czwartek, 6 sierpnia 2026

Małe Licho i tajemnica Niebożątka - Marta Kisiel

 Nieco ukryty przed oczami przechodniów stoi w ogrodzie uroczy stary dom z „uśmiechniętym dachem”. Ma nietuzinkowych mieszkańców – małego anioła stróża, który ma alergię na WŁASNE PIERZE, dżina w butelce, utopca pełnego złośliwości, różowe króliki i Niebożątko. A właściwie Bożydara Antoniego Jekiełłkę – zwyczajnego chłopca, który uważa ten domowy kram za całkiem normalny stan. Aha, są tu też mama i dwaj wujkowie, którzy nie wyprowadzają chłopca z błędu.

Zresztą wszyscy są bardzo przyjaźni. Nawet potwór spod łóżka. Dlatego Bożek to szczęśliwe i zadowolone z życia dziecię.

Jednak pewnego dnia dorośli postanawiają, że chłopiec pozna świat poza domem. Bożek będzie musiał chodzić do szkoły! I do tego całkiem sam! Reszta ferajny niestety musi zostać w domu.

W pierwszych chwilach pomysł zaskakuje chłopca. Bożek obawia się nowego środowiska i rozłąki z bliskimi. Z przyjaciółmi „ćwiczy” się w byciu uczniem. Jest to jednak obraz daleki od realiów szkoły, o której tak naprawdę nic nie wie.


Czytałam już kilka książek Marty Kisiel - bawił mnie cykl z Tereską Trawną, więc chwyciłam z pełnym entuzjazmem za tą publikację. Dostałam jednak coś zupełnie niespodziewanego.


Bohaterami tej wciągającej publikacji są mały anioł, różowe króliki, utopiec oraz potwór spod łóżka Autorka wprowadza tymi postaciami odrobinę magii i strachu wobec nieznanego. Z każdą stroną okazuje się jednak, że STRACH ma WIELKIE OCZY, a wszystkie postacie są miłe i opiekuńcze wobec Niebożątka. A właśnie... Niebożątko, czyli Bożydar Antonii to główna postać opowieści. Z pozoru to zwyczajny chłopiec (żyjący, co prawda w lekko magicznym domu), który chodzi do szkoły i ma swoje (niemałe) problemy. To bohater, z którym można się identyfikować. Bohater, który złości się na niepowodzenia, obraża się po dziecięcemu, by za chwilę stanąć w oko w oko z problemem i strać się go rozwiązać.

„Małe licho...” jest skierowane do młodszych czytelników, ale... dorośli także pokochają ten cykl (tak, bo są kolejne części przygód Licha i Niebożątka). Opowieść jest lekka, zabawna i ma w sobie... odrobinę magii. Porusza jednak ważne tematy dla młodego czytelnika – jak poradzić sobie w nowym środowisku, jak nawiązywać nowe relacje, czy trzeba podążać za modą (np. na filmy czy kanapka z konkretnym wkładem). Bardzo szeroko poruszana jest kwestia odrzucenia, bycia innym, odbiegania od szeroko przyjętych standardów. Robi jednak to z dużym wyczuciem, empatią i poczuciem humoru, które ukazuje jak poradzić sobie w takich sytuacjach.


Język powieści jest przystępny dla dzieci, pojawiają się zabawy słowne, przekręcone nazwy – wszystko to, co zdarza się dzieciom przy odkrywaniu wielkiego świata.

Nietuzinkowe, magiczne postacie, stara tajemnica i Prawdziwe Tarapaty Nie z Tego Świata to mieszanka na zabawną, wciągającą lekturę. Ta ciepła, pełna miłości i zrozumienia opowieść pokazuje, że warto być sobą, nawet gdy wszyscy wokoło są „szturmtrupami”. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to opowieść ujmująca za serce i długo w nim pozostająca.