Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2024

Korona gór Polski - Marek Marcinowski

Dwoje młodych poszukiwaczy przygód postanawia zdobyć polskie szczyty górskie należące do Korony Gór Polski. Julka i Krzyś poznają zwierzęta mieszkające w terenach górskich, roślinność tych regionów oraz zdobywają pieczątki potwierdzające zdobyte szczyty.

Barwne ilustracje oraz wyklejka przedstawiająca szczyty Polski mogą stanowić inspirację do podjęcia wędrówek górskich.

sobota, 16 maja 2020

Halina. Dziś już nie ma takich kobiet. Opowieść o himalaistce Halinie Krüger-Syrokomskiej - Anna Kamińska

Lubię wracać do historii górskich i do opowieści o silnych kobietach. I całkiem innego alpinizmu - bez super sprzętu i zadufania.
I to polecam kolejna publikację autorstwa Anny Kamińskiej. Tym razem skupiła się na postaci Haliny Kruger-Syrokomskiej. Historyczka sztuki, która cudem ocalała z wojennej zawieruchy. Członkini partii. Matka. Rywalka i partnerka Wandy Rutkiewicz. Zakochana w górach, ale ceniła też inne życie.
Uznanie zdobyła w 1960 roku, gdy przeszła szlakiem z Morskiego Oka, aż do Zamarłej Turni. Było to pierwsze samodzielne przejście tej drogi przez zespół kobiecy! A potem ruszyła lawina... szczytów - pierwsza Europejka na ośmiotysięczniku, polski rekord wysokości kobiet w Pamirze, wiele pierwszych kobiecych przejść w Tatrach, drogi w Alpach francuskich i szwajcarskich, zdobycie filaru Trollryggen w Norwegii. Promowała wspinaczkę w kobiecych zespołach. 

Piękne wydanie - gruba oprawa, dobry papier i masę zdjęć. A sama opowieść zajmująca i ciekawa. Widać dobrze wykonana pracę - sporo materiałów, rozmów, przybliżenie realiów epoki, która już minęła.

poniedziałek, 17 lutego 2020

Spod zamarzniętych powiek - Adam Bielecki, Dominik Szczepański

Dziś wypada 40 rocznica pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest przez polskich himalaistów. Dokonali tego Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy, a wyprawą kierował Andrzej Zawada. Żeby przybliżyć troszkę klimat gór, dziś biografia polskiego himalaisty młodszego pokolenia.  

Adam Bielecki złapał bakcyla gór jako nastolatek. Pięknie opowiada o fascynacji wspinaczką oraz górami. Opisuje pierwsze kroki na szlakach, wejścia na szczyty, radość z osiągniętego celu. Ale także bez owijania w bawełnę mówi o przemęczeniu (już przy większych wysokościach), głodzie i temperaturach, które ścinają "wilgoć" w nosie. Opowiada nam o swojej pasji, zaprasza nas do swojego świata. A my odbiorcy chętnie dajemy się wciągnąć jego opowieści. 
Tyszanin porusza też ważny temat - tragedię, która wydarzyła się podczas wspinaczki na Broad Peak. Nie zamierzam nikogo oceniać z biorących udział w wyprawie - każdy wiedział gdzie idzie i jakie może ponieść konsekwencje jednego nierozważnego kroku. Ale bardzo nie podoba mi się komentowanie całej sytuacji z ciepłego domu i wygodnego fotela osób, które nigdy nie były w Himalajach, albo nie chodziły zimą po górach. Szczytem bezczelności były wypowiedzi na forach osób, które nie są związane z tym hobby. Zawsze jestem ciekawe ile z tych głośno krzyczących osób, że mogli "coś" zrobić, sama coś robi? Tu na nizinach. Ilu z nich podchodzi pomóc, gdy ktoś się przewróci? Gdy kogoś biją? Albo gdy bezdomny siedzi bez ruchu pod wiatą przystankową? Czy wtedy obowiązują te same standardy? 

Książka jest pięknie wydana. Gruba okładka, barwne fotografie. Dopracowanie szczegółów - zwróćcie uwagę na małe czekany. Opowiedziana historia miłości do gór poprowadzona warto, ciekawie i bez nadęcia. To jak rozmowa z kimś kto tak samo jak Ty jest zakochany w górach, nie boi się wyzwań i prze do przodu (w sensie celu), bo wie że da radę. "Spędziłam" czas z kimś serdecznym, rozsądnym i oddanym swej pasji, ale nie zapominający o bliskich oraz zwyczajnym życiu.
Publikacja warta przeczytania - ze względu na osobę, góry i emocje, które wywołuje. 

piątek, 19 lipca 2019

Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak. Rozmowa z Ewą Berbeką - Beata Sabała-Zielińska, Ewa Dyakowska-Berbeka

Wypożyczyłam książkę, bo jest wywiadem. Nie spodziewałam się cudów. Raczej dobrej opowieści o himalaiście. Dostałam jednak coś zupełnie innego. Przepiękną książkę o miłości.

Ewa Berbeka opowiada nam historię miłości podwójnej - jej i męża oraz męża do gór. Obie się przenikały, uzupełniały, przepychały... ale były ze sobą związane. Tworzyły jeden związek. 
Książka została wydana w 2016 roku, ale  bardzo mocno porusza tragedię z marca 2013 roku. Właściwie wielki sukces, euforię, gdy czterech naszych himalaistów zdobyło Broad Peak. Było to pierwsze zimowe wejście. Pamiętam jak trzymałam za nich kciuki. I pamiętam też informację, że coś się dzieje na miejscu... Dwóch wspinaczy zostało na szczycie. A w Polsce rozpoczęła się dyskusja o etyce, himalaizmie i partnerstwie. Wypowiadał się każdy kto mógł. Nie byłam tym zachwycona. Bo nie można rzetelnie podsumować tego co się stało, gdy nie jest się na miejscu. Gdy nie czuje się tego zimna, wiatru i zmęczenia. 
A poniżej Tatr, w swoim domu została kobieta - żona, matka, partnerka... Zostali synowie, rodzina i przyjaciele. Każdy z nich przeżywał tragedię, stratę bliskiej osoby. Ale oni rozumieli jego miłość Berbeki. Jego syn powiedział Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć. 
Miłość i akceptacja. Po grób. 
Piękna książka. Polecam każdemu.

niedziela, 7 lipca 2019

Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście - Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski

Nie jestem fanką czytania biografii. Są jednak osoby, które chętnie poznam bliżej. Wybieram takie postacie, które mnie interesują - zapomniane kobiety, kobiety mające moc i siłę, ludzie gór... I w ten schemat wpisała się książka o Jerzym Kukuczce. 
Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski napisali piękną, treściwą biografię. Przyznaję, że mieli ułatwione zadanie... Śląsk (i nie tylko on) pamięta tego wielkiego himalaistę, żyje jego rodzina, członkowie jego wypraw. Dzięki temu portret, który stworzyli jest fascynujący, bogaty w szczegóły i ciekawostki. Mamy historię człowieka, który był zdeterminowany, walczył o każdym dzień w górach, walczył o swoje wyprawy i zdobywał szczyty przynosząc sławę nie tylko sobie, ale także i naszemu krajowi. Autorzy pokazali jego "wyścig" o ośmiotysięczne szczyty z Messnerem. Przegrana Kukuczki, była także jego wygraną - przechodził trudniejszymi drogami, w stylu alpejskim. Nie wybierał łatwych dróg, dlatego zyskał sławę i podziw. Był skromny, ale dążył do realizacji swych marzeń.

Książka jest bardzo dobra. Świetna okładka. Treść ułożona czytelnie. Pięknie fotografie uzupełniające całość publikacji. Biografia nie tylko porusza tematykę górską, ale także pokazuje Kukuczkę i jego rodzinę, jego relację, pracę. Czyta się to szybko, jednym tchem. Pasja Kukuczki i jego miłość do gór zarażają. Mamy ochotę sami podążać szlakami, zdobywać szczyty, być i chłonąć wolność...

niedziela, 12 maja 2019

Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz - Anna Kamińska


Anna Kamińska podjęła się trudnego zadania - opisać kobietę, ikonę himalaizmu polskiego, ba światowego. Książka o Wandzie Rutkiewicz została podzielona na trzy główne części. Mamy tu lata młodości Wandy i jej relacje z rodziną. Trudne chwile, ważne decyzje rzutujące na resztę życia. Ale także poznajemy pierwsze pasje himalaistki, jej upór i dążenie do celu. Płynnie przechodzimy w pierwsze wyprawy górskie, aż po wyprawy w Himalaje. I niewyjaśnioną śmierć, zaginięcie...? Tajemnica nie będzie chyba rozwikłana.
Uważam, że publikacja jest świetna. Poruszająca biografia o kobiecie, która potrafiła iść własną drogą. Zrobiła wszystko by być wolną i żyć według własnych zasad. Książka bywa w moim odczuciu smutna, gdy patrzymy na relacje Wandy, a z drugiej strony czułam podziw dla siły i determinacji alpinistki. Publikacja pełna jest zdjęć oraz dokumentów dotąd niepublikowanych. To podnosi wartość biografii.
Dziś przypada tragiczna data w historii himalaizmu. Wybitna Polska alpinistka zaginęła na stokach góry Kanczendzongi w roku 1992. Datę śmierci ustalono później na 13 maja 1992 roku. Miałam wtedy prawie dziesięć lat, coś mi się obiło o uszy. Czułam tą tragedię, ale to nadal było dość enigmatyczne dla mnie. Jako nastolatka złapałam bakcyla gór. Wcześniej lubiłam góry, ale nie weszły mi w krew. To wejście na Giewont spowodowało, że góry mnie oczarowały. Tym, którzy chodzą po górach nie trzeba tłumaczyć tego stanu, a ci którzy nie chodzą i tak tego nie zrozumieją. Można nie jeść, nie pić, ale w góry iść trzeba. I tu rozumiem Wandę Rutkiewicz - to uzależnienie... albo miłość bezwarunkowa. Mówiła zawsze "Zginę w górach”, ja optymistycznie (jak nie ja) napiszę, że wróciła do domu...