
To trzeci książka tej Autorki po którą sięgnęłam. Powiem nawet, że czekałam na nią... Fascynuje mnie chęć Pisarki do odkrywania "zapomnianych" kobiet lub ich dorobku. A w tej dodatkowo mamy motyw II wojny światowej. Przypadek? Nie sądzę ;)
Poznajemy Hedwig Kiesler w latach trzydziestych XX wieku jako początkującą aktorkę wiedeńskiego teatru. Dostaje owacje na stojąco i wielki bukiet kwiatów. Tajemniczym mężczyznom adorującym młodą kobietę jest Fritz Mandl. Znany w Austrii bogaty faszysta, który zaopatruje Niemcy w broń. Wie, że Hedwig jest Żydówką, ale chcę ją poślubić. Ona zaś chce chronić rodzinę...
Nie będę nie ujawnię dalszej treści, żeby nie psuć radości z czytania. Zdradzę tylko, że dla mnie istotna w tej historii jest przemiana bohaterki. Poznajemy ją jako początkującą aktorkę, podążającą za swoimi marzeniami. Przeistacza się w kobietę chroniącą rodzinę, porzucającą marzenia, dom i rodzinę by poddać się woli męża. Widzimy jednak w niej wolę walki – o siebie, rodzinę, ale także o bezpieczeństwo Europy.
Akcja książki ukazuje prawie cle zycie bohaterki. Widzimy ją na tle zmian polityczno-gospodarczych zachodzących w Europie i w świecie. Niestety podejście mężczyzn do kobiet, na przestrzeni lat ukazanych w publikacji, nie uległo zmianie. Nawet wynalazek, który mógł zakończyć wojnę traci zainteresowanie marynarki wojennej, gdy okazuje się, że to kobieta była jego współtwórcą. Marie Benedict pięknie ukazuje postać Hedy Lamarr i przywraca pamięć o jej osobie - Austriaczki, aktorki, Żydówki, inteligentnej kobiety, talentu naukowego. Postaci, z dorobku której nadal korzystamy. Nawet sobie tego nie uświadamiając.

















































