Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biografia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lipca 2025

Jak stworzyłem Tsubasę - Yoichi Takahashi

Jak tylko zobaczyłam tą publikację wiedziałam, że ją muszę przeczytać. I musi stanąć na półce między innymi ważnymi książkami mojego życia. 

Polska, początek lat dziewięćdziesiątych. Telewizja Polonia 1 emitowała pierwszą (lub jedną z pierwszych) w naszym kraju anime. Wracałam ze szkoły i razem z młodszym bratem oraz tatą oglądaliśmy z zapartym tchem "Kapitana Tsubasę". Podziwialiśmy jego zapał i determinację. Trzymaliśmy kciuki za każdy rozgrywany mecz. Krzyczeliśmy przed telewizorem, komentowaliśmy zagrania, podpowiadaliśmy komu powinien podać piłkę. 

Czy jestem fanem piłki nożnej? Nie bardzo. Czy umiem grać? Cóż, jest takie powiedzenie, że gruby na bramkę... Gdy ja grałam (powinno być "grałam") z chłopakami, to na bramce lądowała ta chuda. Ta najsłabsza, czyli ja. Ale wiecie co...? Granie w piłkę, próby podań, czy triki piłkarskie wzorowaliśmy na "Kapitanie Tsubasie". Ten serial nas nakręcał, dawał radość, motywował do działania.


W książce Takahashi opisał swoje marzenie - zostanie mangakę. Pokazał jaką drogę przeszedł - od zainteresowania komiksami, po tworzenie swoich pierwszych rysunków i krótkich historii, które pokazywał kolegom, aż po pierwsze próby wygrania w konkursach organizowanych przez magazyn publikujący mangę w odcinkach  oraz pracę w nim i stworzenie swojego wielkiego dzieła. Działa, które pomimo upływu tylu lat (japońska publikacja przypada na rok 1980!) nadal cieszy  kolejne pokolenia młodych (i tych starszych) odbiorców mang i fanów piłki nożnej. 

Yoichi Takahashi nie opowiada o swoim wielkim sukcesie, nie chwali się swoją mangą. Pokazuje nam jaką drogę przeszedł, by urzeczywistnić swój cel - zostanie magnaką. Bo jak sam powtarza "cele, nie marzenia". Bo ważne jest to, by nie pasywnie czekać na to co przyniesie los, lecz zabrać się do pracy. Szlifować warsztat dzień za dniem. To żmudna praca, ale to ona przybliża nas do wyznaczonego celu. 

Dwie rzeczy mnie zaskoczyły. Pierwsza to, jak pracuje się przy tworzeniu mang. Wiadomo jest pomysłodawca, realizator pierwszych kresek. Ale zanim trafi ona do publikacji pomaga przy niej cały zespół - asystencie są odpowiedzialni na wypełnienie tła, a główny rysownik za linie postaci, czy wykończenia znaczących elementów. To całkiem inny system pracy niż przedstawił w swojej publikacji "Samotność komiksiarza" Adrian Tomine. Drugą rzeczą, którą  mnie zaskoczyła, a nad którą w ogóle się nie zastanawiałam - to fakt, że w ówczesnej Japonii piłka nożna nie była popularna. A stworzenie mangi o takiej tematyce musiało być dużym wyzwaniem dla twórcy, ale także dla odbiorców. Dzieciaki czytające komiksy poszukują raczej tego co znają, łatwiej się utożsamiać z bohaterami. A tu wielki szok - mało znana dyscyplina sportu, bohater, która nie jest najlepszy, a dopiero się uczy, rozwija w tym co kocha. Myślę, że to przekonało do serii tyle osób. nie tylko w Japonii, ale na całym świecie - zwykły dzieciak, cel jaki sobie stawia i proste zasady gry (pamiętam, że wszystko było tłumaczone). 

Myślę, że dlatego wszyscy kochaliśmy wtedy ten serial - pokazywał jak ważna jest praca, podnoszenie swoich umiejętności i współpraca nawet z tymi, których nie lubisz. Dzień za dniem, by stawać się coraz lepszym w tym co robisz i co kochasz. Uniwersalne prawdy życiowe, podane w łatwy i przystępny sposób. Autor pokazał nam we swej autobiografii, że to czym nas zachwycał w swojej mandze, jest jego prawdą życiową. Tak żyje i pracuje. 

Sama publikacja jest bardzo prosta - okładka w bieli i czerni z przyciągającym wzrok kolorowym tytułem. Rozdziały są ustawione chronologiczne według lat i dokonań autora. Oznaczone są poszczególnym postaciami z mangi. Biografia zawiera też całostronicowe postacie bohaterów serii. Narracja autora jest bardzo oszczędna, techniczna, sucha. Całość jest trochę infantylna, ale chyba miała trafiać do młodych odbiorców odkrywających świat mang i footballu. I do starych fanów - jako sentymentalna podróż do beztroskich lat dzieciństwa. 



Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl 


niedziela, 16 marca 2025

Płomień Łukasiewicza. Rzecz o Ignacym Łukasiewiczu (1822-1882) - Remigiusz Korycki

Ośrodek KARTA przygotował poświęconą Ignacemu Łukasiewiczowi publikację. Bogato ilustrowane wydanie pióra Remigiusza Koryckiego na nowo odkrywa przed nami postać twórcy lampy naftowej. Autor ukazuje wynalazce również jako spiskowca, obywatela i przemysłowca w jednej osobie. Dobrze osadzona w realiach XIX wieku biografia pozwana nam zrozumieć tamtą rzeczywistość.

niedziela, 2 marca 2025

Osiecka. Rodzi się ptak - Karolina Felberg

Nie jestem największą fanką biografii. Zawsze mam wrażenie, że wchodzę nieproszona w czyjeś prywatne życie. Ale są też takie "kultowe" postacie, które chciałoby się poznać od podszewki. I taka właśnie jest Agnieszka Osiecka i jej twórczość. 


"Osiecka. Rodzi się ptak" to biografia naukowa. Dotyczy ona dzieciństwa i lat nastoletnich poetki. Autorka Karolina Felberg wykonała tytaniczną pracę zagłębiając się w pamiętniki Agnieszki Osieckiej i badając różne aspekty jej życia. 

Z biografii wyłania się nam obraz dziewczyny, a z czasem młodej kobiety pełnej kompleksów i wewnętrznego rozedrgania, konfliktów. Była niespokojnym duchem, który miał przerodzić się dopiero w pięknego, barwnego ptaka swej epoki. Wychowana na silną kobietę, miała buntowniczą duszę, kipiała charyzmą, intelektem i wrażliwością, którą uzewnętrzniała w swoich tekstach. Najpierw tych pierwszych, trochę nieporadnych, by z każdym kolejnym wyrażać w nich pełnię uczuć, zmysł obserwacji i dowcip, ironię. 

Dzięki publikacji odkrywamy na nowo Osiecką. Nie jest to tylko autorka tekstów z życiem pełnym trudnych decyzji. Ta niezwykle ciekawa i barwna postać daje nam się poznać jako osoba otwarta na życie, chłonąca je pełną piersią, lubiąca bywać wśród ludzi, bawić się. By z drugiej strony, autorka pozwala nam poznać zakamarki jej duszy, gdy czuła się niezrozumiana przez otaczające ją osoby.

Biografię czyta się dobrze. Nie tylko dowiadujemy się, co ukształtowało polską poetkę, ale także poznajemy tło historyczne, aspekt społeczny tamtych czasów. Jednak ze względu na objętość (zakładam, że pojawia się w najbliższym czasie kolejne tomy opisujące resztę życia i twórczości Osieckiej) czytałam ją "na raty". Według mnie jest to publikacja dla fanów Osieckiej lub literaturoznawców. Zawiera dużo szczegółowych informacji z życia, a właściwie z młodzieńczych lat, Agnieszki Osieckiej. Staje się preludium do najważniejszych lat i twórczości poetki, autorki tekstów, matki, żony, kobiety, która poszukuje swej szczęśliwej drogi do spełnionego życia. W swej publikacji, Karolina Feldberg dzięki opracowaniu tak bogatych materiałów z przeszłości artystki, pozwoliła wypowiedzieć się młodej Agnieszce Osieckiej. Brak tu oceniania, jest za to wrażliwa i wnikliwa podróż w głąb duszy dorastającej artystki. 


Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za egzemplarz książki do recenzji, do którego dołączono pocztówkę z kodem QR. Pozwala on sprawdzić "Którą piosenką Agnieszki Osieckiej jesteś?" Z radością informuję, że trafili mi się, nota bene moi ukochani - "Okularnicy". 

Egzemplarz biografii został przekazany do filii nr 14 MBP w Katowicach i zasili jej księgozbiór. 


poniedziałek, 4 listopada 2024

Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci Michał Rusinek

Poeci kojarzą nam się z nudną i szkołą. Mało kto chce sięgać po ich biografie.

Ale my temu zaradzimy!
Z całego serca polecamy dzieciom (i dorosłym też) biografię Noblistki Wisławy Szymborskiej napisanej przez jej osobistego sekretarza - Michała Rusinka.
Publikacja w zabawny i lekki sposób przybliżą życie małej Ichny i dorosłej Wiśki. Oczywiście jak to w życiu, bywa też i poważnie. Ale nasza poetka jest przykładem osoby dorosłej, która miała w sobie dużo z psotnego dziecka.
Warto odkryć jej postać i... zabawne limeryki oraz lepieje.

czwartek, 4 kwietnia 2024

Wojownik. Historia prawdziwa - Tomasz Rożniatowski

Polscy żołnierze aktywnie uczestniczą w operacjach wojskowych realizowanych w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Sojuszu Północno-Atlantyckiego czy międzynarodowych koalicji. Brało w nich udział ponad 120 tysięcy (!) żołnierzy. Jedną z najdłuższych i najtrudniejszych akcji, w jakich brali udział nasi chłopcy (i kobiety też), to wyjazd do Afganistanu. 

Komiks szczątkowo przedstawia nam sytuację w tym kraju, akcje przeprowadzane przez jednostki wojskowe. Autor skupia się na człowieku. I na tym co dzieje się po... Po akcji, po ataku, po opuszczeniu szpitala i powrocie do domu. Pokazane są emocje rannego człowieka, jego zdrowotne problemy, ale także próba odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Porusza problem PTSD (stres pourazowy), który dotyka weteranów i jak sobie z nim radzić. 

Autor komiksu wie o tym bardzo dobrze. Gdyż historia wojownika - to jego własna opowieść. Opowieść o radzeniu sobie po amputacji ręki, ale za to z sercem targanym różnymi emocjami. Weteran berze udział w ćwiczeniach zorganizowanych przez Wojsko Polskie pod nazwą "Projekt Wojownik". I nie chodzi tu o tajny projekt stworzenia super-żołnierza (to nie amerykańska produkcja), ale o kogoś kto potrafi sprostać wyzwaniom jakie niesie życie. 


piątek, 5 stycznia 2024

Bohaterowie ostatniej akcji - Nick de Semlyen

Gdy ktoś mnie pyta czy jestem fanką kina, zawsze odpowiadam, że nie. Po prostu nie znam się na filmie, jego produkcji, dystrybucji i tym czy okaże się hitem. Nie pamiętam tytułów większości oglądanych filmów, kojarzę tylko garstkę aktorów... Przyznaję – bywa mi wstyd. Gdy jednak zobaczyłam tą książkę, jej okładkę – poczułam się jak koneser kina akcji. Znałam te twarze. Znałam nazwiska. I nawet kilka tytułów hollywoodzkich produkcji cisnęło mi się na usta.

Zaczęłam czytać i... co chwilę odkładałam książkę na bok. Przypominałam sobie sytuacje, gdy całą rodziną zasiadaliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy filmy akcji. Jak biegło się do wypożyczalni kaset video po nowy film. Gdy dzieliłam się tymi wspomnieniami z synem (lat jedenaście), to tylko przewracał oczami. Bo przecież nawet nie wie, co to kasety video! Nie kojarzył nazwisk aktorów! Dobrze, że chociaż filmy kojarzył – bo jak przystało na „idealną” matkę oglądaliśmy razem „Strażnika Teksasu” z Chuckiem Norrisem i „Terminatora” z Arnoldem Schwarzenegerem. Amerykańskie produkcie były przez niego oceniane dobrze, ale bardziej woli filmy oparte na komiksach.

A ja? No cóż, przy czytaniu publikacji Nicka de Semlyen'a odkryłam, że jednak znam sporo filmów. Co prawa starszawych, pełnych walki, potu i łez. Ale też szowinistycznych i nierealistycznych. Nie da się ukryć, że trend w czasach ich produkcji wykorzystał spadek morale amerykańskiego społeczeństwa, ich brak zwycięstw (po przegranej wojnie w Wietnamie) i kryzys gospodarczy. Że Ameryka, i Polska – gdy filmy trafiły i do nas, potrzebowała takich bohaterów – silnych, walecznych, twardych, bezkompromisowych, ale i kochających rodzinę, płaczących po przegranej... by potem znów mogli się podnieść i walczyć. Dawało to w pewien sposób nadzieję, że pracą i zdeterminowaniem można osiągnąć wyznaczone cele.

Miło było sobie przypomnieć te filmy, bohaterów i emocje, które towarzyszyły mi w tym czasie. Książka zawiera jednak pełno ciekawostek z życia naszych gwiazd kina akcji. Poznajemy ich na stopie prywatnej – ich dzieciństwo, marzenia, pierwsze role, walkę o stanie się „kimś”, kimś znanym, lubianym, bogatym... Bardzo często biografie Sylvestra Stallone'a czy Arnolda Scwarzenegera mają podobne rysy, jak biografie ich bohaterów. Zmagają się z podobnymi problemami – czy to finansowymi, rodzinnymi czy z budowaniem kariery i realizacją wyznaczonych celów, osiągnięciem marzeń.

Cudownie było odkryć ile wpływu na filmy i ich scenariusze mieli niezwyciężeni bohaterowie akcji. To, że są „mięśniakami” znającymi wschodnie sztuki walki, potrafiącymi dobrze się bić – wręcz, bronią białą i palną nie zamykało ich w ramach tylko tej postaci. Potrafili się rozwijać – uczyć (obsługi broni czy jej szybkiego ładowania), kształcić i rozwijać się w sferze aktorskiej. Autor pokazał jak wielowymiarowymi są osobami. Potrafił pokazać ich siłę, ale także ich słabości. Ukazał ich nie tylko przez pryzmat kina i bohaterów ratujących świat, ale także poprzez osoby które je znały – przyjaciół, współpracowników i, co chyba najważniejsze w dobrej biografii, wrogów. Miałam raczej szczątkowe informacje o ich życiu, czy pracy w Hollywood, dzięki tej książce odkryłam masę ciekawostek, anegdot i dramatów. A wszystko to zostało okraszone zdjęciami (uwielbiam), by nie trzeba było sobie samemu wizualizować aktorów.

Książka stała się dla mnie podróżą sentymentalną do czasów dzieciństwa, beztroski i wiary w amerykański sen – że wystarczy ciężko pracować, chronić rodzinę i kraj a staniemy się niepokonani. Staniemy się bohaterami nie tylko jednej akcji.


Plusem publikacji są zdjęcia, bogate biografie i ciekawe historie z życia i pracy aktorów. Świetny też jest pomysł na okładkę - imitacja kasety video - wpisuje się w klimat książki. A minusem – cóż zdarzają się błędy w korektorskie. Ale nie przeszkadzały mi w czytaniu.


Polecam tę publikacją wszystkim fanom kina, bo jest małą encyklopedią, kroniką rozwoju i chwały kinematografii pełnej typów macho, niezwyciężonych bohaterów. Mam wrażenie, że już nie powrócimy do takiego nurtu, a to dogodna okazja by go poznać.


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl


 

czwartek, 16 lutego 2023

Dom poety. Eseje o twórczości Mirona Białoszewskiego- pod red. Jacka Kopcińskiego

Pamiętacie ważne spotkania w Waszym życiu? Osoby, które wpłynęły na Wasz sposób postrzegania otaczającego świata? Zwracacie w ogóle na takie "drobnostki" uwagę?

Ja tak... Trzy razy tak. 

I pamiętam moje pierwsze spotkanie z Mironem Białoszewskim. Podstawówka, początek lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, lekcja języka polskiego - analiza wierszy. Brzmi jak koszmar każdego ucznia. Ale nie u nas. Nie na naszych lekcjach. Czytaliśmy utwór, zastanawialiśmy się co każdy z nas w nim widzi... Nauczycielka zadawała proste pytania. Czy używamy durszlaków, łyżek cedzakowych...? Jak wykorzystujemy zwykłe codzienne przedmioty? Czy z nich korzystamy czy może analizujemy ich działanie, wygląd, historię? Miałam ochotę sprawdzić, co więcej kryje się za to łyżką z utworu "Szare eminencje zachwytu". Stać się mikroskopijnym ludzikiem i podziwiać przez jej otwory płynące po niebie chmury. Zmienić pespektywę!

Przy "analizie" wiersza "Mironczarnia" rozważaliśmy, co się z nami dzieje, gdy jesteśmy zmęczeni. Czy znikamy powoli? Czy wątpimy w swoje siły? Czujemy, że nie damy rady nic więcej zrobić... Porywała mnie "Karuzela z madonnami" - sam wiersz jak i wykonanie Ewy Demarczyk. Znów poczułam się jak małe dziecko - zachwyciła mnie muzyka słowa, obracałam się na karuzeli, ludzie obok, choć zwykli stawali się piękni, strojni i bardziej dostojni. Z każdym obrotem karuzeli na mojej buzi pojawiał się coraz większy uśmiech.

W tamtym czasie Miron Białoszewski wydawał mi się czarodziejem, który w prostych rzeczach potrafił pokazać drugie dno, zmienić nam perspektywę. Nic nie narzucał. Sam też dawał się porwać i odkrywać radość z prostych rzeczy.

Mój zachwyt tym "optymistycznym" człowiekiem uległ zmianie po przeczytaniu "Pamiętnika z powstania warszawskiego". Ta poprzednia prostota, zwyczajność rzeczy nie skupiały się na czasie obecnym, ale na przeszłości autora. Uchyliły rąbka tajemnicy jego życiorysu (którego wcześniej nie poznałam). Bez patosu, bez super-bohaterów - zwykli ludzie, zwykłe sprawy i czas wojny, który przewartościował codzienność. 


A teraz... Teraz w moje ręce dzięki nakanapie.pl trafiła książka "Dom poety. Eseje o twórczości Mirona Białoszewskiego" wydana w setną rocznicę urodzin poety. Widząc to rocznicowe dzieło znów zapragnęłam wkroczyć w świat poety i prozaika. Ale tym razem nie tylko zachwycać się prostotą jego świata, ale wejść głębiej - poznać, to co ukształtowało człowieka, twórcę... 

Wydawało mi się, że znam tego twórcę. Ale tylko mi się wydawało... Dla mnie był poetą i autorem "Pamiętnika...". Teraz odkryłam, że był także mocno związany z teatrem. Ponownie praca na emocjach, ale w nowej formie. Poznałam jego fascynację kościołem i liturgią. Bardziej wgryzłam się w zabawy językowe, parodię ale także analizowałam jego tekst pod kątem jego samooceny.

Te czternaście esejów zawartych w książce pozwoliło mi poznać Mirona Białoszewskiego. Każdy z autorów poszczególnych rozdziałów odkrywał inną cząstkę życia poety. Spojrzał na niego pod innym kątem, dając mi jako czytelnikowi pełnej biografii i analizy wpływu jego dzieł. To co wiedziałam o Mironie jest ułamkiem intrygującego człowieka, pełnego charyzmy, alternatywnego spojrzenia na świat. Człowieka, który stawał się inspiracją dla innych. 

Dzięki publikacji Narodowego Centrum Kultury nie tylko na nowo odkrywałam Mirona Białoszewskiego, ale także zostałam zaproszona (no może sama się wprosiłam) do jego świata. Chadzałam jego ścieżkami i razem z nim przeżywałam zmianę mieszkania, wojnę i nowy ustrój Polski. Patrzyłam na świat jego oczami, razem z nim miałam ochotę ironizować, izolować się we własnym mikroświecie. Dzięki lekturze tej książki nie tylko zachwycam się przedmiotami zatopionymi w dniu codziennym, ale odkrywać ich zakotwiczenie emocjonalne. 

Myślę, że potrzebowałam czasu - nie tylko na oswojenie się z lekturą, a raczej czasu by dorosnąć do poezji Mirona. By ciut szkolnie przeanalizować jego życie, poznać elementy które go ukształtowały i... poukładać te puzzle. Na nowo odkryć wielkość jego twórczości, zabaw językowych i spojrzenia na świat. 


To publikacja naukowa - masa przypisów, akademicki język, historyczne odniesienia. Nie przeczytamy jej przy wieczornej herbatce. I dobrze! Bo na tą pozycję potrzeba czasu. Czasu, który pomoże ułożyć w głowie postać Mirona i jego twórczości. Ale także pozwoli docenić mnogość spojrzeń na artystę. To raczej lektura dla entuzjastów dzieł Białoszewskiego. Dobra i ważna lektura.

Jedynym minusem publikacji jest znikoma ilość zdjęć.



Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

czwartek, 11 sierpnia 2022

Kurierka. Historia kobiety, która mogła zatrzymać Holocaust - Stanisław Zasada

Tytuł książki jest mylący. To nie jest historia jednej kurierki Władysławy Rzepeckiej, ale całej siatki osób - znanych (m. in. Jan Karski) i nieznanych, które dzięki brawurowym akcjom zdobyły dokumenty ilustrujące sytuację okupowanej Polski oraz zagładę Żydów podczas II wojny światowej.

Stanisław Zasada przedstawia nam rozmowy wysłannika polskiego rządu na emigracji z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Delano Rooseveltem. Przeplata brawurową ucieczkę z obozu w Auschwitz, z działaniami obozowego ruchu oporu i Witolda Pileckiego. By na tym tle przedstawić nam postać Władysławy Rzepeckiej. Młodej kobiety, która przewoziła dokumenty ujawniające niemieckie zbrodnie w Auschwitz. Bo wszystkie te osoby i ich działania były ważne - ważne dla naszego kraju, przebiegu wojny, ale przede wszystkim niezmiernie istotne dla więźniów obozów koncentracyjnych.
Książka pod względem historycznym ujawnia działania osób mało znanych lub nawet przemilczanych. Reportaż, choć bardzo ważny i rzetelnie napisany, czyta się miejscami jak wartką powieść sensacyjną.

środa, 10 listopada 2021

Nie widzę przeszkód - Marcin Ryszka, Jakub Białek

Każdy niewidomy ma psa i białą laskę . Każdy nosi ciemne okulary . Nic nie widzą. Nie uprawiają sportów. Ani tym bardziej nie czytają. Są słabi i potrzebują pomocy.

Serio?

To przedstawiam Wam Marcina Ryszkę. Paraolimpijczyka z Pekinu oraz Londynu w pływaniu. Kapitana reprezentacji Polski w blind footballu, dziennikarza Weszło FM, pracownika Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i prezesa fundacji Nie widząc przeszkód. Człowieka, który realizuje marzenia.
W swej książce pokazuje, że pomimo bycia osobą niewidomą świetnie radzi sobie zawodowo, rozwija swe pasje. Ma cudowną rodzinę. Podróżuje, imprezuje... I jest pełen dobrej energii i humoru, którym zaraża innych.

13 listopada obchodzimy Międzynarodowy Dzień Niewidomych, z tej okazji całym sercem polecam ciekawą literaturę łamiącą stereotypowe postrzeganie.


niedziela, 5 września 2021

Maria Montessori - Maria Isabel Sanchez Vegara, Raquel Martín

Mała Maria chciała poznawać świat i zdobywać o nim wiedzę, jednak nauka w szkole wydawała jej się nudna. Sama więc zaczęła tworzyć gry i "pomoce naukowe" Gdy podrosła uczęszczała do szkoły o profilu technicznych (dla chłopców), a później skończyła studia medyczne i została pierwszą we Włoszech kobietą lekarką. Pracując z niepełnosprawnymi dziećmi opracowała nowy system wychowania oparty na szacunku i miłości do drugiego człowieka oraz wierze, że każdy z nas jest chętny by odkrywać świat. Wystarczy mu to tylko ułatwić.

Seria Mali WIELCY to cudowne książki dla młodszych czytelników ukazujące wybitne postacie ze świata nauki i sztuki czy sportu. Autorka pokazuje, że oni też kiedyś byli dziećmi. Jak każdy z nas mieli swe marzenia, ale i pokonywali trudności by je zrealizować.
Przystępny tekst. Fajna grafika. Ciekawy, acz krótki tekst. To wszystko wróży sukces u młodych czytelników. Plusem książek jest zawarcie na ich końcu biografii z autentycznymi fotografiami przedstawianej postaci.

środa, 30 września 2020

Wrócę gdy będziesz spała. Rozmowy z dziećmi Holocaustu - Patrycja Dołowy

Matki. Zwykłe mamy. Opiekuńcze, troskliwe czasami obojętne. Ale każda chciała chronić swe dziecko przez Niemcami. Obronić je przed wojną i cierpieniem. Każda na inny sposób. Fanni podała Jureczkowi cyjanek. Inna umieściła dziecko w skrzynce z narzędziami i przemyciła na aryjską stronę. Część bohaterów książki trafiło pod opiekę zakonnic, do sierocińca. Niektóre dzieci znalazły nowy dom pośród członków swojej rodziny, ale większość trafiała do obcych ludzi. Obcych kulturowo, religijnie... Zostali odcięci od rodziny i religii by móc zacząć nowe życie. Musieli wymazać z pamięci przeszłość, by móc przeżyć i mieć jakąś przyszłość.

Bardzo mądra, emocjonalna i wartościowa książka. Autorka pyta, zdobywa informacje z przeszłości Dzieci Holokaustu, ale co ważne nie ocenia postępowania matek, babek, rodzin... Tych biologicznych i tych przysposobionych. Pyta o fakty, zdjęcia, pamiątki i uczucia tych już dorosłych dzieci. Jak się dowiedziały o swoim pochodzeniu, jak to ich zmieniło? A może nadal są tacy sami? Jak wybrać rodzinę, tożsamość? Co z poczuciem winy, wdzięcznością, tęsknotą a może i złością?

Ujęła mnie intymna atmosfera rozmów. Autorka jest delikatna, ostrożna, uważna. Pozwala dorosłym dzieciom ocalałym z Holokaustu w swoim tempie opowiedzieć historię życia, podzielić się z nimi zaskoczeniem gdy dowiedzieli się o swoim pochodzeniu lub całkowitym spokojem... jakby wreszcie wszystko wskoczyło na właściwe tory. 

Mnie jako matce trudno sobie wyobrazić, co musiały czuć te kobiety gdy próbowały zakończyć życie swojej pociechy. Jak przeżywały rozłąkę z malutkim dzieckiem, gdy oddawały je pod opiekę zakonnic, znajomych lub całkiem obcych osób. Jak mocno musiały ufać i wierzyć, że ich maleństwo się uratuje. Trudno to sobie wyobrazić. Trudno też oceniać działanie żydowskich matek. Nikt z nas nie był w tak ekstremalnych sytuacjach, nie został zmuszony do podejmowania tak dramatycznych decyzji. To ważny reportaż. Autorka "uratowała" od zapomnienia ludzi, historie. To nie książka o wojnie. To publikacja o korzeniach, emocjach i tożsamości. Rozmowy przepełnione są emocjami, opowieściami o tym jak ważna jest rodzina i więzy, relacje z bliskimi osobami. 

Książka warta przeczytania, posiadania i... przeżycia dużej dawki emocji, które w sobie zawiera. 

 

Foto K.P.

 

piątek, 22 maja 2020

Tamara Łempicka - Daphne Collignon, Virginie Greiner

Tamara Łempicka, paryska bohema i elita lat dwudziestych XX wieku to idealny temat na książkę. Ale także na komiks. I u wielki pokłon w stronę wydawnictwa Marginesy, które zaczęło publikować komiksy o ważnych i znanych ludziach.
Sama bohaterka, to malarka, wyzwolona i biseksualna kobieta, artystka. Po upadku rewolucji październikowej wyjeżdża do Paryża. A tam, rozkwita artystycznie i seksualnie. Wieczorami korzysta z uroków życia szalonych lat dwudziestych, poszukuje modelek oraz krótkich romansów. Kształci się, maluje, "wystawia" swe obrazy. Ma swój niepowtarzalny styl.
W domu czeka na nią maż i córka. Małżeństwo często się kłóci o tryb życia jaki prowadzi gwiazda, że robi co chce (w domyśle nie słucha męża). Ale Tamara czuje się wyzwolona, czuje się wielką artystką. To ona utrzymuje cały dom, co w tamtych czasach było rzadkością nawet wśród malarzy płci męskiej. Łamie stereotypy.

Publikacja to świetny portret artystki, jej twórczości ale także i życia jakie prowadziła w Paryżu. Kilka dni z życia bohemy, a tyle wątków. Na końcu komiksu zamieszczony jest dodatek - biogram Tamary Łempickiej oraz kilka jej obrazów.  Podnosi on wartość książki - bo z opowieści obrazkowej dla dorosłych, staje się publikacją biograficzną. 
Komiks narysowany jest bardzo dobrą kreską. Oddaje klimat tamtych lat. Kolory są ciepłe - brązy, biele, czernie. Sporo cieni, które nadają głębi i realności. Lekkie linie, fale i krągłości, które przyciągają oko. 


sobota, 16 maja 2020

Halina. Dziś już nie ma takich kobiet. Opowieść o himalaistce Halinie Krüger-Syrokomskiej - Anna Kamińska

Lubię wracać do historii górskich i do opowieści o silnych kobietach. I całkiem innego alpinizmu - bez super sprzętu i zadufania.
I to polecam kolejna publikację autorstwa Anny Kamińskiej. Tym razem skupiła się na postaci Haliny Kruger-Syrokomskiej. Historyczka sztuki, która cudem ocalała z wojennej zawieruchy. Członkini partii. Matka. Rywalka i partnerka Wandy Rutkiewicz. Zakochana w górach, ale ceniła też inne życie.
Uznanie zdobyła w 1960 roku, gdy przeszła szlakiem z Morskiego Oka, aż do Zamarłej Turni. Było to pierwsze samodzielne przejście tej drogi przez zespół kobiecy! A potem ruszyła lawina... szczytów - pierwsza Europejka na ośmiotysięczniku, polski rekord wysokości kobiet w Pamirze, wiele pierwszych kobiecych przejść w Tatrach, drogi w Alpach francuskich i szwajcarskich, zdobycie filaru Trollryggen w Norwegii. Promowała wspinaczkę w kobiecych zespołach. 

Piękne wydanie - gruba oprawa, dobry papier i masę zdjęć. A sama opowieść zajmująca i ciekawa. Widać dobrze wykonana pracę - sporo materiałów, rozmów, przybliżenie realiów epoki, która już minęła.

wtorek, 3 marca 2020

Pani Einstein - Marie Benedict

Ręka do góry kto zna Einsteina. Las rąk... A kto zna jego żonę Milevę?  No właśnie... świat nauki to świat mężczyzn. Bardzo rzadko w szkołach uczymy się o kobietach i potem sami też sporadycznie sięgamy po publikacje przybliżające nam tęgie umysły w spódnicy. 
Jak tylko zauważyłam pierwsze informacje o książce, wiedziałam, że po nią sięgnę. Czas nadrabiać wiedzę o nas, kobietach.

Mileva Marić pochodziła z Austro-Węgier (obecnie jej miejsce urodzenia znajduje się w Serbii), państwa wielonarodowościowego. W wieku dwudziestu jeden lat rozpoczęła studia z fizyki na uniwersytecie w Zurychu (Szwajcaria). Była jedną z pierwszych kobiet, które wybrały ten dość męski kierunek nauki. Była ambitna, inteligentna i zamierzała poświecić się nauce. Uważała też, że jej kalectwo dyskwalifikuje ją jako pannę na wydanie. Na uniwersytecie nie była traktowana ani z szacunkiem ani powagą przez wykładowców i innych studentów. Tylko albert Einstein okazywał jej zrozumienie. Dostrzegł w niej osobę pełna pasji i poświęcenia nauce. Taką osobę, z którą chętnie spędzałby swój czas rozwikłując tajemnice fizyki. 
To debiut Autorki. Wysoki poziom, dlatego sięgnęłam po kolejne jej książki. Sama biografia Milevy Marić-Einstein jest zbeletryzowana. Autorka przyznaje, że z racji małej ilości dokumentów i źródeł, na które mogła się powołać publikacja jest jej wyobrażeniem o relacjach dwojga fascynatów fizyki i matematyki. Teoria względności nad którą pracują oboje jest tylko tłem, by pokazać nam Czytelnikom ich relacje, społeczne stereotypy, role kobiet w ówczesnej Europie.
Akcja książki jest wartka. Świetnie pokazane tło historyczne i społeczne epoki. Autorka pokazuje nam silną i zaradną kobietę walczącą o swoje marzenia, która z czasem odkłada oręż na bok i poddaje się losowi.

sobota, 29 lutego 2020

Totalnie nie nostalgia. Memuar - Wanda Hagedorn, Jacek Frąś

Komiks jest memuarem, pamiętnikiem. Zawiera obserwacje Autorki oraz jej wspomnienia i przeżycia. Przez to, a może dzięki temu, jest to mocna publikacja, która chwyta za serce i gardło. Potrząsa nami... Bo wspomnienia z dzieciństwa nie zawsze są kolorowe i cukierkowe, bywają też trudne, bolesne, zastawiające rany. 
Historia Wandy, to jej dzieciństwo w poniemieckim Szczecinie, opieka nad młodszymi siostrami. To opowieść o wyemancypowanej babce, o matce, która stara się walczyć o byt dzieci i swój oraz o patriarchalnym ojcu. A wszystko to w otoczce PRL-u i katolicyzmu.

Bardzo dobra publikacja. Ironiczna i błyskotliwa opowieść o dzieciństwie. Świetna strona graficzna. Szaro-burość  poszczególnych kadrów wprowadza nas w klimat starych zdjęć, komunistycznych klimatów i odległych wspomnień. Zmusza do refleksji, dyskusji... do walki o emancypację kobiet, a także o szczęśliwe i "dobre" dzieciństwo.


wtorek, 18 lutego 2020

Farby wodne - Lidia Ostałowska

Spodziewałam się po tej książce czegoś innego... Liczyłam na biografię. Ale dostałam bardzo dobry reportaż, biografię i coś więcej. Ale do rzeczy...

Lidia Ostałowska opowiada nam o Dinie Gottliebovej. Młoda i utalentowana plastycznie dziewczyna z Brna trafia do obozu w Auschwitz-Birkenau. Żydówka zostaje zauważona przez doktora Mengele, gdy zamiast malować numery na blokach, ozdabia barak dziecięcy. Lekarz zleca jej malowanie portretów Cyganów. Kobieta skupia się na malowaniu. Wydaje się przez to chłodna, odrealniona z tego co dzieje się wokół niej.
Autorka przeskakuje do epizodu obozowego rodziny kolejarza z Oświęcimia - jego dziecko umiera podczas wojny, a po wyzwoleniu obozu przygarniają mała węgierską Żydówkę. Ewa dostaje też piękne akwarele. To prace Diny. 
Następuje przeskok do lat sześćdziesiątych XX wieku, gdy Muzeum KL Auschwitz-Birkenau odkupuje obrazy od Ewy. Dopiero latach siedemdziesiątych udaje się ustalić autora prac. Dina mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej historia artystyczna zatoczyła koło - w obozie malowała sceny z "Królewny Śnieżki", a teraz jest żoną Arta Babbitta, rysownika pracującego dla Disneya i sama współpracuje z wytwórnią. Była więźniarka obozu chce zwrotu swoich prac. 

Reportaż jest wielowątkowy. Mamy tu przedstawione losy Diny Gottliebovej, jej drogę do Auschwitz, pracę w obozie. Próbę przeżycia poprzez sztukę i "pracę" dla dr Mengele. Ale także jej obsesję (?) na punkcie jej prac z tego okresu. Autorka nie skupia się tylko na samej bohaterce. Daje nam pełen obraz życia obozu - opisuje między innymi cygańską część obozu. Ich wiarę, radzenie sobie z traumą poobozową i powstanie nacji Romów. Jedno ze słabiej opisanych zagadnień działań nazistów w obozach. Wynika to z faktu, że Romowie są dość zamkniętą grupą społeczną. Reporterka porusza także problem Zagłady jako wyjście do rozmów o nienawiści, braku wiedzy na jej temat, braku tolerancji i niezrozumieniu...
Książka zawiera długą listę bibliografii. Uwielbiam to. Od razu widać, że Autor poświęcił czas i przygotował się do swojej pracy. Ale daje mi to także możliwość indywidualnego zagłębienia konkretnych tematów, które mnie zainteresowały
Publikacja, którą warto przeczytać. Arcydzieło reportażu. 

poniedziałek, 17 lutego 2020

Spod zamarzniętych powiek - Adam Bielecki, Dominik Szczepański

Dziś wypada 40 rocznica pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest przez polskich himalaistów. Dokonali tego Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy, a wyprawą kierował Andrzej Zawada. Żeby przybliżyć troszkę klimat gór, dziś biografia polskiego himalaisty młodszego pokolenia.  

Adam Bielecki złapał bakcyla gór jako nastolatek. Pięknie opowiada o fascynacji wspinaczką oraz górami. Opisuje pierwsze kroki na szlakach, wejścia na szczyty, radość z osiągniętego celu. Ale także bez owijania w bawełnę mówi o przemęczeniu (już przy większych wysokościach), głodzie i temperaturach, które ścinają "wilgoć" w nosie. Opowiada nam o swojej pasji, zaprasza nas do swojego świata. A my odbiorcy chętnie dajemy się wciągnąć jego opowieści. 
Tyszanin porusza też ważny temat - tragedię, która wydarzyła się podczas wspinaczki na Broad Peak. Nie zamierzam nikogo oceniać z biorących udział w wyprawie - każdy wiedział gdzie idzie i jakie może ponieść konsekwencje jednego nierozważnego kroku. Ale bardzo nie podoba mi się komentowanie całej sytuacji z ciepłego domu i wygodnego fotela osób, które nigdy nie były w Himalajach, albo nie chodziły zimą po górach. Szczytem bezczelności były wypowiedzi na forach osób, które nie są związane z tym hobby. Zawsze jestem ciekawe ile z tych głośno krzyczących osób, że mogli "coś" zrobić, sama coś robi? Tu na nizinach. Ilu z nich podchodzi pomóc, gdy ktoś się przewróci? Gdy kogoś biją? Albo gdy bezdomny siedzi bez ruchu pod wiatą przystankową? Czy wtedy obowiązują te same standardy? 

Książka jest pięknie wydana. Gruba okładka, barwne fotografie. Dopracowanie szczegółów - zwróćcie uwagę na małe czekany. Opowiedziana historia miłości do gór poprowadzona warto, ciekawie i bez nadęcia. To jak rozmowa z kimś kto tak samo jak Ty jest zakochany w górach, nie boi się wyzwań i prze do przodu (w sensie celu), bo wie że da radę. "Spędziłam" czas z kimś serdecznym, rozsądnym i oddanym swej pasji, ale nie zapominający o bliskich oraz zwyczajnym życiu.
Publikacja warta przeczytania - ze względu na osobę, góry i emocje, które wywołuje. 

piątek, 7 lutego 2020

Kroniki Francine R. - Boris Golzio

Francine i jej siostra zostały aresztowane w kwietniu 1944 roku. Obie kobiety zostały zatrzymane przez Niemców za pomoc francuskiemu ruchowi oporu. Zostały rozdzielone. Francine trafiła do Ravensbruck, a później do fabryki broni. Była bita, poniżana, transportowana bydlęcymi wagonami. Trafiła do piekła na ziemi.
Komiks jest opowieścią kobiety, jej relacją nagraną przez członka rodziny - Borisa Golzio. Długo wahał się co zrobić ze zdobytymi faktami, po kilku latach pracy powstał komiks. Wypowiedzi na białych polach to jej relacja, na czarnych - komentarz Autora. 

Komiksy poruszające takie tematy jak wojna i zagłada są trudne w ocenie. Tu historię opowiada sama aresztowana i przetrzymywana w obozach kobieta. Jej słowa, myśli, odczucia poznajemy czytając komiks. Za to obraz, to przemyślana, zaplanowana i przefiltrowana przez opowieść oraz prace dokumentalną wizja rysownika. Świetna kreska, kadrowanie i dobór koloru (odcieni szarości). Wszystko idealnie pasuje do treści opowieści Francine. Dopiero po wyzwoleniu pojawia się kolor. 
Komiks zawiera przedmowę, wyjaśnienie autora oraz Joanny Ostrowskiej. Tłumaczone są pewne fakty, niejasności, bo pamięć ludzka jest niekompletna, zdarzają się przekłamania.   

Powieść graficzna, podobnie jak Maus Arta Spigelmana, warta jest poznania. 











poniedziałek, 27 stycznia 2020

Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne - Mikołaj Grynberg

27 stycznia 1945 roku wojska radzieckiego 1. Frontu Ukraińskiego wyzwoliły niemiecki nazistowski obóz zagłady Auschwitz-Birkenau. Dziś obchodzimy 75 rocznicę tego wydarzenia. To Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Jest sporo książek dotyczących tego tematu - wspomnień, opracować historycznych... Ja chciałam przypomnieć publikację Mikołaja Grynberga. Tak, czytałam ją jakiś czas temu. Ale uważam, że jest warta wspomnienia.

Opowieści rodzinne... bo oni są jak rodzina. Noszą inne nazwiska, mają innych rodziców, mieszkają w rożnych miastach świata. Łączy ich jedno - mieli nie istnieć. Są Żydami. Ich rodziny zostały skazane na śmierć, ale ocalały. Ocalały z Holokaustu. Zaczęli budować swój świat od nowa. Autor sprawdza jak udała się ta odbudowa. 
Rozmowy przeprowadzone z dziećmi ocalałych są trudne i ważne jednocześnie. Dotykają przemilczanych tematów - braku dziadków i innych krewnych, cierpienia rodziców rzutującego na ich życie, braku poczucia zrozumienia w środowisku. 

Bardzo dobra publikacja. Forma wywiadu pozwala nam się lepiej wczuć w przeżycia osób, z którymi spotkał się Autor. Czujemy się tak, jakbyśmy siedzieli razem z nim przy herbacie, cichutko, bo cóż my wiemy... i słuchali historii rodzinnych. Zostajemy zaproszeni do intymnych rozmów, wspomnień, cierpień...
Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu to nie tylko wspominanie tych, którzy zginęli w obozach, ale także dzień w którym powinno się mówić o traumie przenoszonej na następne pokolenia.

niedziela, 12 stycznia 2020

Hieronim Bosch - Marcel Ruijters

Nie jestem fanką biografii. Za średniowieczem nie przepadam. Na sztuce się nie znam. Ale chwyciłam chciwie w łapki komiks o Hieronimie Boschu.
Dlaczego? Och, to proste. Lubię jego malarstwo. Zawsze można odnaleźć jakiś nowy szczegół, którego wcześniej się nie zauważyło. Dać się zaskoczyć artyście i ponieść wyobraźni. 

Komiks świetnie narysowany. Prostą kreską (takie lubię najbardziej), ale przypomina nieco drzeworyty. Kolory są żywe, ale dobrane ze smakiem. Nie przygniatają mnogością, nadają lekko bajkowego charakteru tej graficznej publikacji. 
Życie tego niderlandzkiego malarza późnego średniowiecza, właściwie to przełomu gotyku i renesansu opowiedziane zostało w ciekawy i zajmujący sposób. Zostały tu poruszone tematy związane z pracą, rodziną a także inspiracjami. Wszystko jest świetnie osadzone w tle historycznym - brud, bieda, udawana pobożność, egzekucje na każdym kroku... ot epoka mroku. 

Polecam tą publikację nie tylko fanom komiksów i sztuki. Jest warta poznania.