Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2026

Czerwone piwo królowej - Alicja Czarnecka-Suls

Ja wiedziałam, że tak będzie. Moje znajomość produkcji piwa jest zerowa. Jak już zdarzy mi się wypić piwo, to wybieram coś słodkawego. A teraz (tak dopiero teraz) dowiaduje się, że jest czerwone piwo! I to nie barwione sokiem z malin (profanacja, tak na marginesie). I jak już się dowiedziałam, to musiałam wszystko sprawdzać – gdzie są browary i gdzie były kiedyś; jakie są rodzaje chmielu (rodzaje – liczba mnoga! I jak wpływają na smak piwa) i jak stworzyć idealny słód.

Czy ta wiedza jest mi do czegoś potrzebna?

Oczywiście, że nie.

No, chyba tylko po to, żeby jeszcze bardziej wczuć się w klimat powieści...

A tu... oj dzieje się.


Waleria wiedzie spokojne życie. Po śmierci dziadka, przejęła jego warsztat – została miejscową introligatorką i fotografem. W jej głowie rodzą się jednak inne plany na przyszłość. Młoda kobieta chce opuścić Chmielnik i wyruszyć w wielki świat. Choć miła i uczynna, to jest outsaiderką, ciągnie się za nią rodzinna tajemnica.

I nagle pojawia się on. Michał to znany fotograf gwiazd. Mieszka i pracuje w Londynie. Wraca do Chmielnika na prośbę wuja. I żeby wspólnie z Walerią uratować rodzinny, ponad stuletni browar przed całkowitym zniszczeniem. Której, to trzeba podkreślić, nie ufa. Bo czemu jakaś obca dziewczyna ma mieć udziały w jego rodzinnym dorobku?

W tle historii tych dwojga wychodzą na jaw stare tajemnice. Co łączyło Klarę – babcię Walerii i Antoniego – wuja Michała? Co doprowadziło do upadku browaru? I dlaczego burmistrz jest tak bardzo zainteresowany przejęciem ziemi, na której stoją budynki warzelni.


Alicja Czarnecka-Suls stworzyła porywającą opowieść o rodzinnej tradycji, która stała się łącznikiem przeszłości i teraźniejszości. Opowieść, która potrafiła połączyć pokolenia i zjednoczyć mieszkańców miasteczka w obronie własnej historii. A wszystko to, by na nowo móc zbudować wspólny, rzemieślniczy biznes. Bardzo spodobało mi się wplecenie przez Autorkę historii piwowarstwa w samą opowieść miasteczka i jego historii. Ukazanie dziejów piwa i jego wpływu na zdrowie średniowiecznych mieszkańców Europy czy historii browarów w powojennej Polsce wzbogaca i uatrakcyjnia samą powieść. Bo ta część książki jest równie interesująca jak historia dwóch par - Walerii i Michała oraz Klary i Antoniego.

Sami bohaterowie pojawiający w powieści są pełnowymiarowymi postaciami – mają ciekawą osobowość, dobrze zilustrowany charakter i... podczas rozwoju akcji ulegają też przemianą wewnętrznym. Autorka w subtelny sposób ukazała niespełnioną miłość, trudne wybory jakich dokonywali nasi bohaterowie, sekrety skrywane latami oraz ludzką zaborczość i nienawiść, którą można przekazywać kolejnym pokoleniom.


Rodzinne tajemnice, sekrety (nie tylko miłosne) i walka o rodzinną spuściznę.

Spokojna i wyważona narracja, ciekawe zwroty akcji, wątki chwytające za serce, tajemne receptury na ważenie idealnego słodu to sposób Autorki na oderwania Was od szarej rzeczywistości i męczących upałów. Wyważone proporcje tworzą nie tylko świetne trunki, ale także nietuzinkowe powieści, które zachęcają Czytelników do odkrywania i poznawania nowych dziedzin życia.


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowną książkę. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

Małe Licho i tajemnica Niebożątka - Marta Kisiel

Nieco ukryty przed oczami przechodniów stoi w ogrodzie uroczy stary dom z „uśmiechniętym dachem”. Ma nietuzinkowych mieszkańców – małego anioła stróża, który ma alergię na WŁASNE PIERZE, dżina w butelce, utopca pełnego złośliwości, różowe króliki i Niebożątko. A właściwie Bożydara Antoniego Jekiełłkę – zwyczajnego chłopca, który uważa ten domowy kram za całkiem normalny stan. Aha, są tu też mama i dwaj wujkowie, którzy nie wyprowadzają chłopca z błędu.

Zresztą wszyscy są bardzo przyjaźni. Nawet potwór spod łóżka. Dlatego Bożek to szczęśliwe i zadowolone z życia dziecię.

Jednak pewnego dnia dorośli postanawiają, że chłopiec pozna świat poza domem. Bożek będzie musiał chodzić do szkoły! I do tego całkiem sam! Reszta ferajny niestety musi zostać w domu.

W pierwszych chwilach pomysł zaskakuje chłopca. Bożek obawia się nowego środowiska i rozłąki z bliskimi. Z przyjaciółmi „ćwiczy” się w byciu uczniem. Jest to jednak obraz daleki od realiów szkoły, o której tak naprawdę nic nie wie.


Czytałam już kilka książek Marty Kisiel - bawił mnie cykl z Tereską Trawną, więc chwyciłam z pełnym entuzjazmem za tą publikację. Dostałam jednak coś zupełnie niespodziewanego.


Bohaterami tej wciągającej publikacji są mały anioł, różowe króliki, utopiec oraz potwór spod łóżka Autorka wprowadza tymi postaciami odrobinę magii i strachu wobec nieznanego. Z każdą stroną okazuje się jednak, że STRACH ma WIELKIE OCZY, a wszystkie postacie są miłe i opiekuńcze wobec Niebożątka. A właśnie... Niebożątko, czyli Bożydar Antonii to główna postać opowieści. Z pozoru to zwyczajny chłopiec (żyjący, co prawda w lekko magicznym domu), który chodzi do szkoły i ma swoje (niemałe) problemy. To bohater, z którym można się identyfikować. Bohater, który złości się na niepowodzenia, obraża się po dziecięcemu, by za chwilę stanąć w oko w oko z problemem i strać się go rozwiązać.

„Małe licho...” jest skierowane do młodszych czytelników, ale... dorośli także pokochają ten cykl (tak, bo są kolejne części przygód Licha i Niebożątka). Opowieść jest lekka, zabawna i ma w sobie... odrobinę magii. Porusza jednak ważne tematy dla młodego czytelnika – jak poradzić sobie w nowym środowisku, jak nawiązywać nowe relacje, czy trzeba podążać za modą (np. na filmy czy kanapka z konkretnym wkładem). Bardzo szeroko poruszana jest kwestia odrzucenia, bycia innym, odbiegania od szeroko przyjętych standardów. Robi jednak to z dużym wyczuciem, empatią i poczuciem humoru, które ukazuje jak poradzić sobie w takich sytuacjach.


Język powieści jest przystępny dla dzieci, pojawiają się zabawy słowne, przekręcone nazwy – wszystko to, co zdarza się dzieciom przy odkrywaniu wielkiego świata.

Nietuzinkowe, magiczne postacie, stara tajemnica i Prawdziwe Tarapaty Nie z Tego Świata to mieszanka na zabawną, wciągającą lekturę. Ta ciepła, pełna miłości i zrozumienia opowieść pokazuje, że warto być sobą, nawet gdy wszyscy wokoło są „szturmtrupami”. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to opowieść ujmująca za serce i długo w nim pozostająca.



Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowną powieść, która chwyta za serce.

piątek, 17 lipca 2026

Skąd wyleciało to ciało? - Małgorzata Starosta

Nigdy nie byłam omnibusem z matematyki, ale wiem że prawdopodobieństwo spotkania osoby, której nie chcesz widzieć w jakimś przypadkowym miejscu jest... duże. Szczególnie jeśli chcesz uniknąć spotkania. Nie ukrywajmy. Szczęście nie sprzyja wszystkim.

A na pewno nie komisarzowi Michałowi Bączkowi, który czasowo zmienił miejsce pracy z tętniącego życiem (i trupem) Wrocławia na spokojny posterunek w Teresinie. Natomiast Linda Miller szykuje się do weekendowej konferencji historycznej. Zamierza zabrać na nią Jeremiego, by poprawić mu humor po nie do końca udanych randkach. Na miejscu oprócz interesującej wymiany myśli historycznych, można też „zawiesić” oko na przystojnym profesorze. Ale okazuje się, że nie tak łatwo uciec od swojego „szczęścia”. Linda Miller przyciąga kłopoty. I trupy. Takie fatum.


Skąd wyleciało ciało? I dlaczego? Kto maczał w tym palce? Czy śmierć młodej kobiety ma związek z księciem Władysławem Druckiem-Lubeckim? I czy przystojny Alvaro jak tak słodki na jakiego wygląda? Tak na marginesie oczywiście :)

Do akcji wykrycia przestępcy wkracza (nieproszona) Linda.


Małgorzata Starosta nie byłaby sobą, gdyby nie pojawiły się niesprzyjające okoliczności. No i trup. Choć jeden. W najnowszej powieści pojawia się także ciekawy wątek historyczny - dotyczący morderstwa księcia Władysława Druckiego-Lubeckiego. Kto był sprawcą? Na czyje zlecenie dokonano zbrodni? Historia międzywojennych losów hrabiego staje się kanwą do współczesnej zbrodni w afekcie. Oba wątki zręcznie się przeplatają i trzymają Czytelnika w napięciu, aż do ostatnich stron opowieści.

Bohaterowie – Jeremi i Linda, to duet, który zaskarbi sobie waszą uwagę i serce. Są inteligentni, zabawni i intrygujący. Ich błyskotliwe dialogi sprawiają, że powieść jest lekka, wartka i wciągająca.

Komisarz Bączek wydaje się mieć dość tego duetu... Ale gdy przychodzi do rozwiązywania sprawy widać, że cała trójka potrafi świetnie współpracować i motywować do działania. Małgorzata Starosta nie zapomniała także o plejadzie bohaterów drugoplanowych – są wyraziści, to w pełni ukształtowane postacie, które mogłby by namieszać w innych powieściach.

Autorka po raz kolejny pokazuje, że świetnie odnajduje się w powieści z gatunku komedii kryminalnych. Lekki i swobodny styl, inteligentne dialogi i dowcipne komentarze, ale intrygująca historia (w której nie potrzeba niezliczonej ilości krwawych zbrodni) nie pozwalają Czytelnikowi oderwać się od powieści.


Czy trzeba znać poprzednie części? Nie, ale wstyd było by przegapić tak fajne książki :P



Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz recenzencki. Nie wiem gdzie macie szpiegów, ale zawsze idealnie trafiacie w moje potrzeby czytelnicze.


sobota, 27 czerwca 2026

Zakon - Paulina Hendel

Powracamy na wyspę w czasie pory suchej, rok po zdarzeniach opisanych w powieści „Wzgarda”. Upał doprowadza mieszkańców do szału. Szczególnie mocno dokucza naczelnikowi Sztormowi. To jednak dopiero początek problemów... Pokojowa warta stara się rozwikłać zagadkę samobójczej śmierci redaktora lokalnej gazety. Ktoś znów zaczyna zabijać w Kolonii – pojawiają się ciała zwierząt i ludzi... Na wyspie, która jest ostoją tolerancji pomiędzy ludźmi, ogrami i zimowymi, zaczynają pojawiać się plotki o unohorze. Atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Każdy podejrzewa każdego.

Co z tym wspólnego mają stare baśnie dla dzieci i tajemnicza choroba dopadająca tylko ogry? Czy miasto atakuje bestia z buszu? Czy w sprawę są zamieszani członkowie legendarnej Wzgardy? Czy Sztorm wraz z Kostkiem da radę ponownie ocalić Liberię?

Ngunalarum! Dajcie porwać się lekturze, by odkryć coraz to nowe wątki, nieoczywiste powiązania, by na koniec uronić kilka łez.


Akcja powieści rozpoczyna się na dwóch płaszczyznach miejsca akcji – obserwujemy wzrost niepokoju na wyspie oraz poznajemy losy Argiego na statku. Losy młodego ogra łączą się ze działaniami pokojowej warty. Jest mroczniejsza, ale także bardziej intrygująca i niebezpieczna niż w tomie pierwszym. Pełno w niej czarnego humoru oraz ciętego języka. Sam wątek kryminalny nawiązuje do historii z pierwszego tomu, pojawiają się tu jednak inne problemy, intryga zatacza szersze kręgi. Jest ciekawie, fascynująco, niebanalnie i zaskakująco.

Główni bohaterowie są świetnie opisani. Każda z postaci ma swój odrębny charakter, niepowtarzalną osobowość. Sztorm to naczelnik z krwi i kości - potrafi logicznie myśleć, jest twardy i wytrwały. Ma też problemy z okazywaniem uczuć, ale w tym tomie ukazuje głęboko skrywane przywiązania do członków swojej ekipy. Kostek to nadal ewenement wśród ogrów. Choć ma masywną posturę i samym wyglądem wzbudza strach, to tak naprawdę spokojny i kulturalny przedstawiciel pokojowej warty. Była złodziejka Margo stała się ważnym elementem grupy – jej spryt i bystre oko, nie raz ratuje ich z opresji. Ziemowy Dakku jest ostoją spokoju i mądrości. A jego kuchenne zdolności zjednały sobie nie jedno serce. I żołądek. Nowym na pokładzie jest Argi to zbuntowany, pełen nienawiści i nieufny ogrzy nastolatek. Choć jest przeciwieństwem Gustawa Gundeberga, potrafi odnaleźć w sobie ciepło i zrozumienie wobec tradycji Ziemowych.

Paulina Hendel sporo miejsca w tym tomie poświęciła rdzennym mieszkańcom wyspy. Dzięki temu lepiej poznajemy wierzenia, rytuały oraz język Zimowych, który uwielbiam. Ułatwia to też zrozumienie ich sposobu bycia, i niestety... faktu, że zostali zepchnięci na margines społeczeństwa.

Zawsze mam obawy, że kolejne tomy mogą nie spełnić moich oczekiwać. Autor musi bardziej się postarać – pociągnąć istniejące już wątki, dołożyć nowe, pamiętać o zaskakujących momentach... Wszystko, to pięknie współgrało w kolejnym tomie przygód naczelnika Sztorma i jego drużyna z pokojowej warty.

A trzeci tom już w przygotowaniu. Jupi!


Aha, Morg'ghash eher Wzgarda!


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowny prezent na zakończenie roku szkolnego. Cudzego ;)





czwartek, 14 maja 2026

Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk

Nudziliście się? A może stęskniliście za Wiki i Belethem?

Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście twierdząco, to mam dla Was coś specjalnego – trzeci tom cyklu diabelsko – anielskiego pełen przygód Wiktorii i jej diabelskich koleżków.


Dziewczyna smutnym zrządzeniem losu (i czyichś niecnych uczynków) trafia do Tartaru! Tak, Tartaru! Do zaświatów znanych nam z mitologii. Do Podziemi, do których trafiają najczarniejsze dusze. Gdzie brak słońca, kolorów i choćby cienia radości. Wstępu nie maja tutaj ani aniołowie ani nawet diabły. I, podobno, nie da się z niego już wyjść... Podobno.

Ale co może powstrzymać Wiktorię i Beletha? Do tej pory „podbili” już swym urokiem piekło i niebo.


Autorka po raz kolejny raz pokazuje, że wyobraźnia i dobre pisarstwo mogą stworzyć majstersztyk. Świetnie wykreowane postacie, duża dawka poczucia humoru (tego ironicznego też) i... międzyzaświatowa afera w tle. Akcja jest warta i pełna zwrotów akcji. Gdy już pomyślicie, że nic Was nie zaskoczy to na scenie (niekoniecznie cali na biało) pojawiają się Kuba Rozpruwacz, Elżbieta Batory, Achilles, a nawet Hitler. Zakładaliście, że diabły są wredne i mściwe? Sprawdźcie, co potrafią mieszkańcy Tartaru!

W tym tomie główni bohaterowie przechodzą... przemiany. Nie tylko fizyczne, ale także psychiczne. Wiktoria staje się zdeterminowana, pewna siebie i waleczna. Beletha natomiast przestaje być lekkoduchem, wreszcie potrafi jasno opowiedzieć się za Wiktorią i uczuciem do niej. O, nawet Piotr Was zaskoczy. Ale o tym cicho-sza. Sami musicie odkryć, co mu w duszy gra.

Mieszkańcy Piekła i Nieba też pokazani się ciut z innej perspektywy. Szerzej, barwniej i... zaskakująco. Autorka ukazuje Azazela, Kleopatrę czy też samego Lucyfera i Gabriela w pełnej krasie, ale dodaje do tego małe smaczki. I to dzięki nim każda z postaci nabiera wielowymiarowości i staje się bardziej... realna.

Wielkim plusem, dla mnie jako fanki historii, jest umieszczenie w tym tomie znanych postaci historycznych. Nie tylko jako bywalców diabelskich salonów, ale osób, które nadają tempa przedstawionej w powieści akcji.


Okładka pięknie się wpisuje w poprzednie dwa tomy. Pierwszy przyozdobiony był łuskami węża (brzmi diabelsko uroczo), a drugi natomiast anielskimi piórkami. Trzeci tom posiada błyszczące ognie, które skojarzyły mi się z rzeką ognia – Flegetonem, otaczającą Tartar. Wszysctkie razem tworzą swpójną całość, która pięknie się prezentuje.


Cóż można dodać więcej... Mam słabość do stylu pisarskiego Katarzyny Bereniki Miszczuk. Gdyby pisała instrukcje użytkowania rzeczy elektrycznych, to w końcu bym je czytała :P

Powieść jest lekka, zabawna ale i pełna akcji. Idealna na relaksujący wieczór.

Aha... Już zacieram rączki i z niecierpliwością godną jokera przed akcją, czekam cóż wymyśli Azazel! Czwarty tomie przybywaj!


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za kolejny tom przygód Wiki. 


niedziela, 10 maja 2026

Brzask Jacek Świdziński

Autor w swej opowieści przenosi nas do zniszczonej wojennym czasem Warszawy. Do stolicy powracają dawni mieszkańcy, który poszukują miejsca do życia i wieści o swych bliskich. Przypadkowe spotkanie łączy kilka osób. Każda z nich szuka schronienia, jedzenia, ubrań, ale i ludzkiego ciepła oraz troski. Każde z nich potrzebuje, by ktoś go wysłuchał.

Nie jest to historia o wielkich bohaterach. To opowieść o zwykłych ludziach, którym udało się przeżyć piekło wojny, Powstania Warszawskiego, wywózek do obozów, życia pod ostrzałem kul niemieckich. Mamy tu wspomnienia. Opowieści jak każdy z nich odnalazł się w nowej i wciąż zmieniającej się rzeczywistości swojego miasta. Relacje kim byli przed wojną, co i kogo stracili podczas niej oraz kim się przez to stali. Ale pojawia się także ta "iskra" nadziei(?), która sprawia, że chcą nadal żyć.
Tu mówi obraz, który przybliża nam trudne losy powojennej stolicy. Autor ograniczył kolory do bieli, czerni i pomarańczowego. Żongluje nimi, podobnie jak naszymi emocjami podczas czytania i oglądania publikacji. Dostajemy bardzo uniwersalną historię ludzi w konkretnym dziejowym momencie. Pełną lęków, niepewności, ale i nadziei oraz optymizmu. To opowieść, której nie znajdziecie w podręcznikach, bo Jacek Świdz
ński skupia się na stanach emocjonalnych zwykłych ludzi.
Publikacja powstała z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej.

czwartek, 7 maja 2026

Szyjąc - Olga Gitkiewicz

Kiedy pada nazwisko Gitkiewicz, to wiem że będzie to publikacja warta poznania. Tym razem reportażystka wzięła na warsztat "troskę". Proste, dwusylabowe słowo. Kojarzone raczej z kobietami. Dość trudno opisać, co ono znaczy. Wiemy, że istnieje. Ale nie potrafimy ubrać je w słowa, czy w znaczenia. 

Autorka pokazuje nam jak przez wieki była niewidoczna, najpierw bezpłatna a obecnie raczej będąca w minimalnym pułapie wynagrodzeń, choć tak naprawdę bardzo kosztowna. Troska powiązana jest z miłością, altruizmem i odpowiedzialnością... Za siebie i drugiego człowieka. To nie jest coś czym się chwalimy, nawet umniejszamy jej znaczeniu, ale to ona nas "buduje" jako człowieka, istotę dorosłą wchodzącą w świat i z niego schodząca, gdy wybije nasz czas. 
"Szyjąc" to zbiór esejów o zwykłych codziennych czynnościach, które wymagają troski - opieka nad dzieckiem, cerowanie skarpet, sprzątanie, gotowanie, pranie, ale także zajmowanie się chorymi i zniedołężniałymi osobami. W większości są to prace głównie wykonywane przez kobiety. Nieodpłatnie lub za niskie stawki. Prace, które wymagają wielogodzinnego zaangażowania, delikatności, znajomości wielu czynności i bardzo obciążające emocjonalnie. 
Kobiety je wykonujące w tak zwanym międzyczasie robią też inne rzeczy - pracują odpłatnie, rozwijają się, podróżują, piszą książki... Ale to od nich, od nas wymaga się okazywania troski ale i poświęcenia na rzecz innych osób. Bo co mogłyby zrobić kobiety z całym tym czasem, gdyby nie musiały wykonywać tych czynności? Może wymyśliły by leki na raka? Zadbały o pokój na świecie? 
Jedynymi zajęciami wykonywanymi głównie przez mężczyzn, które nie kojarzą się z troską i opieką w pierwszym odruchu (a zostały poruszone przez Autorkę) to wywóz odpadów przez zakłady zajmujące się gospodarką odpadów komunalnych. Nisko płatne i nieszanowane... 

Jak cała ta... phi... Troska. 

wtorek, 5 maja 2026

Ameryka - Piotr Dumała

Nie wiem czy bibliotekarzowi z długim stażem pracy wypada mówić, że stroni od literatury... hm... klasycznej? No cóż, przyznaje, że nigdy nie było mi po drodze z twórczością Franza Kafki. Na swoją obronę powiem, że staram się poznać „klasyki około szkolne”. Głównie za sprawą adaptacji komiksowych

Za sprawą Piotra Dumały odkryłam historię młodego Europejczyka wysłanego do Stanów Zjednoczonych. Bohater skandalu obyczajowego, uwiedziony przez służącą Karl Rossmann trafia do obcego sobie świata pełnego absurdów, biurokracji i ludzi, którzy chcą go wykorzystać. Młodzieniec napotyka na swej drodze szemrane jednostki, otula go poczucie samotności i beznadziei. Zmaga się z opresyjnym systemem oraz brakiem możliwości wpływu na swoje życie.

Trudno ocenić samą historię, choć jest luźną adaptacją twórczości Kafki. Sama strona wizualna zachwyca – jakby całość została wykonana różnej grubości ołówkami. Poszczególne kadry są bardzo sugestywne, czuć brud i zagubienie bohatera. Myślę, że praca grafika w połączeniu z groteskową treścią ukazującą Amerykę i jej społeczeństwo jest mocną oraz wartą poznania publikacją, która "wepchnie" czytelnika w poczucie anonimowości i braku sprawczości.






sobota, 2 maja 2026

Domek nad Jeziorem Borzymskim - Agnieszka Łepki

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Łepki. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowej, w której zostaną przemycone problemy w wątkach relacji rodzinnych. No cóż... Było raczej odwrotnie - w trudnych relacjach pomiędzy rodzicem a dzieckiem, między siostrami oraz partnera zostały ukazane wątki lekkiej powieści obyczajowej. Tak lekkiej, jak sugerowała ta sielska okładka. Ale od początku...


Oliwia - kobieta po przejściach, otrzymuje w spadku po przyjaciółce babci domek pod jeziorem Borzymskim, który staje się kością niezgody. Nagle poszczególni członkowie rodziny chcą "uszczknąć" coś dla siebie. Znajomi już zacierają ręce, że będą mieć bezpłatną wakacyjną bazę wypadową. A partner... cóż tylko ona jeden nie chce nic dla siebie. Chce spieniężyć nieruchomość i wspomóc swoje dzieci. 

Co zrobi Oliwia? Czy da się zmanipulować czy może wreszcie zawalczy o siebie i swoje marzenia? 


Główną postacią powieści jest Oliwia. Bezdzietna rozwódka żyjąca w nieformalnym związku. Wstyd - tak sądzi jej matka. A ona sama...? Buduje swoje życie na własnych zasadach i uczyć się, że warto zawalczyć o siebie i swoje marzenia.  

Autorka poprzez sceny retrospekcyjne stopniowo ukazała nam relacje pomiędzy poszczególnymi osobami - Oliwią a jej matką, pomiędzy obiema siostrami oraz pomiędzy Oliwią i jej partnerem, jego dziećmi oraz pogoń Moniki za znalezieniem partnera. Pozwala nam to na głębsze zrozumienia zachowań poszczególnych osób i ich stosunek do siebie. Wszystkie postacie opisane w powieści są wyraziste, z konkretnymi cechami charakteru. Autorka poświęciła każdej z nich swoją uwagę, by przedstawić je w pełnym wymiarze.

Podoba mi się ukazanie jak następowała przemiana Oliwii w walce o siebie. To stopniowe, coraz częstsze wyrażanie swojego zdania. Spokojne uświadamianie innym, że ona ma swoje potrzeby, że jej czas jest cenny i że jej majątek (ten wypracowany samodzielnie, jak i ten odziedziczony) podlega tylko jej i to ona sama nim dysponuje. 


Zakładałam, że spędzę czas z lekką powieścią a dostałam w ręce mądrą i refleksyjną powieść. Powieść, która porusza ważne tematy jak rodzicielstwo, budowanie relacji pomiędzy partnerami czy rodzeństwem. Autorka w nienachalny sposób rozlicza się z traumami i "przesądami" starszego pokolenia. Agnieszka Łepki ukazuje czytelnikom powieści z jakimi oczekiwaniami wobec nich samych muszą zmagać się kobiety. Jak silna potrafi być presja i jakie nierozważne decyzje można podjąć pod naciskiem opinii innych osób, nawet najbliższych. Tytułowy dom staje się azylem. Miejscem wyciszenia, ostoją zapewniającą bezpieczeństwo i pozwalającym budować siebie oraz poczucie swojej wartości na nowo. 

Świetna powieść z mądrym przesłaniem, którą warto poznać.




Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl 

piątek, 24 kwietnia 2026

Mroczne miejsca - Greta Drawska

Anna to trzydziestoletnia kobieta, która mieszka z córką, partnerem oraz jego nastoletnią siostrzenicą w oddalonej od wielkiego miasta Lisiej Chacie. Dom w spokojnej okolicy wydaje się być idealnym miejscem dla kobiety, która odcięła się od swojego wcześniejszego życia. W przypadkowych okolicznościach poznaje Rebekę. Starsza od niej kobieta wydaje się być otwarta i chętna do podtrzymania znajomości. Gdy w bezpiecznej ostoi zaczyna dochodzić do dziwnych i tajemniczych zdarzeń, a Anna ma poczucie bycia obserwowaną, kobieta postanawia przenieść się na pewien czas do nowej przyjaciółki.

Intrygujący thriller psychologiczny, który z każdą stroną odkrywa coraz to mroczniejsze tajemnice, a zakończenie... zaskakuje. Autorka świetnie ukazuje ludzie emocje, zmagania z niełatwą przeszłością i ciężar tajemnicy jaki noszą na swych barkach poszczególni bohaterowie powieści. Sama akcja toczy się dość powoli, co jest ogromnym plusem, gdyż stopniowo buduje się napięcie, a czytelnika wciąga klimat niepokoju i mroku.

Miałam już przyjemność czytać wcześniejsze kryminały Autorki o przygodach Wandy Just i Piotra Derenia. Ten tylko potwierdza, że warto sięgać po sprawdzonych już pisarzy. Greta Drawska jest mistrzynią w prowadzeniu intryg, zaskakujących zwrotów akcji, ale też potrafi poruszyć w swej powieści ważne problemy. Dajcie tak jak ja, wciągnąć się w opowieść o bezkarności, władzy i potworach, które krzywdzą najbliższe osoby.




czwartek, 9 kwietnia 2026

Diabelstwò - Maciej Lewandowski

Zanim o książce, to muszę zgłosić pewne zastrzeżenie. Gdy człowiek otrzymuje TAKĄ przesyłkę z Wydawnictwa Mięta, to musi ją bronić własną (bądź, co bądź chuderlawą) piersią przed własnym nastoletnim dzieckiem (któremu brakuje kilka centymetrów do metra osiemdziesięciu). Postuluje o zakładanie jakiś kłódek. Dla bezpieczeństwa. Przed ciekawskimi dziećmi. I tym co kryje się w książce...

A pojawiło się w niej sporo zła...

Kuba, Sławek i Maja wraz z Ewą oraz Michał zakładają się, że dwójka z nich wejdzie do domu czarownicy. Ot, tylko na 15 minut i przyniesie z tamtą jakiś przedmiot, na potwierdzenie swej bytności w ruderze. Wydawać by się mogło, że zakład jest prosty, ale... Ale dom ma inne plany wobec intruzów. 
Dwójka dzieciaków znika bez śladu. Dorośli rozpoczynają poszukiwania - w domu, lesie i najbliższej okolicy. Ale dzieciaki wiedzą... Wiedzą, że to nic nie da. Bo tu swe chude paluchy maczają siły nieczyste.


"Diabelstwò" Macieja Lewandowskiego to powieść skierowana do młodzieży i druga część przygód nastolatków z Czartyży. A tu kilka słów o pierwszej części przygód naszych bohaterów -> https://pani-z-biblio.blogspot.com/2024/05/grzechot-maciej-lewandowski.html W pierwszej części Autor przywołał do życia czarną wołgę, a teraz sięgnął po postać wiedźmy i jej domu. Takie odwołania wydają się proste i łatwe do opisania - co pokolenie pojawia się historia z porywaczami z czarnego auta a złymi czarownicami jesteśmy karmieni od dzieciństwa. Jednak... Warto zwrócić uwagę na kaliber opowieści, moc słowa i mnogość intrygujących wątków, które pojawiły się w powieści.

Rzeczą, która najbardziej mnie ujęła jest obrazowość opowieści, wręcz wizualność narracji. Autor dokładnie, zgoła plastycznie opisuje dźwięki, szelesty i zapachy. Czytelnik czuje jakby był tam, w środku wartkiej akcji. (Nie)stety. Aż ciarki biegają po ciele. I, co za diabelstwo, pojawiła się u mnie obawa sprzed jedzeniem jabłecznika. Liczę, ze dość szybko wyzbędę się tego strachu, bo kocham szarlotkę.

Świetnie nakreślone są relacje między przyjaciółmi, ale także relacje rodzinne. Autor pokazuje emocje jakimi targają serca naszych bohaterów - strach, determinacja, obawa, troska... Dzięki temu wydają się prawdziwsi. A my współodczuwamy ich odczucia. 

Sama historia to nie tylko horror w dobrej odsłonie. To opowieść o strachu, odwadze, waleczność i przyjaźni. Ale także, a może przede wszystkim o konsekwencjach swoich działań.

Za okładkę odpowiedzialny jest Dawid Boldys. mocne nasycone kolory - fiolet, czerń i ostro czerwony złowrogi księżyc. Farbowane brzegi zdradzają nieco tajemnicy dotyczącej treści powieści. No, cóż... Oto przed Państwem cudeńko, które świetnie prezentuje się na półce. I to z każdej strony. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta, które zorganizowało mi seans strachu i obaw przed starymi domami. I ukochanym jabłecznikiem. 


piątek, 6 marca 2026

Szeptun - Tomasz Betcher

Zdarza mi się przeczytać książkę, być zachwyconą i...nie wiedzieć, co o niej powiedzieć. Bo samo słowo "dobra" nie jest w stanie zawrzeć wszystkich emocji, jakie we w mnie wywołała.

A zaczynała się tak lekko...

Julka mieszka na Pomorzu, pracuje, wychowuje dwójkę dzieci. Mąż pracuje za granicą, dość rzadko się kontaktują, czego nasza bohaterka stara się nie zauważać. Gdy nadchodzą wakacje, dzięki rodzicom, wyjeżdża w Beskidy. Wypoczynek ma być połączony z wizytą u uzdrowiciela, który mógłby pomóc jej synowi. Na miejscu okazuje się, że miejscowy znachor nie żyje, a ośrodek, w którym rodzina miała się zatrzymać od dawna nie widział gości. A na domiar złego samochód ulega zaskakującemu "wypadkowi". Z pomocą przychodzi Waldek, wnuk uzdrowiciela. 

Mężczyzna nie narzuca się, jest uprzejmy i gościnny. Ma w sobie dużo spokoju i opanowania, które pozwala Julii na okazanie mu zaufania. Koniec końców rodzina zostaje u gospodarza, a z każdym dniem coraz mocniej nawiązuje się między nimi nić sympatii, która pozwala każdemu z nich spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy. 


Myślę, że takiej książki teraz potrzebowałam. Nie przesłodzonej opowieści mówiącej, że wystarczy wyjechać i wszystko się ułoży. Odczuwałam brak powieści pokazującej, że życie bywa trudne, niesprawiedliwe a ludzie mogą nas krzywdzić, ale że tylko od nas zależy co z tym dalej zrobimy. Że to my sami musimy podjąć jakąś decyzję, wprowadzić "zmianę" w życiu, by coś mogło ruszyć dalej. I nikt, niestety, nie da nam gwarancji, że zawsze będzie to ruch w stronę czegoś lepszego.

To było moje pierwsze spotkanie z Autorem i jego twórczością. Spodziewałam się lekkiej obyczajówki (ach, te zwodnicze opisy z okładek), a dostałam w ręce świetnie napisaną opowieść poruszającą ważne tematy społeczne - samotność, zdradę, wykluczenie czy przemoc. Tematy, których staramy się unikać, gdy nas samych nie dotykają, bo bywają bolesne czy krępujące. Tomasz Betcher w subtelny sposób je opisuje, ale także potrafi mocno zagrać na naszych uczuciach, "sprzedać" mądry przekaz, a to wszystko okrasić szczyptą humoru. Wielki plus dla Autora za wplecenie w prowadzoną narrację historii regionu oraz zwyczajów romskich.

Książka zmusza do zastanowienia się nad tym jak oceniamy innych, jak nasze zachowanie wpływa na budowanie relacji społecznych, ale także do refleksji co ważne jest w życiu każdego z nas.


P.S. Trochę uzdrowicielskich mocy się pojawiło... Zresztą sprawdźcie sami. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz recenzencki, gdyż w magiczny sposób potrafią dobrać książki do mojego nastroju. 


piątek, 6 lutego 2026

Obiekty głębokiego nieba - Jakub Małecki

Powieść Jakuba Małeckiego jest dla mnie odpowiedzią na książkę „Do perfekcji” Vincenzo Latronico, którą już polecałam, a która poruszała temat budowania relacji we współczesnym świecie z wyidealizowanymi standardami z instagrama. Pokazywała jak żyją obecni trzydziestolatkowie, ale w moim odczuciu nadal była nieco „obca” na naszym rynku. W powieści „Obiekty głębokiego nieba” mamy do czynienia z bohaterami, z którymi możemy bez problemu się identyfikować. Autor pokazuje świat, który każdy z nas może znać – bohaterowie, pochodzą z małego miasteczka, a swoją pracą budują swoje dorosłe życie. Historia Janka i Igi pokazuje jak nasze wybory, poszukiwanie szczęścia, ciągły bieg za nowym, lepszym życiem wpływa na nas samych, na nasze relacje i w konsekwencji jak jedna decyzja może zmienić cały nasz świat (lub naszego wyobrażenie o nim). Nie jest to jednak powieść ze szczęśliwym zakończeniem. 

Autor w typowy dla siebie sposób pokazuje nam, że małe rzeczy, drobiazgi, wydawało by się nic nie znaczące sytuacje mogą odmienić nasze spojrzenie na nas samych, zmienić nastawienie do życia. Zwykłe zaparzenie herbaty daje wytchnienie ale i nadzieję, że wszystko ulega przemianom. Lepszym lub gorszym. Ale to od nas samych zależy jak do nich podejdziemy.
Warto poznać tą niespieszną opowieść o życiu i konsekwencjach podejmowanych decyzji.


wtorek, 3 lutego 2026

Wszystko mam bardziej - Jacek Hołub

 Jacek Hołub po raz kolejny raz potwierdza, że jest mistrzem reportażu. Z dużą wrażliwością, ale i otwartością na drugiego człowieka pokazuje nam świat osób w spektrum autyzmu. „Oprowadza” nas po codziennym życiu osób neuroróżnorodnych. Nie tłumaczy, nie narzuca osądów. Pozwala czytelnikowi zobaczyć, usłyszeć i poczuć, by sam mógł zrozumieć jak osoby z autyzmem mogą odczuwać otoczenie, ludzi, zapachy, dźwięki natężenie światła czy smaki. To historie ludzi, którzy kochają, uczą się, tęsknią, spełniają się w swoich pasjach. To opowieści o osobach, które odczuwają świat „bardziej”. Brak tu uniwersalizmu. Autor z dużym wyczuciem i szacunkiem do każdego rozmówcy, ukazuje nam czytelnikom, że każda osoba udzielająca wywiadu jest indywidualnym bytem, jedynym w swoim rodzaju.

To nie autyzm jest problemem, tylko nasz krytyczny stosunek do osób i zachowań, które nie mieszczą się w narzuconych przez nas samych normach. A przecież wystarczy przestrzeń... bez oceniania, analiz, komentowania. Wystarczy, tylko lub aż, okazać szacunek i zrozumienie, by każdy z nas mógł być w pełni sobą.

Jeśli masz ochotę na dobry reportaż, sprawdź co proponuje  Wydawnictwo Czarne.

niedziela, 1 lutego 2026

Cierpliwy pies - Paweł Paradowski

Autor zabiera nas w podróż do Afryki, by ukazać trudy branży architektoniczno-budowlanej. Bazując na własnych doświadczeniach ukazuje nam obraz współczesnej Afryki Zachodniej oraz jej mieszkańców z ich marzeniami i oczekiwaniami.

Komiks zawiera w sobie opowieść o życiu młodej kobiety. Historia ta w mocny i rzeczowy sposób ukazuje trudną i zawiłą historię państw afrykańskich a także tragiczną sytuację dziewczynek, szczególnie z biednych rodzin.

Nie do końca rozumiem pomysł autora na zaprezentowaną w komiksie historię. Ale jako debiut oceniam publikację na 4.

czwartek, 29 stycznia 2026

Szepty Mokoszy - Sylwia Błach, Wojciech Chmielarz, Natalia Dziadura, Agata Kasiak, Marta Krajewska, Magdalena Krauze, Martyna Ludwig, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Aleksandra Maciejowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Franciszek M. Piątkowski, E. Raj, Katarzyna Wierzbicka, Karolina Żuk-Wieczorkiewicz.

„Szepty Mokoszy” to zbiór opowiadań, które łączą w sobie klimat słowiańskich wierzeń, a także erotyczne zabarwienie sugerowane przez tytuł (Mokosz to bogini płodności). Sama zmysłowość nie dominuje w fabule, raczej ją dopełnia. Opowiadania nie są równe. Mają lekką formę. Każda autorka czy autor miało swój pomysł na nawiązania do mitologii słowiańskiej. Mnie, z racji miłości do gór, chyba najbardziej ujęło opowiadanie „Pomiędzy” Karoliny Żuk-Wieczorkiewicz. Miło też było wrócić, do lubianej przeze mnie serii „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk i spotkać Gosie i Mieszka na urlopie.

Lektura nie wymagająca, acz umilająca wieczór. Lub dwa.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Usypianka - Karolina Głogowska

Matylda i i jej córka Hela otrzymują w spadku, po dalekiej krewnej, dom przy tryfcie. Matylda planuje urządzić w nim wymarzoną agroturystykę, by móc pokazać przyjezdnym uroki Kociewa i pobliskich Borów Tucholskich. Wystarczy tylko remont i... Niestety wszystko sprzysięga się przeciwko niej - sąsiedzi knują, remont idzie opornie, goście przybywają, ale niestety tacy nieproszeni. A Hela miewa dziwne sny. Nic nikomu nie mówi, ale dom ujawnia przed nią swe tajemnice. Kiedy jednak Matylda zaczyna dziwnie się zachowywać, Helcia nabiera podejrzeń, że dom ma także wpływ i na nią.

Czy dziewczyna rozwikła zagadkę domu i korzeni swej rodziny?
"Usypianka" jest drugą częścią przygód Heli i jej rodziny w pięknych krajobrazach Kociewa. Autorka łączy tu powieść obyczajową z wątkami historii dwudziestego wieku oraz regionalnymi wierzeniami. Elementem wzbogacającymi powieść jest także wprowadzenie gwary tego regionu. Powieść powoli, strona za stroną ujawnia nam historię odziedziczonego przez bohaterki domu, ale także trudną historię regionu zamieszkałego, po sąsiedzku, przez Polaków i Niemców.

wtorek, 30 grudnia 2025

Ja, anielica - Katarzyna Berenika Miszczuk /Cykl diabelsko-anielski (tom 2)/

Ja, anielica to drugi tom cyklu diabelsko-anielskiego pióra Katarzyny Bereniki Miszczuk. Na pierwszy rzut oka widać cudowną i dopracowaną okładkę - anielskie pióra idealnie komponują się z granatem okładki. Po przeczytaniu kilku stron okazuje się, że Wiktoria jest studentką i wiedzie dość spokojne życie. Od pewnego dnia coraz częściej spotyka na swej drodze przystojnego mężczyznę. Wydaje się znajomy... Jednak budzi mieszane uczucia. Zaraz, zaraz! A gdzie te anioły? Podstępne diabły Azazel i Beleth znów będą mieszać w życiu Wiktorii? Coś tu nie gra! - chciałoby się zakrzyknąć. 

Spokojnie, z każdą kolejną stronę zbliżamy się do bram nieba. Nieba, która Was zaskoczy.  "Nienachalne z urody" putta serwują herbatkę, masę tu zmarłych "podglądaczy" swoich rodzin i skrzydlatych, które odbiegają od standardów zainteresowanych ludzkim losem aniołów stróżów. A w tym wszystkim Wiki i jej kompani, którzy chcą dokonać pewnym zmian na linii piekło-niebo. 


A jak moje wrażenia z czytania? Bawiłam się chyba lepiej niż przy pierwszej części. Może dlatego, że piekło jest takie oczywiste... A tu, w niebie, nawet putta mnie zaskoczyły. 

Postacie umieszczone w powieści (część z nich jak diabły, Kleopatrę czy Śmierć znamy z pierwszego tomu cyklu) są dobrze wykreowane. Azazel, który jest mocno zadufany w sobie (aż dziw, że jego nadmuchane ego nie pozwala mu latać) oraz wykorzystujący swą urodę Beleth są postaciami, które nakręcają akcję, ich próby powrotu do nieba pełne są intryg, kłamstw i oszustw. Śmierć, choć mała i niepozorna, jest postacią, która chętnie włoży w kij w mrowisko (lub widelec do kontaktu albo co gorsza czarną dziurę do gabinetu Lucyfera), by tylko zobaczyć czy wywoła to falę katastrof. A w tym wszystkim Wiktoria i jej chłopak Piotr, którzy w naiwny sposób wierzą, że uda im się wszystko naprawić. 

Aha, i jeszcze anioły... Z racji wieku pamiętam jak na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych nastąpił wyspy polskiej literatury fantastycznej. Literatury, w której Anna Kańtoch, Maja Lidia Kossakowska i Jakub Ćwiek jako bohaterów umieszczali anioły. Ale łamali idealny obraz tych istot, czym byłam zachwycona. I ten zachwyt poczułam ponownie przy czytaniu powieści Ja, anielica Katarzyny Bereniki Miszczuk. Bo tu żaden "skrzydlaty" z anielskich zastępów nie jest idealny. Bo przecież żaden świat nie jest czarno-biały. A anioły mogą być znudzone, skorumpowane i przede wszystkim łamać zasady mody i nosić skarpety do sandałów. 

Wartka fabuła, zaskakujące zwroty akcji i sporo humoru. Tego ironicznego także. Są idealnym przypisem na świetną powieść i miło spędzony czas przy jej lekturze. A ja teraz z podejrzliwością patrzę na moje ukochane zielone jabłka. Chyba się skuszę... Może trafię na to jedne konkretne. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za cudowną świąteczną niespodziankę.  

środa, 17 grudnia 2025

Czasem - Marcin Podolec, Grzegorz Janusz

Poznajcie Adama Ostatko. Razem z żoną kupił dom, to miał być nowy początek. Adam nigdzie już nie pracuje, ma 35 lat. Chyba... sam już nie wie. A wszystko to przez kanciapę. „Zwykły” schowek stał się azylem przed utyskiwaniem żony, pracą której nie chce się zrobić. Stał się miejscem wytchnienia od całego świata. Miejscem kontemplacji, palenia fajek, czytania, planowania a przede wszystkim nic-nie-robienia. Miejscem poza czasem. Takim prawdziwym, bo... jak odkrył Adam, czas tam nie istnieje.

Autor świetnie przedstawił chęć izolacji, potrzebę osamotnienia. Niestety z czasem, bez z każde kolejne chowanie się w kanciapie powoduje u bohatera wzrost zachowań egocentrycznych. Adam robi się gruboskórny, gnuśnieje... Aż dochodzi do tragedii.


Lubię twórczość Marcina Podolca skierowaną do dzieci i młodzieży („Bajka na końcu świata” jest warta poznania), ale ten komiks okazał się nie tylko zaskakujący, ale także mocno obnażył nasze ludzkie zachowania. Bardzo się cieszę, że Kultura Gniewu wznowiła tą powieść graficzną.



wtorek, 16 grudnia 2025

Nie czekam na szklankę wody - Katarzyna Tubylewicz

 Nigdy nie rozumiałam dlaczego ludzi chcą posiadać dzieci. A tym bardziej dlaczego sądzą, że one „muszą” się potem nimi zajmować na stare lata. A szklanka wody w powiedzeniu, że ktoś nam ją poda wywołuje we mnie oburzenie. Ja to wolę herbatę. Zresztą na stare lata to warto by podać leki... a nie tylko wodę.

Rozumiem podjęcie odpowiedzialności za członków własnej rodziny, ale nie rozumiem chęci posiadania dzieci tylko z tego jednego powodu.
Trafiła w moje ręce książka Katarzyny Tubylewicz. Idealny reportaż dla każdej dorosłej osoby zastanawiającej się jak zaplanować swoje życie. Czy decydować się na założenie rodziny, posiadanie dzieci? Jednego, dwoje... gromadki? A może skupić się na sobie i swoim rozwoju, swoim szczęściu. Bo przecież nikt nie da nam gwarancji, że nasze dzieci zaopiekują się na nami pod koniec naszego życiu, lub gdy dopadnie nas gorszy moment, choroba.
Autorka jak zwykle nie podaje gotowych odpowiedzi. Daje nam poznać wyniki badań dotyczących relacji rodzinnych ale także oddaje głos ciekawym rozmówcom. Dzięki temu możemy poznać różne ścieżki i poglądy na temat posiadania potomstwa lub jego braku.