wtorek, 29 stycznia 2019

Oskar i pani Róża - Eric-Emmanuel Schmitt

Oskar i pani Róża to książeczka, o małym chłopcu chorym na białaczkę. Poznajemy go w momencie, kiedy wiadomo już, że umiera i że zostało mu tylko kilka dni życia. I nikt nie ma odwagi, by mu to powiedzieć, unikają go rodzice, milczy lekarz.. Jedyną osobą, której Oskar ufa bezgranicznie, i z którą ma odwagę rozmawiać o śmierci jest „ciocia” Róża, wolontariuszka. To jej pomysłem jest, by Oskar potraktował każdy dzień z tych, jakie mu pozostały, jak 10 lat życia; za jej namową zaczyna też pisać listy do „wielce szanownego Pana Boga”. Dane mu będzie przeżyć 110 lat! W międzyczasie zdąży doświadczyć, czym jest szalona młodość, zdąży dorosnąć, ożenić się i wreszcie zestarzeć. Jego listy, ciepłe, wzruszające i często komiczne, opowiadają o trudnym dorastaniu, radościach i udrękach każdego etapu życia; a wszystko to z perspektywy dziesięcioletniego chłopca.

Książka jest opowiastką filozoficzną, która porusza ważne tematy – życie i śmierć, jak żyć by nie marnować danego nam czasu? Książka ma formę listów pisanych przez Oskara do „Szanownego Pana Boga” (co robi za namową wolontariuszki, gdyż sam w niego nie wierzy) oraz rozmów z ciocią Różą. Napisana została w prosty sposób- tak aby trafić i do dorosłych i do dzieci. Książka, która potrafi nas rozśmieszyć, zmusić do myślenia, nauczyć jak doceniać to co mamy i wycisnąć nam łzy.


Poniżej kilka cytatów z książki:
- (...) codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
- Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni.
- Im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać.
- Dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz.

Warto też obejrzeć przedstawienie teatralne. Jak mnie pamięć nie myli to Teatr Telewizji Polskiej maczał w tym palce.
 
 
 
 Recenzja z 2011 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz