Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koreańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koreańska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 kwietnia 2026

Przebudzona - Choi Eunyung

Dałam się wkręcić w trend azjatycki - jedzenie to swoją drogą, ale literatura... to jest coś co mnie ostatnio zachwyca. Kryminały, które nie epatują krwią, a zmuszają czytelnika do skupienia i analizy faktu; comfort booki, który otulają nas słowami jak ciepłym kocem... Gdy tylko Wydawnictwo Kropka ogłosiła swoją nowość - koreańską publikacje dla dzieci byłam zachwycona i gotowa, żeby móc ją przeczytać. Ale... a to może za momencik opowiem o swoich wrażeniach.


Ihyon budzi się w szpitalu. Widzi wokół siebie lekarzy. Nie rozpoznaje żadnej znajomej twarzy. Nie pamięta też, co działo się wcześniej. Stopniowo okazuje się, że jeden z mężczyzn w kitlu to jej tato, drugi to dziadek. W szpitalu podczas rekonwalescencji dziewczynki pojawia się także mama. Dziewczynka dowiaduje się, że ma siostrę bliźniaczkę. 

Ihyon czuje się zagubiona - nie pamięta tych ludzi, świat wydaje jej się obcy. A wszystkie wspomnienia, które pojawiają się w jej głowie, to podobno przypadkowe reminiscencje. 


I tu dochodzimy do najważniejszego - wrażenia z czytania. Spodziewałam się lekkiej opowieści, może z odrobiną baśniowej otoczki i morału na końcu. Ale... 

Pierwszy moment czytania to zaciekawienie - Ihyon jest w szpitalu, ale same okoliczności jej wybudzenia są niejasne. Nikt nie udziela dokładnych informacji, co z każdą czytaną stroną potęguje zaciekawienie, ale także wzbudza niepewność i dezorientację. Coś tu nie gra. Dorośli nie mówią całej prawdy. Pojawiają się uczucia niezrozumienia, niepewności, ale także smutek. My jako Czytelnicy bardzo mocno współodczuwamy uczucia dziewczynki. Spora część historii Ihyon przepełniona jest atmosferą tajemnicy, ale i nieszczerości dorosłych wobec dziecka. 

Drugim ważnym czytelniczo dla mnie momentem jest budowanie relacji z siostrą bliźniczką. Dziewczynki nic o sobie nie wiedzą, zresztą niedawno poinformowano je o istnienie tej "drugiej" siostry. I tu mamy dwa obozy - Ihyon próbuje się zaprzyjaźnić, a Iso wydaje się obrażona - nagle z rozpieszczanej i kochanej jedynaczki, staje się opiekunką dla nowopoznanej dziewczynki. Ale strona po stronie widzimy, ze dziewczynki łączy wspólna próba odkrycia tajemnicy.

Mimo, że jestem dorosłym czytelnikiem, to identyfikowałam się bardziej z Ihyon. Dorośli stali się dla mnie osobami szafującymi informacjami, dzięki którym mili kontrolę nie tylko nad samymi dziećmi, ale także nad ich przeszłością oraz budowaniem (wspólnej jako rodzina) przyszłości. To w kontekście całej książki pokazuje jak wielka odpowiedzialność spoczywa na osobach, które zajmują się medycyną ,technologią ale również i tych, którzy pracują z dziećmi, bo to oni mają realny wpływ na ich młode, chłonne umysły. 


Bardzo dobra publikacja, dzięki której możemy z dzieckiem poruszyć szereg tematów - począwszy od rozwoju technologii czy medycyny, ochronę środowiska naturalnego, poprzez budowanie relacji, zaufania i odpowiedzialności za swoje czyny. Ale to również historia o tożsamości - co czyni nas tym kim jesteśmy? Autorka bardzo naturalnie porusza poszczególne tematy, pojawiają się jako część świata, w którym budzi się Ihyon. Nie ma tu moralizatorstwa, jak ludzie powinni się zachowywać, co robić. To my jako Czytelnicy sami musimy wyciągnąć wnioski, jak powinniśmy wykreować swój przyszły obraz planety. 

Książka "Przebudzona" choć porusza temat przyszłości i naszego miejsca w świecie, który sami wykreujemy, tak naprawdę, moim zdaniem, porusza temat emocji i zagubienia w świecie. 

Graficznie publikacja jest dopracowana - duża, przejrzyście rozmieszczona czcionka, która wspomaga łatwość czytania. Ilustracje Park Hyunju są miłe dla oka i uzupełniają treść opowieści. 



Bardzo dziękuję Wydawnictwu Kropka za egzemplarz książki. Dzięki Wam odkryłam nowe literackie światy :) 


czwartek, 26 marca 2026

Wieloryb - Cheon Myeong-Kwan

Kilka razy zasadzałam się na tą publikację. Na początku przerażała mnie jej objętość – bo jestem typem czytelnika, który czyta do końca, nawet jeśli lektura jest kiepska. Kusiła mnie jednak informacja, że publikacja znalazła się w 2023 roku na liście książek nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera. I już trzymałam ją w rękach gdy spojrzałam na opis z okładki... Zapowiadała się lektura ewidentnie nie w moim guście. Proponowałam ją podstępnie kilku naszym Czytelnikom – bo może ktoś jednak stwierdzi, że jest warta przeczytania i... później opowie mi o swoich wrażeniach. Koniec końców sama po nią sięgnęłam.



Snuta przez Autora historia oscyluje wokół pochodzących z niższej klasy społecznej kobiet. Poznajemy Geumbok – wiejską dziewczynę, która zaskakuje nas swą inteligencją, zaradnością i przewidywalnością zmian jakie mogą zachodzić w społeczeństwie oraz na rynku pracy. Za młodu ucieka ze swojej wioski, by móc żyć na własny rachunek. Jednak realia okazują się dość brutalne. Kobieta w tym świcie powinna być potulna, cicha i usłużna mężowi. Geumbok ma jednak inne plany. Gdy pierwszy raz widzi wieloryba wyłaniającego się z oceanu, czuje że to przełomowy moment w jej życiu. Że to spotkanie naznaczyło ją na zawsze. Zwierze staje się ucieleśnieniem jej marzeń o byciu kimś, ale także obsesją i przekleństwem.

Drugą postacią, której Autor poświęca uwagę jej córka Geumbok. Chunhui poznajemy w momencie, gdy opuszcza więzienie. Ta dużych lub wręcz olbrzymich rozmiarów młoda kobieta wraca do domu, by kontynuować dzieło matki. Choć niekochana i odrzucona przez rodzicielkę, to najlepiej czuje się w ich domu i miejscu pracy – cegielni. To tu dzięki ojczymowi była szczęśliwa. On jako jedyna osoba traktował ją w młodym wieku z szacunkiem i ciepłem. Był bacznym obserwatorem jej dziecięcych odkryć i pierwszych zainteresowań wyrobem cegieł. I to on wierzył, że może stać się w tym mistrzynią.


Słowo, które pierwsze przychodzi mi na myśl o tej publikacji to „mięsista”. W trakcie jej czytania czułam ból, odrazę, niezgodę na taki świat. Pierwsze strony były przepełnione brutalnością i ordynarnością, napawały mnie obrzydzeniem. Ale czym dalej zagłębiałam się w tekst widziałam siłę kobiet walczących o swoje marzenia, tytanki pracy niezrozumiałe przez swoje otoczenie. Tekst w sposób ciekawy ukazuje historie sukcesu i porażki, opowiada o narodzinach i śmierci, oraz o przemijaniu czasu. Dla mnie mimo wszystko pokazuje, że warto mieć nadzieję i walczyć o siebie i swoje marzenia. I nie ważne, czy nasze działania zakończą się sukcesem. Ważne jest to jakim my jesteśmy człowiekiem – silnym, zdeterminowanym, walecznym, dążącym do wyznaczonych przez siebie celów.

Autor skupił się w opowiadanej historii na losach dwóch kobiet – matki i córki. Krótko nakreślone są trudne relacje między nimi, fabuła bardziej oscyluje wokół ich indywidualnych przeżyć i marzeń do których dążą. Choć kobiety są tak odmienne fizycznie i emocjonalnie, zdają się koniec końców być bardzo podobno – silne, zdeterminowane i dążące do marzeń. Łączy je wewnętrzna siła, pasja i upór. Potrafią pokonać najgorszy ból i iść dalej. To kobiety, które walczą o swoje praca do realizacji marzeń, nie boją się opinii innych i łamią pewne ustalone zasady podlegają zmianie. Zaskakującej zmianie... I tej psychicznej jak i fizycznej.

W publikacja znajduje się sporo zagadnień z historii i kultury Korei Południowej. Można odkryć szybki rozwój tego kraju, budowanie fortun od zera, ale także wpływ polityki na społeczeństwo i obyczaje. Ale można też uznać to za tło głównych wątków i nie zagłębiać się w te struktury społeczno-polityczne.

Dla mnie bardzo ważnym aspektem powieści był realizm – brud, ubóstwo, ciemne strony życia kobiet w większych miastach, ale także zapach morskiej bryzy, ceglanego kurzu i kina pełnego ludzi. Gdy już czułam, że dochodzę do granicy odczuć, wrażeń i emocji, Autor zaskakiwał mnie nieoczekiwanym zwrotem akcji, sytuacją tak nierealną, że aż czasami groteskową w tym trudnym świecie. Stroną magiczną jest zaś tytułowy wieloryb. Pojawia się jako zwierzę, osoba, ale także budynek. Jest istotą tak nieosiągalną, że każde spotkanie z nim staje się doznaniem wręcz religijno-magicznym, baśniowym czy nadprzyrodzonym.

Narrator w powieści jest wszechwiedzący. Nie moralizuje, po prostu (lub aż) snuje opowieść ujawniając nam kolejne wątki z życia naszych bohaterek. Nadawało to czytanej historii mocniejszego rysu baśni, realizmu magicznego... Jakbyśmy siedzieli przy ognisku i słuchali strasznych historii... w których mimochodem bierzemy udział.


Nadal nie wiem czy to była książka skrojona pod mój gust, ale wiem, że warto było poświęcić jej czas i odkryć losy Geumbok i Chunhui. „Wieloryb” to bardzo emocjonalna powieść, która mocno trzyma zainteresowanie Czytelnika, aż do ostatniej strony.



czwartek, 22 stycznia 2026

Pralnia serc Marigold - Jungeun Yun

Zapraszamy do Pralni serc Marigold. Właścicielka Ji-eun serwuje swym gościom kojącą duszę i serce herbatę. A ci zwierzają się jej ze swoich smutków, ran i zadr w sercu. Ji-eun ma na to sposób – magiczne pranie, które wymazuje z pamięci smutne i niechciane wspomnienia. Każda z osób odwiedzających to miejsce i podejmujących decyzje o „spraniu” z serc smutków, i doznaje pewnego oczyszczenia, które pomaga im rozpocząć nowe, lepsze życie.

To kolejna z powieści otulających nasze serca, dająca radość i nadzieję. Tu, dzięki realizmowi magicznemu, dzieją się cuda nie tylko w sercach, ale i życiach bohaterów odwiedzających Pralnię serc. Autorka miała fajny pomysł, na ukazanie jak idąc przez życie powinniśmy odrzucić stare smutki i traumy, by móc się dalej rozwijać i cieszyć każdą nadchodzącą chwilą. Jednak mimo ciekawego wątku głównego, powieść wydała mi się niepotrzebnie „przegadana”, umęczyły mnie ciągłe tłumaczenia o zasadach działania magii prania.

niedziela, 30 listopada 2025

Pieskie szczęście - Keum Suk Gendry-Kim

Wiedziałam, że sięgnę po ten komiks. Dotychczasowa twórczość Autorki mnie zachwyciła. Jej pierwsza przetłumaczona i opublikowana w Polsce publikacja – „Trawa” poruszała temat wykorzystywania seksualnego kobiet przetrzymywanych w wojskowych domach publicznych. Druga „Czekanie”, zawierająca wątki biografii jej matki, przedstawiała losy zwykłych rodzin rozdzielonych podczas wojny w Korei.

Przy tym komiksie też liczyłam na coś „mocnego”. Ale gdy dostałam go w ręce poczułam się rozczarowana. „To komiks o psach? - pomyślałam. Lubię psy, ale żeby tak zaniżać poziom?” Nie byłabym jednak sobą, gdybym go nie przeczytała.

Autorka, która jest również narratorką opowieści, przedstawia nam swoje pierwsze kroki w opiece nad adoptowanym szczeniakiem. W subtelny sposób pokazuje jak ta mała istota powoli zmienia ich świat, jak się poznają, dopasowują do swoich nastrojów i domowej rutyny. To dla niego (maluch jest dość lękliwy) przeprowadzają się z wielkiego miasta do urokliwej wsi. A tam… no cóż też są psy. Los psów wygląda tu jednak inaczej – nikt nie wyprowadza je na długie spacery, trzymane są na łańcuchach albo co gorsza… w klatkach. Są zaniedbywane fizycznie i emocjonalnie.

Bohaterka wraz z mężem przygarnia pod swe skrzydła kolejnych pupili. Stara się chronić zwierzęta i pokazywać ludziom we wsi jak je traktować z godnością. Każdy z pupili, nawet tych spotkanych przelotnie, ma cudowne imię. Staje się to pierwszym krokiem nie tylko identyfikacji zwierzęcia, ale nadania mu tożsamości.

To bardzo emocjonalny komiks. Rys biograficzny nadaje mu mocnego wydźwięku. A fakt, że postawa autorki i jego wydanie przyczyniły się do zmiany myślenia o zwierzętach pokazuje, że małymi kroczkami można zmienić świat.

Dokładnie 9 stycznia 2024 roku Zgromadzenie Narodowe Korei zdecydowało, że psie mięso staje się towarem nielegalnym. Zostaje jeszcze wiele do zrobienia – uregulowania prawne sklepów zoologicznych, schronisk dla zwierząt czy podstawowa edukacja właścicieli. Przygotujcie chusteczki, bo dzięki Keum Suk Gendry-Kim możecie poznać historię kilku niezjedzonych psów.



poniedziałek, 8 września 2025

Kawiarnia pod Pełnym Księżycem - Mai Mochizuki

Mizuki Serikawa pisze scenariusze do gier randkowych, dla postaci drugo- i trzecioplanowych. Kiedyś znana autorka popularnych seriali telewizyjnych, dziś poza marginesem sławy. Przypadkowe spotkanie z dawną szefową, pobudza w niej pragnienie powrotu do poprzedniej pracy i sprawia, że nieoczekiwanie otrzymuje tajemnicze zaproszenie do kawiarni. Do nietypowej kawiarni, gdyż ta pojawia się tylko podczas pełni księżyca w różnych miejscach miasta. Kelnerzy nie przyjmują zamówień od gości, lecz sami dobierają indywidualnie napoje oraz przekąski pod konkretną osobę i jej pragnienia. A wszystko to okraszone jest magią oraz sporą porcją astrologii.

Czy książka jest wybitna? Niestety nie, ale nie o to tu chodzi... czasami warto się zatrzymać i sięgnąć po kojącą i otulającą serce powieść, która niesie nadzieję, że warto być wiernym sobie i podążać za swoimi uczuciami, by wszystko ułożyło się (ot po prostu) dobrze.
Wypatrujcie księżyca w pełni... może i Wam ukarze się magiczna kawiarnia, a koci kelnerzy wskażą Wam ścieżkę, którą warto podążać

piątek, 9 maja 2025

Jeszcze bardziej nietuzinkowy sklep całodobowy - Kim Ho-yeon

Przeczytałam świetną książkę, ale nie wiem co o niej powiedzieć...

Że podzieliłam ją sobie na kawałki (jeden rozdział dziennie), by nie skończyć zbyt szybko? Że akcja nie jest wartka, nie ma trupów, nikt nie odkrywa przełomowego leku na wszelkie choroby tego świata. Nie, tu mamy zwykłe życie. Przez świat przetoczyła się pandemia koronawirusa. Ludzie są zobligowani do noszenia maseczek, wprowadzane są pierwsze szczepienia, ale obowiązują także restrykcje co do większych zgromadzeń. Rzutuje to na szkolnictwo, pracę i małe biznesy. Książkowi bohaterowie nie mają super mocy... To studenci, matki, synowie z problemami. Doszli w życiu do pewnego punktu i nie wiedzą, co robić dalej. Ale opowieść wie... Łączy ich z "nietuzinkowym sklepem całodobowym", w którym następują małe przełomy.

Autor książki, Kim Ho-yeon porusza ważne tematy - trudne sytuacje rodzinne; samotność, która może dotknąć każdego; hejt ze względu na wygląd. Wskazuje także duży problem ze znalezieniem pracy, szczególnie wśród młodych osób. Próbą wyjścia z problemów jest rozmowa. Zwykła prosta rozmowa, która ukazuje czyjeś zainteresowanie, empatię. Delikatne ukazanie innych opcji i bycie ze sobą. Wspólne odczuwanie. Najprostszy sposób, by poznać, zrozumieć i uskrzydlić człowieka - to obecność w jego życiu. Pandemia ukazała nam jakie to trudne, a "Jeszcze bardziej nietuzinkowy sklep całodobowy", że warto podjąć ten wysiłek. 


Książka jest uniwersalna. Nie ważne, że akcja dzieje się w Korei, bo tak naprawdę podobne historie mogłyby zdarzyć się wszędzie na świecie. Dlatego wróżę jej sukces. Takich książek potrzebujemy na ukojenie duszy, będących punktem wyjścia do podjęcia działania, albo po prostu dobrą opowieścią, z którą spędzimy relaksujący czas.  


Publikacja jest bardzo ładnie wydana - twarda oprawa, przepiękną okładkę z rysunkiem sklepu całodobowego. Mam słabość do wyklejek - ta w mocnym żółtym kolorze ukazuje okna blokowiska. Takie same okna - bo przecież wobec szalejącej na świecie pandemii każdy stał się równy. Dodatkowym smaczkiem są indywidualne oznaczenia rozdziałów (każdy ma swój przewodni rysunek) przy numerze stron oraz subtelnie farbowane brzegi (w koronę drzew). 


Ostatnimi czasy nastąpił boom na Koreę - delikatny Kpop, jedzenie, seriale czy kosmetyki. Jednak największą frajdę sprawia mi odkrywanie literatury tego kraju. Literatury, która głęboko analizuje społeczne i psychologiczne problemy, porusza także tematy związane z tożsamością, kulturą czy zagadnienia egzystencjonalne. I robi to w bardzo delikatny i subtelny sposób. Nie jest natarczywa, delikatnie prowadzi czytelnika poprzez kolejne strony opowieści, by sam mógł odkrywać uniwersalne wartości. 



Bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za książkę do recenzji. Niedługo pojawi się ona na półce z "nowościami" w filii nr 14 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.