Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eseje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eseje. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2020

Mężczyźni objaśniają mi świat - Rebecca Solnit

Zbiór błyskotliwych tekstów amerykańskiej feministki i historyczki, który zaczyna się niewinnie. Można by nawet rzec, że humorystycznie. Podczas przyjęcia jego gospodarz objaśnia nieczytaną (ale wartą poznania) książkę jej autorce. Nie słucha innej kobiety, że właśnie rozmawia z ekspertką w danej dziedzinie. Taki żart sytuacyjny, ale Rebeka Solnit zwraca naszą uwagę, że to taki symboliczny przejaw przemocy. Mężczyzna nie docenia kobiety, nie słucha jej, uważa że nie ma wiedzy... nie poznawszy rozmówczyni. 
W krótkich tekstach pokazano świat zdominowany przez mężczyzn i podporządkowany ich opiniom. Gdzie słowa mężczyzn to prawda absolutna, a kobiece... cóż... histeria i marudzenie. 
Autorka publikacja przywołuje dane statystyczne, polemizuje z innymi eseistkami - Susan Sontag i Virginią Woolf.

Liczyłam na ostre feministyczne teksty, a dostałam inteligentną dogłębną analizę społeczno-kulturową. Bez napinki, stygmatyzacji płci, ale z lekkością i na codziennych przykładach. Małymi kroczkami ukazując ważny temat, który mam wrażenie zmienia się na lepsze na przestrzeni lat. Choć to i tak początek drogi do pełnego równouprawnienia, które musi też pojawić się w naszych kobiecych głowach i sercach - bo nie zawsze musimy być grzeczne i miłe, ale zawsze powinniśmy wierzyć w siebie i swoją siłę. I w swoich sióstr.
Majstersztyk.


czwartek, 21 listopada 2019

Słowa na szczęście i inne nienazwane stany duszy - Grażyna Plebanek

Grażyna Plebanek znana jest szerszemu gronu czytelniczemu jako pisarka dobrych powieści. Ale tym razem przekazuje w nasze ręce książkę ciut inną. Publikację pełną słów. Nie takich zwykłych. Mamy tu miks kultur, pełno obco brzmiących słów, które pięknie opisują nasze stany emocjonalne. Nazywają to, co nam samym sprawia trudność w powiedzeniu. Nie są to jakieś górnolotne emocje... Och nie, są tu stany, które przezywamy na co dzień. 
Książka dzięki humorowi, osobistym doświadczeniom autorki oraz jej bystrego obserwatorskiego oka jest świeżą, zabawna i przede wszystkim warta przeczytani.

Oto moje cudowne słowa:
- age-otori - japoński zwrot określający nasz stan ducha po nieudanej wizycie u fryzjera. Czasami mi się zdarza... 
- boketto - forma wietrzenia głowy, można by rzec, że to japońska sztuka bezmyślnego gapienia się. Bez negatywnego podtekstu. 
- cafune - "brazylijskie słowo oznacza, że ktoś przesuwa palcami po włosach kochane osoby" [str. 37]. Nigdy nie byłam fanka dotyku. Taka dość autystyczna jestem. A raczej byłam. Bo ostatnio coś się zmieniło...
- firgun - hebrajskie słowo określające radość ze szczęścia, które spotkało inną osobę. Trudna sztuka. Najłatwiej chyba przychodzi, gdy chodzi o osoby przez nas kochane, lubiane...
- tsundoku - choroba, na którą zapadłam dawno temu. Kupowanie, magazynowanie książek  i niestety nie czytanie ich. Z braku czasu, bo tyle jest super pozycji na rynku wydawniczym, że człowiek nie wie za co zabrać się w pierwszej kolejności.
 - ubuntu - z afrykańskiego języka bantu. Jestem, bo jesteśmy. Piękne. 

W publikacji znajdują się również przepiękne słowa określające różne stany ducha związane z zakochaniem, miłością, przyciąganiem międzyludzkim. Zachęcam żebyście sami je poodkrywali. I przytakuje "też tak mam", "wiem o czym mówi". Nie uśmiechajcie się ze sceptycyzmem, Was też odnajdzie to właściwe słowo. 

Aha, eseje są okraszone rysunkami Marty Frej. Jest też na czym oko zawiesić w chwilach zadumy. 

poniedziałek, 11 lutego 2019

Ludzka twarz Izraela - Estera Wieja

Sięgnęłam po tę książkę ze względu na tytuł. Przeczytałam notkę biograficzną. Autorka – dziennikarka, założycielka Misji Polska-Izrael działającej w ramach Chrześcijańskiej Fundacji Życie i Misja, osoba z zewnątrz, chrześcijanka – ma mi opowiedzieć bezstronnie o Izraelu? Nie, nie byłam pewna. Z oporami zaczęłam czytać i... zostałam wciągnięta w inny świat. Świat bogaty, odmienny i ciekawy. Izrael jako państwo, choć ma krótką historię, jest bogate poprzez mnogość odmiennych ludzi, religii, obyczajów. A przede wszystkim ludzkich historii, gdyż dla większości obywateli jest to druga ojczyzna. Ojczyzna, którą wybrali ze względu na swoją religię.
Autorka w cudowny, otwarty i tolerancyjny sposób przedstawia nam ten kraj. Zachwyca i cieszy ją wszystko, co nowe – ludzie, historie, tradycje... Pokazuje nam, że Izrael to nie tylko Żydzi, lecz także chrześcijanie, Arabowie czy też Beduini.
W trakcie czytania wszystkie moje obawy co do autorki i treści zniknęły. Czytałam, a właściwie wraz z Esterą Wieją poznawałam kraj i ludzi. Nie taki jaki przedstawiają nam media – agresywny, niebezpieczny. Poprzez mnogość kultur i religii przebija w tej publikacji miłość do ojczyzny. Każdy o nią dba, to ich wymarzony i wymodlony kraj, za który mogą oddać życie. 



Recenzja z 2018 r.