Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zekranizowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zekranizowana. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 grudnia 2020

Nienawiść, którą dajesz - ekranizacja

Nie jestem fanką amerykańskiego kina. Właściwie kina w ogóle. Wolę słowo pisane. Są jednak wyjątki... Ten film do nich należy. Porusza ważny temat segregacji rasowej i wykluczenia społecznego osób czarnoskórych. Pokazuje jak mało warte jest życie ludzkie, gdy patrzymy na nie przez pryzmat koloru, statusu społecznego... Gdy dzielimy zamiast łączyć i szukać wspólnych elementów.

Nienawiść okazywana dzieciom kiełkuje... Nienawiść, kłamstwo, brak szacunku... co dajesz to odbierzesz. To my kształtujemy następne pokolenia. to na nas ciąży odpowiedzialność.  To my jesteśmy zmiana, która powinna nadejść.



Polecam film. I książkę - The Hate U Give.


sobota, 7 listopada 2020

Totalna magia - Alice Hoffman

Publikacja jest kontynuacją Zasad magii, na jej podstawie powstał film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman. Film, który lubię. Bardzo rzadko sięgam po książkę, gdy obejrzałam ekranizację, w drugą stronę też częściej... 

Ale do rzeczy.

Sally i Gillian, to wnuczki kuzynki Franny i Jet. Po śmierci rodziców, trafiają do "starych" ciotek mieszkających przy ulicy Magnolii. Franny i Jet, jak wszystkie kobiety z rodziny Owensów mają magiczne moce i rzucają zaklęcia - specjalizują się w tych miłosnych. Dziewczynki często podsłuchują i podpatrują swoje krewne przy pracy. 

Dziewczynki, podobnie jak inne kobiety z rodu, są dyskryminowane. Część ludzi się ich boi, a część atakuje, wyszydza i dręczy. W dorosłym życiu każda na swój sposób odetnie się od rodziny. Gillian pierwsza ucieka z domu. Czuje się wolna i korzysta z tej wolności nie zawsze w rozsądny sposób.  Sally zawsze była bardziej odpowiedzialna. Założyła rodzinę i próbowała wieść normalne życie. 

Klątwa rodziny Owensów daje jednak o sobie znać.


Nastawiłam się na dobrą książkę. Sugerowałam się częścią pierwszą oraz filmem. Troszkę się zawiodłam. 

Historia sióstr jest poprowadzona dość ciekawie - to raczej obyczajówka, z wątkami społecznymi, problemami rodzinnymi, buntem nastolatek. Magii tu niewiele. Akcji i zaskoczenia też sporo zabrakło. Książkę czyta się szybko, ale zabrakło w niej... czaru. Nie zauroczyła mnie. A film tak.


/foto książki to zrzut ekranu z Legimi.pl/


sobota, 4 lipca 2020

W domu innego - Rhidian Brook

Mam zapaść czytelniczą. Poszukiwałam książki ciut innej niż te, które tematycznie wybieram. Starałam się. Naprawdę. Ale wyszło jak zwykle...

Jest rok 1946. Niemcy podzielone są na cztery strefy okupacyjne: amerykańską, angielską, francuską i radziecką. Akcja książki toczy się w Hamburgu, gdzie brytyjski pułkownik Lewis Morgan ma nadzorować odbudowę miasta. Zostaje mu przydzielona posiadłość, z której musi wyrzucić właściciela i jego córkę. Żołnierz ma jednak duże poczucie sprawiedliwości i pozwala pozostać wdowcowi. 
Do pułkownika z Wielkiej Brytanii dołącza żona i syn. Jak te dwie rodziny będą funkcjonować obok siebie? Wygrani i  ci, co przegrali wojnę? II wojna światowa oficjalnie się skończyła, ale w sercach ludzi jeszcze trwa walka... Do czego doprowadzi?

interesująca książka. Inspiracją do jej powstania była historia przodka pisarza, który stacjonował jak Lewis Morgan w powojennych Niemczech.
Autor dobrze ukazał ludzkie dylematy moralne, próbę odbudowy kraju, biedę i próby przetrwania za wszelką cenę. Dobrze ukazane są relacje między ludźmi, jak na siebie wpływają i oddziałują. Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? Tu nic nie jest jednoznaczne.



niedziela, 9 lutego 2020

Wielki zły lis - Benjamin Renner

Lisa wyobrażamy sobie jako małego, zwinnego rudzielca. Złodzieja kur, który potrafi umknąć przed naszym wzrokiem. To tyle jeśli chodzi o naszą wyobraźnię. 
Autor komiksu uruchomił kreatywne myślenie i przedstawi nam ciut innego lisa. Ten komiksowy jest mały, słaby, chudy, nie budzi strachu i ma pecha. Nie ukrywajmy, że jest też pośmiewiskiem okolicy (głównie kury z niego drwią). Futrzak jest głodny, dieta rzepowa mu nie służy. Jednak każda próba zdobycia kurki spełza na niczym. Pewnego dnia spotyka wilka i... daje się namówić na zwariowany plan - nie potrzebuje łapać kur, żeby je zjeść. Można zrobić coś łatwiejszego - podkraść jajka i zjeść tłuściutkie kurczaczki. 
Teoria zawsze jest łatwiejsza niż realizacja planu.

Rysunki są małe, ale składają się na logiczny ciąg zdarzeń. Ułatwiają tym samym młodszym czytelnikom podążanie za zmieniającą się fabułą. Obrazki mają sporo szczegółów, widać na nich zmieniające się emocje bohaterów (głównie liska). To właśnie emocjonalność i antropomorfizacja powodują, że świat przedstawiony przez Benjamina Rennera odzwierciedla ludzkie zachowania. Trochę to bawi i śmieszy, ale także zmusza do refleksji. Dodaje autentyczności narysowanej historii.
 
To komiks wywołujący masę różnych emocji - poczynając od śmiechu i rozbawienia, gdy widzimy nierozgarniętego lisa, aż po współczucie wobec niego. Jesteśmy zachwyceni wojowniczymi kurami, zniesmaczenie leniwym psem. Doceniamy dobroć świnki i królika - ich koszyki pełne rzepy ratują małego rudzielca od głodu. Wilk pozostanie wilkiem do końca publikacji, ale lis przejdzie przemianę. Nic więcej nie zdradzę, dajcie się porwać zwariowanej przygodzie.
Ten francuski komiks dla młodzieży zdobył nagrodę dla najlepszego albumu dla dzieci. Powstała też jego filmowa adaptacja.


















czwartek, 14 listopada 2019

Ronja, córka zbójnika - Astrid Lindgren

9Dziś swe urodziny obchodzi (gdzieś w przestworzach) Astrid Lindgren. Szwedzka pisarka kierowała swe dzieła do dzieci. Jej Dzieci z Bullerbyn, przygody Pippi czy Emila zna chyba każdy. Ale moją najukochańszą książką tej autorki są przygody Ronji. 

Córka zbójnika Matissa rodzi się podczas burzliwej nocy. Pioruny i grzmoty zagłuszają poród. Ściany zamczyska drgają i wibrują, a po uderzeniu pioruna mury pękają. Siedziba zbójników zostaje podzielona. W drugiej części też się coś dzieje... Też pojawia się dziecko. Syn wroga. Dzieci żyją, dorastają w swoich częściach domostw. Każde otoczone miłością swojej rodziny. Następuje jednak moment poznania dzieci. Nie okazują sobie nienawiści jak ich ojcowie. Każde z nich szuka kompana do zabaw, przyjaciela w swoim wieku.

To najcudowniejsza powieść dla dzieci i młodzieży. Jest w niej dużo wolności - dzieci chodzą gdzie chcą, nikt ich nie pilnuje. To marzenie każdego małego łobuziaka. Książka przepełniona jest miłością rodzicielską - piękną, dojrzałą, pełną zaufania do dziecko, które się wspiera w jego rozwoju a nie kształci pod własne wyobrażenia.

Cudowna opowieść o sile przyjaźni i miłości.
 

niedziela, 10 listopada 2019

Siedem minut po północy - Patrick Ness, Siobhan Dowd

Posiadam tą publikację na własność i chyba dlatego leżała na półce i czekała na dobry czas. Aż się doczekała.

Jest chwila po północy. Siedem minut. Conor budzi się. Czy to znowu przez koszmar, który nawiedza go prawie co noc...? Coś słyszał... Głos, który go woła. Głos, który nie należy do mamy. Głos, który słyszy w głowie. Chłopiec odkrywa, że za oknem sypialni stoi potwór. Wielki, wnerwiony "drzewiak". Poskręcane gałęzie przyjmują formę rąk i nóg. Jego ciało wydaje się mocne i sprężyste. Cis chwyta chłopca... Conor jednak głośno mówi, że nie takie potwory już spotkał i tego się nie boi. Nie przeraża go dzikość ani pradawność Cisu... Z każdą stroną dowiadujemy się dlaczego nie...
Widzimy chłopca, który musi radzić sobie sam w domu - robi śniadanie, pranie, wynosi śmieci... Jego mama źle się czuje, zaczęła kolejną terapię. Od momentu ujawnienia choroby relacje Conora z rówieśnikami są zaburzone. Kłóci się ze swoją przyjaciółką, jest ignorowany przez kolegów, a przez łobuzów bity. Nauczyciela traktują go ulgowo ze względu na sytuację w domu. 
Chłopiec nie ma na kim polegać, nikt go nie odciąża w trudnej sytuacji. Ojciec jest w Ameryce z nową rodziną. Babcia traktuje go przedmiotowo. Ma koszmary... A teraz pojawia się do tego potwór. Potwór, który chce mu opowiedzieć trzy historie (jak w Opowieści wigilijnej Dickensa) a od niego wymaga czwartej. Czwartej historii, która zawiera prawdę.

Książka jest bardzo dobra. Porusza ważne tematy - chorobę, radzenie (a właściwie nie radzenie) sobie z nią przez dziecko. Dużo tu samotności, ale także czarnego humoru. Aha, no i magii z pogranicza snu i jawy. Publikacja trzyma w napięciu.

-----

Zaszalałam i obejrzałam też film. Dobrze, prawie obejrzałam... bo próbowałam robić to półleżąc i przysypiałam. 
Już w pierwszych sekundach ujawniono koszmar chłopca, wycięto ważne kwestie ze spotkań z Cisem, obkrojono relacje chłopca z innymi ludźmi. Według mnie zubaża to przekaz jaki miała książka. 
Ciekawiły mnie efekty specjalne, między innymi jak będzie wyglądał potwór. Troszkę się zawiodłam, miałam inny obraz w głowie. Bogatszy o szczegóły...

Film jest dobry. Obsada świetna. Ale w porównaniu z książką sporo traci.


niedziela, 14 lipca 2019

Trzy kroki od siebie - Rachael Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Iaconis

Złamałam swoje zasady. Nie są jakieś sztywne, ale w 99,99% wybieram książkę zamiast filmu. I rzadko film, jak już przeczytam książkę. A tu niespodzianka. Dałam się namówić na film. I na tyle mnie oczarował, że wzięłam jeszcze książkę. Ale do rzeczy...

Nastolatka Stella uwielbia swoje przyjaciółki, korzysta z neta, prowadzi nawet kanał na youtube. Ot, zwykła dziewczyna. Jednak nie do końca... Po kilku zwykłych scenach, kamera odjeżdża i widzimy, że dziewczyna jest w szpitalu. Stella cierpi na mukowiscydozę. Jej życie to same zasady, nakazy i walka z chorobą. Dziewczyna nie poddaje się łatwo. Walczy, tworzy apki wspomagające innych chorych, mówi o chorobie by ją "oswoić". 
Jej poukładane życie ulega niekontrolowanym zmianom, gdy poznaje czarującego Willa. Na początku, tylko przystojnego i denerwującego, ale z czasem czarującego, intrygującego i coraz bardziej bliskiego. Byłby piękny romans, ale niestety chorzy na mukowiscydozę muszą zachować między sobą odległość trzech kroków, aby nie zarazić się bakteriami innych osób. Fascynacja wymyka się jednak spod kontroli. Co jest ważniejsze życie czy może miłość? 

Film jest dość prosty. Skupiony na dwóch najważniejszych osobach - Stelli i Willu. Widzimy ich podejście do choroby, walkę, bunt oraz uczucie, które rodzi się powoli. Od prostego zainteresowania, po wielkie uczucie dla którego są wstanie postawić na szali swoje życie. Widzimy inne osoby w tle - pielęgniarki, lekarzy, rodziców (oraz ich relację z chorymi dziećmi) oraz przyjaciół tych zdrowych i chorych. Dobrze pokazana jest walka z chorobą i ograniczeniami jakie niesie. 
Oczywiście popłakałam się na filmie. Jest sporo scen chwytających za serce i ważny przekaz - by być blisko ważnych osób, by je dotykać, tulić...

Książkę przeczytałam po krótkiej przerwie. Przekaz jest podobny - dotyk jest ważny w relacjach międzyludzkich. Jednak publikacja jest bogatsza o relację między Stellą a innymi osobami. Ukazana jest jest przyjaźń i bliskość z pielęgniarkami, jej trudna relacja z rodzicami i walka o ich wspólne życie, tęsknota za siostrą i poczucie winy, że jej Stelli nie było obok, gdy ona potrzebowała... Książka jest podzielona na dwóch narratorów - Stellę i Willa, więc mamy także wgląd w to co myśli i czuje chłopak. 
Nie chcę odsłaniać za dużo z fabuły, ale książka podobnie jak film potrafi wycisnąć łzy. Ma jednak inne zakończenie. Takie, które daje nadzieję... Pokazuje co jest po wyjściu ze szpitala.

Ujawnię jeszcze jeden szczegół. Autorzy zebrali relację chorych na mukowiscydozę nastolatków i stworzyli scenariusz (film ukazał się w marcu tego roku), an kanwie, którego dopiero powstała książka (w maju tego roku - oczywiście na rynku polskim). 
Jedynym minusem jest tłumaczenie tytułu - Five Feet Apart, gdyż w treści książki występują potem niejasności.

I jako, że to wyjątkowe połączenie recenzji filmowo-ksiązkowej, tym razem polecam jedno i drugie. Dla tych, który lubią romantyczne historie. Tym dla których ważny jest realistyczny przekaz - tu choroby. I przede wszystkim dla tych, dla których ważne jest tworzenie pięknych, delikatnych i ważnych relacji z innym człowiekiem. 
 

piątek, 12 lipca 2019

Ostre przedmioty - Gillian Flynn

Książka, które chciałabym zaprezentować, to wznowienie "starocia" po jego ekranizacji. Jestem troszkę oporna na tv, ale publikacja była tak zachwalana, że się skusiłam...

Dziennikarka śledcza wraca do rodzinnego miasteczka, gdzie dochodzi do zbrodni - zostają zamordowane dwie dziewczynki. A Camille Preaker ma opisać toczące się w tej sprawie śledztwo. Miasteczko, mała mieścina w Missouri, to pięta achillesowa kobiety. Śledztwo jednak nie jest na pierwszym miejscu. Na czoło opowieści wysuwa się dziennikarka i jej historia na tle dość zamkniętego, małego miasta.

Małe miasteczko pełne tajemnic, intryg. Demony z przeszłości, które czają się na każdym rogu. Można uznać, że pomysł na książkę będzie sukcesem. Jednak w moim odczuciu główna bohaterka jest płaska i odpychająca. Cała jej historia jest prymitywnie opisana. A ważna i trudna tematyka przerysowana. 
Nie jestem zachwycona książką, przyznam nawet że mnie trochę zmęczyła. 


środa, 30 stycznia 2019

Koralina - Neil Gaiman

Koralina właśnie przeprowadziła się z rodzicami do nowego mieszkania. Z nudów i ciągłego braku zajęcia zostaje badaczem - bada okolicę i dom.
I tu pojawiają się drzwi i klucz - jak u Alicji. Ale tu jest groza. Nowy świat wydaje się lepszy... Ale czy to rzeczywiście prawda? :>

Książka fantasy, ale tak szczerze powiedziawszy to nie wiem czy zakwalifikować ją jako dla dzieci czy dorosłych. Może jednych i drugich? Czyta się szybko. Świetna akcją. Wciąga prze-strrrrrasznie.

Polecam.
I uwaga na guziki!!!

Jak nie przepadam za ekranizacjami bajek i filmów - bo większości książka lepsza i oglądanie filmu marnuje mój czas - to w tym przypadku jest wyjątek. I książka i film są super.
 
 
 
Recenzja z 2011 r.

wtorek, 29 stycznia 2019

Małe zbrodnie małżeńskie - Eric-Emmanuel Schmitt

Dramat, a właściwie dramacik – rzecz sceniczna na dwie osoby, to przewrotna, zabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o związku dwojga kochających się niegdyś ludzi. Co zostało między nimi po 15 latach małżeństwa?
Miłość i namiętność gdzieś uleciały. Zostały kłamstwa, oszustwa, zdrady i…

Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.

Czyta się to jak dobrą wciągającą powieść. Szkoda, że tak mało stron. Treściowo jednak zawiera wiele wcześniej (przynajmniej ja o tym nie słyszałam ;p ) niewypowiedzianych dotąd na głos myśli dwojga już obcych sobie ludzi. Tematyka bardzo ważna i poważna, ale mimo wszystko potraktowana z przymrużeniem oka. Szybko zmieniająca się akcja nadaje tempa i rozmachu dramatowi.
Sztuka przeniesiona na deski teatrów.
 



Recenzja z 2011 r.

Oskar i pani Róża - Eric-Emmanuel Schmitt

Oskar i pani Róża to książeczka, o małym chłopcu chorym na białaczkę. Poznajemy go w momencie, kiedy wiadomo już, że umiera i że zostało mu tylko kilka dni życia. I nikt nie ma odwagi, by mu to powiedzieć, unikają go rodzice, milczy lekarz.. Jedyną osobą, której Oskar ufa bezgranicznie, i z którą ma odwagę rozmawiać o śmierci jest „ciocia” Róża, wolontariuszka. To jej pomysłem jest, by Oskar potraktował każdy dzień z tych, jakie mu pozostały, jak 10 lat życia; za jej namową zaczyna też pisać listy do „wielce szanownego Pana Boga”. Dane mu będzie przeżyć 110 lat! W międzyczasie zdąży doświadczyć, czym jest szalona młodość, zdąży dorosnąć, ożenić się i wreszcie zestarzeć. Jego listy, ciepłe, wzruszające i często komiczne, opowiadają o trudnym dorastaniu, radościach i udrękach każdego etapu życia; a wszystko to z perspektywy dziesięcioletniego chłopca.

Książka jest opowiastką filozoficzną, która porusza ważne tematy – życie i śmierć, jak żyć by nie marnować danego nam czasu? Książka ma formę listów pisanych przez Oskara do „Szanownego Pana Boga” (co robi za namową wolontariuszki, gdyż sam w niego nie wierzy) oraz rozmów z ciocią Różą. Napisana została w prosty sposób- tak aby trafić i do dorosłych i do dzieci. Książka, która potrafi nas rozśmieszyć, zmusić do myślenia, nauczyć jak doceniać to co mamy i wycisnąć nam łzy.


Poniżej kilka cytatów z książki:
- (...) codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
- Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni.
- Im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać.
- Dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz.

Warto też obejrzeć przedstawienie teatralne. Jak mnie pamięć nie myli to Teatr Telewizji Polskiej maczał w tym palce.
 
 
 
 Recenzja z 2011 r.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej Pioruna - Rick Riordan

Percy Jackson ciągle wplątuje się w jakieś kłopoty, albo raczej to kłopoty go same znajdują.  Czasami to bywają wręcz monstrualne. Tego dwunastolatka dręczą mitologiczne potwory. I to w rzeczywistości. Nasz dwunastoletni bohater jest herosem. Tak, tak... jest synem jednego z Bogów Olimpijskich, gdy wreszcie to zrozumie wszystko staje się jasne, w miarę jasne. Nagle w krótkim czasie wszystko się w jego życiu zmienia. Zabija potwora, pokonuje Minotaura, jego mama ginie, a on trafia do Szkoły Herosów - pełnej  satyrów, centaurów i dzieciaków podobnych do niego. 
Percy i jego przyjaciele dostają misję - mają odnaleźć skradziony Piorun Piorunów należący do Zeusa. Misja okazuje się trudna - spotkania z mitycznymi potworami, bóstwami i bogami. 
Opowieść o nastoletnim herosie jest zabawna i pełna zwrotów akcji. Naprawdę wciągająca powieść nie tylko dla młodzieży.

Książka została zekranizowana. I jak zwykle doszło do pewnych zmian - postarzyli bohatera, aby dopasować go też do fanów Hanny M., treść książki trochę ponaciągali... Ale w sumie film dobrze zrobiony.
 
 
 
Recenzja z 2011 r.