Tytuł oryginalnie brzmi "Ampir V", co uważam za lepsze odzwierciedlenie zawartych treści.
Młody nieudacznik, Roma Szurkin, odpowiada na ogłoszenie prasowe
obiecujące sukces życiowy, i trafia do bractwa wampirów. Trafia do elity
i w kilka tygodni dzięki kursom glamouru i dyskursu dowiaduje się, w
jaki sposób skonstruowany jest współczesny świat.
Pielewin drąży tematy podejmowane już w poprzednich utworach - w
życiu wszystko jest względne, a ludzie podlegają nieustannej
manipulacji. Autor pozostaje prorokiem i kronikarzem nowej ery. Sięga po
charakterystyczne dla siebie środki: miesza rozmaite wierzenia -
teozofię, okultyzm, buddyzm, mitologię babilońską - i znajduje dla nich
niespodziewane zastosowanie we współczesności. Powstała powieść
niezwykle pielewinowska, a jednocześnie ciągle zaskakująca szaleństwem
pomysłów, wizją, kunsztem literackim i zaraźliwym humorem. Na szczęście
Pielewinowi nie brak wdzięku. Pozostaje on pisarzem wściekle
inteligentnym, przezabawnym i przewrotnym. Ośmiesza zarazem współczesny
dyskurs naukowy i naśmiewa się z eklektyczności kultury, sam od niej nie
stroniąc.
Książka została zaklasyfikowana jako fantastyka - to przez wampiry.
Przeczytałam te ponad 400 stron jednym tchem, no, może dwoma, niestety
musiałam zrobić przerwę na pracę. To moja pierwsza książka tego autora i
jestem nim oczarowana, zachwycona, porażona i żądam więcej!
Świetna akcja, mix kultur i wierzeń, ale mimo to wszystko spójne i
jasne. Każda teoria poparta dowodami, których nie da się obalić. Książka
zostaje długo w pamięci i zmusza do myślenia (zwłaszcza dyskurs,
glamour i bablos). A czasami do odświeżenia wiedzy - przyznam szczerze,
że dla dzikiej satysfakcji i wiedzy sprawdziłam życiorys Tołstoja,
wiersze poetów rosyjskich oraz pochodzenie słów.
Raczej nie jestem wielką entuzjastką Dostojewskiego i literatury
rosyjskiej, ale Pielewin jest olśniewający, powalający. To świeży powiew
inteligencji, humoru i wysokiego kunsztu literackiego. Po prostu TRZEBA
przeczytać :].
Gdybym miała ocenić tę książkę w skali dziewięciostopniowej, byłoby to 13/10.
Recenzja z 2009 r.