowa warta stara się rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci redaktora lokalnej gazety. Ktoś znów zaczyna zabijać w Kolonii – pojawiają się ciała zwierząt i ludzi... Na wyspie, która jest ostoją tolerancji pomiędzy ludźmi, ogrami i zimowymi, zaczynają pojawiać się plotki o unohorze. Atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Każdy podejrzewa każdego.

Co z tym wspólnego mają stare baśnie dla dzieci i tajemnicza choroba dopadająca tylko ogry? Czy miasto atakuje bestia z buszu? Czy w sprawę są zamieszani członkowie legendarnej Wzgardy? Czy Sztorm wraz z Kostkiem da radę ponownie ocalić Liberię?

Ngunalarum! Dajcie porwać się lekturze, by odkryć coraz to nowe wątki, nieoczywiste powiązania, by na koniec uronić kilka łez.


Akcja powieści rozpoczyna się na dwóch płaszczyznach miejsca akcji – obserwujemy wzrost niepokoju na wyspie oraz poznajemy losy Argiego na statku. Losy młodego ogra łączą się ze działaniami pokojowej warty. Jest mroczniejsza, ale także bardziej intrygująca i niebezpieczna niż w tomie pierwszym. Pełno w niej czarnego humoru oraz ciętego języka. Sam wątek kryminalny nawiązuje do historii z pierwszego tomu, pojawiają się tu jednak inne problemy, intryga zatacza szersze kręgi. Jest ciekawie, fascynująco, niebanalnie i zaskakująco.

Główni bohaterowie są świetnie opisani. Każda z postaci ma swój odrębny charakter, niepowtarzalną osobowość. Sztorm to naczelnik z krwi i kości - potrafi logicznie myśleć, jest twardy i wytrwały. Ma też problemy z okazywaniem uczuć, ale w tym tomie ukazuje głęboko skrywane przywiązania do członków swojej ekipy. Kostek to nadal ewenement wśród ogrów. Choć ma masywną posturę i samym wyglądem wzbudza strach, to tak naprawdę spokojny i kulturalny przedstawiciel pokojowej warty. Była złodziejka Margo stała się ważnym elementem grupy – jej spryt i bystre oko, nie raz ratuje ich z opresji. Ziemowy Dakku jest ostoją spokoju i mądrości. A jego kuchenne zdolności zjednały sobie nie jedno serce. I żołądek. Nowym na pokładzie jest Argi to zbuntowany, pełen nienawiści i nieufny ogrzy nastolatek. Choć jest przeciwieństwem Gustawa Gundeberga, potrafi odnaleźć w sobie ciepło i zrozumienie wobec tradycji Ziemowych.

Paulina Hendel sporo miejsca w tym tomie poświęciła rdzennym mieszkańcom wyspy. Dzięki temu lepiej poznajemy wierzenia, rytuały oraz język Zimowych, który uwielbiam. Ułatwia to też zrozumienie ich sposobu bycia, i niestety... faktu, że zostali zepchnięci na margines społeczeństwa.

Zawsze mam obawy, że kolejne tomy mogą nie spełnić moich oczekiwać. Autor musi bardziej się postarać – pociągnąć istniejące już wątki, dołożyć nowe, pamiętać o zaskakujących momentach... Wszystko, to pięknie współgrało w kolejnym tomie przygód naczelnika Sztorma i jego drużyna z pokojowej warty.

A trzeci tom już w przygotowaniu. Jupi!


Aha, Morg'ghash eher Wzgarda!


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowny prezent na zakończenie roku szkolnego. Cudzego ;)





piątek, 19 czerwca 2026

Usta-usta - Antoine Wilson

Na lotnisku JFK spotyka się dwóch mężczyzn. To dawni znajomi z liceum. Jeff Cook stał się znanym marszandem sztuki, drugi natomiast jest początkującym pisarzem. Podczas oczekiwania na opóźniony lot do Europy, Jeff postanawia podzielić się pewną tajemnicą.

Przed laty wyciągnął spod spienionych fal człowieka, przeprowadził reanimację i... zniknął gdy pojawiły się służby ratunkowe. Te dramatyczne wydarzenia wciąż w nim siedziały, uwierały. Dręczyło go pytania – co stało się z tym człowiekiem? W końcu odkrywa, że tonący przeżył i jest nim znany miliarder i promotor sztuki Francis Arsenault. Jeff postanowił ubiegać się o pracę w jego galerii.
Ta krótka i wydawałoby się lekka powieść ma jednak głębsze dno. Zmusza nas do zadania sobie pytań egzystencjalnych... Czy ratowanie komuś życie to dobry uczynek? Czy jesteśmy odpowiedzialni za tą osobę? Czy możemy oczekiwać podziękowań od tej osoby? Zadośćuczynienia? Kiedy zaczyna się granica kalkulacji i chęci uzyskania zysków ze swoich uczynków? I czy zawsze gramy fair? Ale to także powieść o obsesjach, żądzach i przeznaczeniu.
Zakończenie zaskakuje. Pobudza naszą wyobraźnię do dalszych rozważań.

środa, 17 czerwca 2026

Pielęgniarki na wojnie - Francoise Coquillat

Częstym błędem myślowym jest zakładanie, że wojna to tylko mężczyźni. Ona dotyczy wszystkich. Wpływa także na osoby nie biorące bezpośredniego w niej udziału. Na dzieci i kobiety...

Francuska badaczka i wykładowczyni, doktor historii współczesnej - Françoise Coquillat przenosi nas do czasów pierwszej wojny światowej, by ukazać losy kobiet w tym czasie. 

Autorka zainspirowana losem swej babci, najwięcej uwagi poświęca temu okresowi w historii tworzenia się pielęgniarstwa. Przybliża nam jak postrzegano ten zawód, ale także upamiętnia wszystkie te kobiety, które podjęły trud opieki. Bo choć idealizowano ten zawód i przedstawiano pielęgniarki jako pocieszycielki ciała i duszy w idealnie skrojonym i czystym stroju.... Dodajmy także o nienagannej figurze i pięknej twarzy. To powojenna dokumentacji ukazała prawdę - brud, trud i ciężką pracę. Bo wszystkie z nich ponosiły koszty fizyczne, psychiczne i emocjonalne. Je także traumatyzowały działania wojenny i ich skutki, z którymi stykały się na co dzień. 

Badaczka porusza także temat wykształcenia i wiedzy kobiet pomagających na froncie wojennym. Większość z nich uczyła się na bieżąco, ale te z dużym doświadczeniem i umiejętnościami stawały się "zagrożeniem" dla lekarzy. Mężczyzn wykonujących ten prestiżowy zawód. A obawiających się utracić dwa władzę i wysoką pozycję.


Publikacja ta to świetnie udokumentowana historia kobiet, które podczas wojny opuszczały swe rodziny i podejmowały działania opiekuńcze wobec rannych. Autorks w fascynujący sposób ukazała pielęgniarki z różnych warstw społecznych, środowisk, które niosły pomoc potrzebującym. Osobiste teksty, pamiętniki czy notatki robione "przy okazji" odkrywają przed nami nie tylko jednostkowe doświadczenia, ale tworzą interesującą opowieść o powstawaniu zawodu, kobiecej determinacji, wyczerpaniu i traumach osób, które nie były przygotowane na okropieństwa działań wojennych. Françoise Coquillat ukazuje w swej publikacji zmiany zachodzące w medycynie i pielęgniarstwie - oddzielenie jej od opieki kościelnej wykonywanej przez siostry zakonne, ale również trud pracy. 


Książka warta jest poznania, bo odkrywa marginalizowaną rolę kobiet w historii świata.


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Życie seksualne chłopów - Katarzyna Frankowska

 Często zdarza się tak, że w literaturze pojawia się pewien nurt publikacji. Nie zawsze jestem tym zachwycona (głownie chodzi mi o jakoś publikacji), ale zawsze staram się przyjrzeć kilku pozycjom. Szczególnie tym naukowym. 

Od ponad roku mamy boom na odkrywanie historii kobiet wiejskich. Powstało dużo publikacji naukowych na ten temat, pojawiły się seriale telewizyjne. Ludzie chętniej odkrywają swoje korzenie, sięgają do źródeł... A ja chciałam podzielić się z Wami książką wydaną przez Wydawnictwo RM w serii Ludowa Historia Polski a dotyczącą mężczyzn. 

Choć sam tytuł nasuwa konkretne skojarzenia i nie ukrywam – jest dość chwytliwy, to sama treść została ujęta w kontekście społecznym, kulturowym i antropologicznym. 


Katarzyna Frankowska podjęła się spisania i spopularyzowania (mam taką szczerą nadzieję) wiedzy dotyczącej zdobywania miłości, procesu zawierania małżeństwa poprzez pryzmat wierzeń i obrzędów, w których wykorzystywano amulety, zioła ale także magię. Ukazuje nam także proces zawierania małżeństw z innej strony – tej ekonomicznej, w której zdobycie zamożnej i pracowitej żony było ważniejsze niż uczucia czy uroda przyszłej wybranki. 

Publikacja jest kwintesencją wiedzy dotyczącej flirtu, narzeczeństwa oraz małżeństwa. Autorka nie unika także ukazania pewnych patologi życia rodzinnego, w którym króluje przemoc. Bo seksualność tego czasu to nie romantyczne spotkania, to także skomplikowane relacje społeczne, zależności, władza. Książka zawiera wnikliwe spojrzenie na życie dawnej wsi, jej intymnej strony. Tu cielesność oraz seksualność stanowią codzienność. Są elementami ściśle związanymi z pracą na roli, rytuałami, ale także stereotypami ludowymi, kościelnymi i magią, w która nadal ma ważne miejsce w wiejskiej społeczności. 

Katarzyna Frankowska przekazała w nasze ręce studium obrzędowości, bazujące na pieśniach ludowych, badaniach etnograficznych i materiałach źródłowych, które ukazuje praktyki związane z zawieraniem małżeństw w społecznościach wiejskich. Mnie szczególnie zainteresowały fragmenty dotyczące wróżb, uroków na zdobycie wybranka oraz te z obrzędami małżeńskimi. Odkryłam czym są dziewosłęby, zrękowiny i przenosiny, Autorka skrupulatnie ukazuje cały proces zawarcia małżeństwa. Przez to publikacja staje się dokumentem historycznym, świadectwem ukazującym nam pewne zapomniane już tradycje. I, nawiązując do samego tytułu, ukazuje życie seksualne chłopów – ich otwartość w tym temacie i taką naturalność, brak tabu. 

Publikacja choć naukowa, nie ma w sobie nic z akademickiego zadęcia. Czyta się ją szybko, z dużym zainteresowaniem. Budzi emocje, pokazuje ograniczenia ale i pragnienie naszych pradziadów. 

Interesująca pozycja na rynku polskim. Warta poznania. 


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.