Nigdy nie rozumiałam dlaczego ludzi chcą posiadać dzieci. A tym bardziej dlaczego sądzą, że one „muszą” się potem nimi zajmować na stare lata. A szklanka wody w powiedzeniu, że ktoś nam ją poda wywołuje we mnie oburzenie. Ja to wolę herbatę. Zresztą na stare lata to warto by podać leki... a nie tylko wodę.
Rozumiem podjęcie odpowiedzialności za członków własnej rodziny, ale nie rozumiem chęci posiadania dzieci tylko z tego jednego powodu.
Trafiła w moje ręce książka Katarzyny Tubylewicz. Idealny reportaż dla każdej dorosłej osoby zastanawiającej się jak zaplanować swoje życie. Czy decydować się na założenie rodziny, posiadanie dzieci? Jednego, dwoje... gromadki? A może skupić się na sobie i swoim rozwoju, swoim szczęściu. Bo przecież nikt nie da nam gwarancji, że nasze dzieci zaopiekują się na nami pod koniec naszego życiu, lub gdy dopadnie nas gorszy moment, choroba.
Autorka jak zwykle nie podaje gotowych odpowiedzi. Daje nam poznać wyniki badań dotyczących relacji rodzinnych ale także oddaje głos ciekawym rozmówcom. Dzięki temu możemy poznać różne ścieżki i poglądy na temat posiadania potomstwa lub jego braku.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz