Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thiller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thiller. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 kwietnia 2019

Pozwól mi wrócić - B.A. Paris

To trzecia książka tej Autorki, na którą się skusiłam. Obie - Za zamkniętymi drzwiami oraz Na skraju załamania, były łatwe i proste. Człowiek już po kilka stronach wiedział kto za wszystkim stoi. Jednak styl był tak lekki i przyjemny, że miało się ochotę czytać dalej. 

Najnowsza powieść zapowiadała się w podobnym tonie. Już na okładce zdradzono nam ważne szczegóły. Para wraca z wypoczynku we Francji, zatrzymuje się nocą na stacji benzynowej. Fin zeznaje policji, że gdy wrócił z toalety, Layli już nie było. Czy ktoś ją porwał? A może zabił? Dlaczego brak śladów walki? I czy mężczyzna miał z tym coś wspólnego? 
Po kilku latach Fin wiedzie spokojne życie u boku nowej partnerki - Ellen, która jest starszą siostrą zaginionej kobiety. Po zaręczynach, Fin otrzymuje telefon, że Layla była widziana. Nagle zaczyna myślami krążyć wokół byłej partnerki. Zastanawia się, gdzie była tyle czasu, dlaczego nie nawiązała żadnego kontaktu?

Książkę dobrze się czyta. Autorka ograniczyła ilość osób, na głównym planie jest Fin i jego rozterki. Pojawi się też głos Layli, który naświetla stan umysłu kobiety. Reszta postaci jest potraktowana raczej jako tło. Tropy się mnożą, z każdą stroną poznajemy nowe fakty z przeszłości. Niestety zakończenie mnie zawiodło, spodziewałam się czegoś dobrego. Okazało, się naiwne. Jako czytelnik poczułam się potraktowana jak półgłówek. 

wtorek, 26 marca 2019

Kobieta w oknie - A.J. Finn

Anna siedzi w domu, bierze leki, ogląda stare filmy, podgląda sąsiadów i pije wino. Monotonna rzeczywistość przerywana jest czasami telefonami do bliskich, lekarza, albo odwiedzinami masażystki. Gdy pewnego dnia pojawiają się nowi sąsiedzi, szpiegowanie przybiera na sile. Ich mroczna tajemnica fascynuje Annę.


Krótkie rozdziały. Narracja w pierwszej osobie. Niepewność, nie wiemy komu zaufać. Gubimy się, co jest prawdą, a co jawą. I kto tu rozdaje karty?

Miałam mieszane uczucia. Nie wiedziałam, czy powielane wzorce zapewnią dobrą zabawę. Alfred Hitchcock już rozpracował wszystkie widoki z okna. A tu mała niespodzianka. Książka okazała się całkiem dobra. Akcja wartka. Napięcie wzrasta z każdą stroną.
Jedynym minusem jest cała otoczka wokół książki...

czwartek, 21 marca 2019

Idealne życie - Minka Kent

Ta książka miała być przerywnikiem. Niezobowiązujący thiller, który nie zostanie na długo w pamięci, za to dobry do autobusu. Chyba ciut się przeliczyłam...

Narratorami książki są dwie kobiety. Autumn jest w tej chwili bezrobotną obserwatorką social mediów. Zachwyca się idealnym życiem rodziny McMullenów. Daphne to pani domu, żona bogatego biznesmena, matka trójki dzieci i osoba prowadząca swojego Instaface. Obie są idealne, niestety udają kogoś kim nie są.
Czym więcej ubywa stron, tym lepiej poznajemy nasze bohaterki. Albo tylko nam się wydaję, że je znamy. Idealna matka okazuje się osobą, która zgodziła się na dzieci by nie stracić swego statusu społecznego. Ma trudną relację z najstarszą córką, adoptowaną Grace. I niestety dziesięciolatka to czuje. Kobieta pozuje w social mediach na perfekcyjną osobę, z idealnymi dziećmi i kochającym mężem. Prawda okazuje się inna. Autumn jest świetną aktorką. Potrafi wcielać się w różne postacie poznane w życiu. Stała się idealną partnerką dla Bena, by być bliżej rodziny, którą jest zafascynowana.

Nie będę ujawniać więcej treści książki. Przyznam tylko, że zostałam wciągnięta w świat "idealności". Z żadną z bohaterek nie potrafiłam się zidentyfikować, każda miała cechy i zachowania, które w pewien sposób wywołują nasze (moje na pewno) oburzenie i zniesmaczenie. Ale też każdą próbowałam zrozumieć. 
Książka niby błaha, ale porusza trudne tematy - adopcje, relacje rodzinne, społeczny ekshibicjonizm w social mediach, zazdrość i cierpienie, które doprowadzają do tragedii.
Ciekawy debiut. Liczę, że następna publikacja będzie na tym samym poziomie lub lepszym. 

sobota, 9 lutego 2019

Kredziarz - C. J. Tudor

Powalczyłam o książkę do przedpremierowego czytania. Udało się. I mam problem... Jak zachęcić Was do przeczytania, a właściwie do wytrzymania z czytaniem do czasu premiery ;)
Akcja "Kredziarza" biegnie dwutorowo – współcześnie i latem 1986 roku. Lata osiemdziesiąte widziane oczami dziecka to... koledzy, lato, rowery, budowanie szałasów i zabawy na powietrzu oraz ktoś nowy w mieście. Bez rodziców, dzwoniących telefonów, ale za to z własnymi tajemnicami i wolnością oraz nową zabawą – pisaniem kredą tajnych wiadomości do reszty przyjaciół. Cieszy mnie, że wydarzenia są tak podzielone. Pamiętam taki czas – piękne lata 80. i początek 90., gdy człowiek, choć ledwo odrósł od ziemi, czuł się jak pan i władca. Własne tajemnice, przyjaciele i odrobina wolności sprawiły, że ten okres wspomina się z rozrzewnieniem. W ten czas powracamy w powieści. Dajemy się wciągnąć w zabawy, chętnie podążamy za bohaterami do wesołego miasteczka. Ale nawet na takim idyllicznym obrazie pojawiają się rysy. Czy dorośli zawsze zachowują się porządnie? Czy bycie dzieckiem jest jednoznaczne z byciem miłym, niewinnym i dobrym? Jak świat dorosłych wpływa na nastolatków? Czy niewinne zabawy mogą doprowadzić do tragedii? Za każdym razem autorka pozostawia nas z pewną zagadką, tajemnicą, niewiadomą i... przeskakuje do chwili obecnej.

Całą historię współczesną opowiada Eddie. W życiu dorosłym każde z przyjaciół ponosi konsekwencje pewnych decyzji, o których stopniowo dowiadujemy się w trakcie lektury. Pewnego dnia Eddie dostaje list, a w nim rysunek ludzika i kredę. Powracają demony przeszłości.

"Kredziarz" jest debiutem literackim J.C. Tudor. To wyśmienity thriller z wartką akcją, szybkimi zwrotami akcji, pełen zagadek i niejasności, które wyjaśniają się dopiero na ostatnich stronach. Godna uwagi jest też okładka (Czarna Owca, 2018) – nawiązująca do fabuły, prosta i nie za straszna. 



Recenzja z 2018 r.

środa, 30 stycznia 2019

Obława - Krzysztof Kotowski

Krzysztofa Kotowskiego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Znany jest z thrillerów psychologiczno - politycznych. 

Mam słabość do jego książek. Akcja w nich wartka jak w amerykańskich powieściach (dlatego tak dobrze się sprzedają), ale pełną są ironicznych i "czepliwych" rozmów między bohaterami. Cykl o dziennikarzu Adamie Kniewiczu i agentce służb specjalnych jest wart przeczytania. I najlepiej też sfilmowania. Nasze kino akcji sporo by zyskało. 

Obława to ostatnia książka tego autora, która trafiła mi w ręce. Thriller polityczny, który bardzo przypomina naszą rzeczywistość. Dwóch braci przejmuje władze w Polsce i zaczynają od porządków w służbach specjalnych. I tu pojawia się nasza bohaterka Ultra i jej kolega dziennikarz. 
Wartka akcja nie pozwala odłożyć książki na bok (no chyba, ze akurat dziecko się obudzi). Szara rzeczywistość opisana w książce robi się ciekawsza i fascynująca. A mimo wszystko nie mamy uczucia, że autor ocenia - on tylko pokazuje nam mechanizmy władzy. Każdej władzy.



Recenzja z 2012 r.

Szepty zmarłych - Simon Beckett

W rok po wydarzeniach opisanych w drugiej części, Hunter przebywa na stypendium naukowym w USA na Trupiej Farmie w Knoxville. Zaprosił go jego mentor -  Tom Lieberman. Wspólnie z nim i z agentem specjalnym Tennessee Bureau of Investigation, Danem Gardnerem rozwiązuje zagadkę zabójstwa Terry'ego Loomisa, znalezionego w górskiej chacie. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary.

Trzecia część znów przypomina pierwszą. Akcja jest wartka, ciekawe szczegóły, czuć oddech mordercy na plecach... ale ciągle nie wiemy kto to. 
Warto wspomnieć, że autor był na tej Farmie. I przybliżył nam nieco jej realiów w książce.  To dodatkowo podnosi wartość książki.
Taka książkę można polecić ze spokojnym sumieniem tym, którzy lubią się bać.
Na półce czeka na mnie już część czwarta. Liczę, że będzie podobna do nieparzystych części przygód Huntera.
 
 
 
Recenzja z 2011 r. 

wtorek, 29 stycznia 2019

Zapisane w kościach - Simon Beckett

Akcja książki toczy się półtora roku po wydarzeniach z pierwszej części - Chemia śmierci. Hunter wraz z przyjaciółką wyjechał z Manham i mieszka w Londynie. Niespodziewanie zostaje wezwany na Runę – maleńką wyspę odciętą od świata. Popełniono tam brutalne morderstwo na Janice Donaldson. Wkrótce po przybyciu rozpętuje się sztorm i jedynymi osobami mogącymi rozwikłać tę zagadkę są dr Hunter, Neil Fraser  i emerytowany policjant Andrew Brody.

Czasami tak bywa, że druga część przygód jest słabsza. Ta według mnie jest. I to bardzo. Rzadko mi się tak zdarza, żeby książkę czytać tydzień. Przemęczyłam ją.
Niby styl pisania podobny, zagadka dość ciekawa... ale jakoś się tak wlekło jak flaki z olejem.
 
 
 
Recenzja z 2011 r. 

Chemia śmierci - Simon Beckett

Manham. Małe spokojne miasteczko. "Krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. płaskie wrzosowiska i upstrzone kępami drzew mokradła". To tu doktor David Hunter szuka schronienia przed okrutną przeszłością. Sądzi, że przeżył już wszystko to, co najgorszego może przeżyć człowiek. Sądzi, że wie o śmierci wszystko. Ale śmierć, "ów proces alchemii na wspak, w którym złoto życia ulega rozbiciu na cuchnące składniki wyjściowe", wdziera się do Manham. I to w niewyobrażalnie wynaturzonych formach. Jeszcze nie wiemy, dlaczego Hunter - wybitny antropolog sądowy - zaszył się tu jako zwykły lekarz. Dlaczego odmawia pomocy policji, skoro potrafi określić czas i sposób dokonania każdej zbrodni. Wiemy tylko, że się boimy. Razem z mieszkańcami Manham czujemy odór wszechobecnej śmierci. Giną młode kobiety, dzieci znajdują makabrycznie okaleczone zwłoki, ktoś podrzuca pod drzwi martwe zwierzęta, ktoś zastawia sidła na ludzi. Spokojne miasteczko rozsadza strach i nienawiść.
Każdy może być ofiarą...
I każdy może być zwyrodniałym mordercą...
/opis z tyłu książki/

Podobno książka miała po trzydziestu sekundach czytania wywołać u mnie dreszcz, a po minucie miałam mieć serce w gardle...
Nic z tych rzeczy. Pierwsze strony czytałam z wielkim zaciekawieniem. Było o... przemilczę, bo popsuje Wam czytanie. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej sie wciągałam. Czułam strach. Miałam się na baczności. Morderca czyhał. Obserwował.
Jak każdy czytelnik tego typu książek już analizowałam go mógł być mordercą i dlaczego. Z zaciekawieniem i rosnącym napięciem obserwowałam (tak... obserwowała, bo ja byłam w tym miasteczku... razem z mieszkańcami przerażona czekałam na to co będzie...) okolicę, ludzi... Wszystko.
Od strony 190 zaczął się ból. Fizyczny. Bolało. Autor dodał (pierwszy raz) przemyślenia i odczucia ofiary. To co rozbił z nią psychopatyczny zabójca było opisane dokładnie. Wręcz przerażająco dokładnie.
Koniec był straszny... Niby oczywisty... Smutno się zrobiło.
Autor dodał jednak epilog. I wiecie co? Nic nie było takie jak się wydawało. Po tych 6 stronach - niby mało, ale jednak - znów można było wrócić do normalnego świata...
Udało się... Tylko tyle powiem.


Książka warta przeczytania. Zastanawiałam się nad nią w zeszłym roku, ale usłyszałam od znajomych, że te opisy ciał są okropne (bujda ;p ja tam mam słabość do antropologii i kryminologii) i niestety nie przeczytałam jej. Wtedy. Ale nadrobiłam to. A teraz ją polecam.



Recenzja z 2011 r.

sobota, 26 stycznia 2019

Prowadź swój pług przez kości umarłych - Olga Tokarczuk

Akcja książki rozgrywa się w Kotlinie Kłodzkiej. Główną bohaterką jest Janina Duszejko, pasjonująca się astrologią. Wielką miłością obdarza wszelkie zwierzęta. Gdy w okolicy zaczynają ginąć kłusownicy i krzywdziciele zwierząt, Duszejko ma teorię na temat motywu i sprawcy tych zbrodni, ale wszyscy traktują ją jak dziwaczkę.
Myślałam, że będzie to książka z serii lekkich i przyjemnych. Pomyliłam się. Tokarczuk jak zawsze zmusza nas do myślenia i zastanawiania się nad własnym losem i decyzjami, które podejmujemy w życiu. Pisze o szacunku i miłości nie tylko do nas samych i innych ludzi, ale także do naszych braci mniejszych i tych malusich.

Książka jest wciągająca. A tezy, jakie przedstawia autorka, po pewnym czasie stają się naszym nowym światopoglądem.

I, o dziwo, to pierwszy thriller, w którym dałam wodzić się za nos.



Recenzja z  2010 r.