sobota, 28 marca 2026

ADHD. Ogarnij chaos, odzyskaj kontrolę - Nikki Kinzer, Pete D. Wright

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej książek dotyczących ADHD. I bardzo dobrze, bo potrzeba nam informacji jak działają osoby z zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Wydaje mi się, że zagadnienie to u dzieci, szczególnie chłopców jest już szeroko omówione i poznane. „Odkrywamy” teraz zachowania deficytu uwagi u dziewczynek, które są odmienne niż u chłopców. Warto też pamiętać, że objawy, które pojawiają się u dzieci w wieku
przedszkolnym, utrzymują się aż u 60% osób dorosłych. To nie jest coś z czego wszyscy wyrastają. U osób dorosłych na pierwszy plan wysuwa się wewnętrzny niepokój, problemy z organizacją i planowaniem, ale także zapominanie o terminach (także tych ważnych) czy fakcie gdzie odłożono dany przedmiot.

I tu pojawiają się oni – Niki Kinzer oraz Pete Wright. Autorzy wspólnie tworzą podcast Taking Control: The ADHD Podcast. (Czy znam? Nie, ale po przeczytaniu książki chętnie sprawdzę, co jeszcze mają do przekazania w tym, tak obszernym, temacie.) Niki Kinzer zebrała swoje doświadczenia w pracy coacha, matki dziewczynki z ADHD i stworzyła publikację o tym jak osoby dorosłe mogą stworzyć swój kompletny system planowania. I co ważne – bez zmieniania siebie, a z wykorzystaniem i uwzględnieniem wszystkich cech osoby pobudzonej psychoruchowo. Bo nie zapominajmy osoby z ADHD są bardzo kreatywne, myślą nieszablonowo - to o nich się mówi, że mają milion pomysłów na minutę. Są ciekawe świata i poznawania nowych tematów, dużo łatwiej podejmują wyzwania. Ale też dużo szybciej rezygnują z długoplanowych działań.

Autorzy od pierwszych stron podkreślają, że nie będą nikogo naprawiać (jakby ktokolwiek mógł), ale są po to by wspierać. Niki Kinzer oraz Pete Wright wiedzą, że ADHD to odmienny sposób funkcjonowania. Odmiennym, ale nie zły. Inny. Warto, go poznać, zrozumieć, by wtedy bo można go przekuć na swój atut.

Publikacja jest dobrze przemyślana i skonstruowana. Po krótkim wprowadzeniu w temat i nakreśleniu jak korzystać z informacji w niej zawartych, autorzy przez kolejne rozdziały prowadzą Czytelnika niemal za rękę przez zagadnienia związane z planowaniem, pracą nad uwagą i koncentracją oraz także ustaleniem priorytetów – które prace są najważniejsze, na co trzeba zwrócić uwagę i kiedy działać z większą starannością. Niki Kinzer oraz Pete Wright nie narzucają jednego idealnego systemu, który powinni podjąć borykający się z deficytem uwagi. Przekazują w swej książce bardzo elastyczną propozycję - narzędzia, które można dostosowywać do własnych, unikalnych potrzeb. I to jest strzał w dziesiątkę, jeśli chodzi o publikacje stricto poradnikowe – indywidualne, humanistyczne podejście, oraz brak sztywnych zasad. Książka zawiera także zastawy ćwiczeń, które są uzupełnieniem treści i pomagają wdrożyć nowe nawyki przy planowaniu.

Plusem publikacji Niki Kinzer oraz Pete Wright jest także przystępny i prosty język oraz, co już wspomniała, wspierający styl prowadzenia narracji.


Książkę oceniam bardzo pozytywnie – jest największą wartością oprócz zaproponowania nowych strategii planowania działań jest nacisk, że ADHD to potencjał. To walor, który pozwala rozwijać skrzydła, a nie, jak w wielu publikacjach, ograniczenie w dobrym i spokojnym życiu.


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

czwartek, 26 marca 2026

Wieloryb - Cheon Myeong-Kwan

Kilka razy zasadzałam się na tą publikację. Na początku przerażała mnie jej objętość – bo jestem typem czytelnika, który czyta do końca, nawet jeśli lektura jest kiepska. Kusiła mnie jednak informacja, że publikacja znalazła się w 2023 roku na liście książek nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera. I już trzymałam ją w rękach gdy spojrzałam na opis z okładki... Zapowiadała się lektura ewidentnie nie w moim guście. Proponowałam ją podstępnie kilku naszym Czytelnikom – bo może ktoś jednak stwierdzi, że jest warta przeczytania i... później opowie mi o swoich wrażeniach. Koniec końców sama po nią sięgnęłam.



Snuta przez Autora historia oscyluje wokół pochodzących z niższej klasy społecznej kobiet. Poznajemy Geumbok – wiejską dziewczynę, która zaskakuje nas swą inteligencją, zaradnością i przewidywalnością zmian jakie mogą zachodzić w społeczeństwie oraz na rynku pracy. Za młodu ucieka ze swojej wioski, by móc żyć na własny rachunek. Jednak realia okazują się dość brutalne. Kobieta w tym świcie powinna być potulna, cicha i usłużna mężowi. Geumbok ma jednak inne plany. Gdy pierwszy raz widzi wieloryba wyłaniającego się z oceanu, czuje że to przełomowy moment w jej życiu. Że to spotkanie naznaczyło ją na zawsze. Zwierze staje się ucieleśnieniem jej marzeń o byciu kimś, ale także obsesją i przekleństwem.

Drugą postacią, której Autor poświęca uwagę jej córka Geumbok. Chunhui poznajemy w momencie, gdy opuszcza więzienie. Ta dużych lub wręcz olbrzymich rozmiarów młoda kobieta wraca do domu, by kontynuować dzieło matki. Choć niekochana i odrzucona przez rodzicielkę, to najlepiej czuje się w ich domu i miejscu pracy – cegielni. To tu dzięki ojczymowi była szczęśliwa. On jako jedyna osoba traktował ją w młodym wieku z szacunkiem i ciepłem. Był bacznym obserwatorem jej dziecięcych odkryć i pierwszych zainteresowań wyrobem cegieł. I to on wierzył, że może stać się w tym mistrzynią.


Słowo, które pierwsze przychodzi mi na myśl o tej publikacji to „mięsista”. W trakcie jej czytania czułam ból, odrazę, niezgodę na taki świat. Pierwsze strony były przepełnione brutalnością i ordynarnością, napawały mnie obrzydzeniem. Ale czym dalej zagłębiałam się w tekst widziałam siłę kobiet walczących o swoje marzenia, tytanki pracy niezrozumiałe przez swoje otoczenie. Tekst w sposób ciekawy ukazuje historie sukcesu i porażki, opowiada o narodzinach i śmierci, oraz o przemijaniu czasu. Dla mnie mimo wszystko pokazuje, że warto mieć nadzieję i walczyć o siebie i swoje marzenia. I nie ważne, czy nasze działania zakończą się sukcesem. Ważne jest to jakim my jesteśmy człowiekiem – silnym, zdeterminowanym, walecznym, dążącym do wyznaczonych przez siebie celów.

Autor skupił się w opowiadanej historii na losach dwóch kobiet – matki i córki. Krótko nakreślone są trudne relacje między nimi, fabuła bardziej oscyluje wokół ich indywidualnych przeżyć i marzeń do których dążą. Choć kobiety są tak odmienne fizycznie i emocjonalnie, zdają się koniec końców być bardzo podobno – silne, zdeterminowane i dążące do marzeń. Łączy je wewnętrzna siła, pasja i upór. Potrafią pokonać najgorszy ból i iść dalej. To kobiety, które walczą o swoje praca do realizacji marzeń, nie boją się opinii innych i łamią pewne ustalone zasady podlegają zmianie. Zaskakującej zmianie... I tej psychicznej jak i fizycznej.

W publikacja znajduje się sporo zagadnień z historii i kultury Korei Południowej. Można odkryć szybki rozwój tego kraju, budowanie fortun od zera, ale także wpływ polityki na społeczeństwo i obyczaje. Ale można też uznać to za tło głównych wątków i nie zagłębiać się w te struktury społeczno-polityczne.

Dla mnie bardzo ważnym aspektem powieści był realizm – brud, ubóstwo, ciemne strony życia kobiet w większych miastach, ale także zapach morskiej bryzy, ceglanego kurzu i kina pełnego ludzi. Gdy już czułam, że dochodzę do granicy odczuć, wrażeń i emocji, Autor zaskakiwał mnie nieoczekiwanym zwrotem akcji, sytuacją tak nierealną, że aż czasami groteskową w tym trudnym świecie. Stroną magiczną jest zaś tytułowy wieloryb. Pojawia się jako zwierzę, osoba, ale także budynek. Jest istotą tak nieosiągalną, że każde spotkanie z nim staje się doznaniem wręcz religijno-magicznym, baśniowym czy nadprzyrodzonym.

Narrator w powieści jest wszechwiedzący. Nie moralizuje, po prostu (lub aż) snuje opowieść ujawniając nam kolejne wątki z życia naszych bohaterek. Nadawało to czytanej historii mocniejszego rysu baśni, realizmu magicznego... Jakbyśmy siedzieli przy ognisku i słuchali strasznych historii... w których mimochodem bierzemy udział.


Nadal nie wiem czy to była książka skrojona pod mój gust, ale wiem, że warto było poświęcić jej czas i odkryć losy Geumbok i Chunhui. „Wieloryb” to bardzo emocjonalna powieść, która mocno trzyma zainteresowanie Czytelnika, aż do ostatniej strony.



środa, 25 marca 2026

Śpij, króliczku - Jörg Mühle

 O nie, już późno!

Mały króliczek szykuje się do snu. Ale trzeba mu troszkę pomóc. 

Dasz radę, młody Czytelniku?

Klaśnij w łapki, podrap go za uszkiem i daj buziaka na dobranoc.

Psyyt... Nie zapomnij zgasić światła.


Ta kartonowa interaktywna książeczka angażuje małych czytelników (a właściwie słuchaczy) do wykonywania prostych gestów opieki nad bohaterem opowieści. Sama treści dotyczy czynności, które poprzedzają sen, co pomaga dzieciom zrozumieć proces zasypiania. Jasne i urocze ilustracje sympatycznego króliczka pozwalają małym czytelnikom identyfikować się z bohaterem i łatwiej budować wieczorne nawyki. 


środa, 11 marca 2026

Goście weselni - Alison Espach

Wahałam się nad czytaniem tej publikacji – słyszałam o niej dobre rzeczy, ale czy mam ochotę czytać o czyimś weselu? Wygrała jednak chęć poznania czegoś dobrego.

Phoebe Stone przybywa do okazałego hotelu w pięknej zielonej sukni i w złotych szpilkach. Nie ma walizki ani żadnego bagażu. Obsługa zajadu bierze ją za uczestniczkę wesela. W rzeczywistości Phoebe jest jedyną osobą w hotelu, która nie pojawiła się w nim na tę znamienitą uroczystość. Ma inne plany... Spełnia swe marzenie, by odwiedzić stan Rhode Island i podziwiać zachód słońca. Miała być tu z mężem... Ale plany uległy nieco zmianie.
Natomiast panna młoda zadbała o każdy, nawet najmniejszy szczegół, przewidziała wszystkie możliwe katastrofy, które mogły by zepsuć wspólny czas dwóch rodzin. Wszystko prócz pojawienia się Phoebe. Zaskakująco, obie kobiety znajdują wspólny język i zaczynają dzielić się sekretami ze swojego życia.
Jak ta przypadkowa znajomość może wpłynąć na weselników?
Odkryjcie najbardziej zadziwiające przygotowania do wesela w historii literatury.
Książka pozwala na autentyczne rozluźnienie, lekki chichot i... dużo refleksji jak jedno spotkanie może odmienić życie. Początkowy mocny akcent w postaci planów Phoebe i jej wewnętrzne rozterki, to przykuwający uwagę i dający do myślenia aspekt książki. Słodko-gorzka opowieść jest bardzo autentyczna i poruszająca. Bohaterka staje się „intruzem” w czyimś uporządkowanym życiu, burzy obraz jaki mają o sobie weselnicy, wprowadza chaos, kwestionuje podstawowe informacje. Autorka z każdą stroną ukazuje nam niedoskonałości w idealnym świecie, nie tylko pary młodej. Burzy założenia, które mogą dotyczyć każdego z nas. Alison Espach w subtelny sposób ukazuje jak przypadkowo ludzie dopierają się w pary. I chyba na pocieszenie zdradza nam, że w budowaniu dobrego związku wystarczy być sobą, zaufać, mieć wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia przez drugą osobę. Sprawdźcie czy to rzeczywiście wystarczy...

piątek, 6 marca 2026

Szeptun - Tomasz Betcher

Zdarza mi się przeczytać książkę, być zachwyconą i...nie wiedzieć, co o niej powiedzieć. Bo samo słowo "dobra" nie jest w stanie zawrzeć wszystkich emocji, jakie we w mnie wywołała.

A zaczynała się tak lekko...

Julka mieszka na Pomorzu, pracuje, wychowuje dwójkę dzieci. Mąż pracuje za granicą, dość rzadko się kontaktują, czego nasza bohaterka stara się nie zauważać. Gdy nadchodzą wakacje, dzięki rodzicom, wyjeżdża w Beskidy. Wypoczynek ma być połączony z wizytą u uzdrowiciela, który mógłby pomóc jej synowi. Na miejscu okazuje się, że miejscowy znachor nie żyje, a ośrodek, w którym rodzina miała się zatrzymać od dawna nie widział gości. A na domiar złego samochód ulega zaskakującemu "wypadkowi". Z pomocą przychodzi Waldek, wnuk uzdrowiciela. 

Mężczyzna nie narzuca się, jest uprzejmy i gościnny. Ma w sobie dużo spokoju i opanowania, które pozwala Julii na okazanie mu zaufania. Koniec końców rodzina zostaje u gospodarza, a z każdym dniem coraz mocniej nawiązuje się między nimi nić sympatii, która pozwala każdemu z nich spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy. 


Myślę, że takiej książki teraz potrzebowałam. Nie przesłodzonej opowieści mówiącej, że wystarczy wyjechać i wszystko się ułoży. Odczuwałam brak powieści pokazującej, że życie bywa trudne, niesprawiedliwe a ludzie mogą nas krzywdzić, ale że tylko od nas zależy co z tym dalej zrobimy. Że to my sami musimy podjąć jakąś decyzję, wprowadzić "zmianę" w życiu, by coś mogło ruszyć dalej. I nikt, niestety, nie da nam gwarancji, że zawsze będzie to ruch w stronę czegoś lepszego.

To było moje pierwsze spotkanie z Autorem i jego twórczością. Spodziewałam się lekkiej obyczajówki (ach, te zwodnicze opisy z okładek), a dostałam w ręce świetnie napisaną opowieść poruszającą ważne tematy społeczne - samotność, zdradę, wykluczenie czy przemoc. Tematy, których staramy się unikać, gdy nas samych nie dotykają, bo bywają bolesne czy krępujące. Tomasz Betcher w subtelny sposób je opisuje, ale także potrafi mocno zagrać na naszych uczuciach, "sprzedać" mądry przekaz, a to wszystko okrasić szczyptą humoru. Wielki plus dla Autora za wplecenie w prowadzoną narrację historii regionu oraz zwyczajów romskich.

Książka zmusza do zastanowienia się nad tym jak oceniamy innych, jak nasze zachowanie wpływa na budowanie relacji społecznych, ale także do refleksji co ważne jest w życiu każdego z nas.


P.S. Trochę uzdrowicielskich mocy się pojawiło... Zresztą sprawdźcie sami. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz recenzencki, gdyż w magiczny sposób potrafią dobrać książki do mojego nastroju.