Poznajcie Adama Ostatko. Razem z żoną kupił dom, to miał być nowy początek. Adam nigdzie już nie pracuje, ma 35 lat. Chyba... sam już nie wie. A wszystko to przez kanciapę. „Zwykły” schowek stał się azylem przed utyskiwaniem żony, pracą której nie chce się zrobić. Stał się miejscem wytchnienia od całego świata. Miejscem kontemplacji, palenia fajek, czytania, planowania a przede wszystkim nic-nie-robienia. Miejscem poza czasem. Takim prawdziwym, bo... jak odkrył Adam, czas tam nie istnieje.
Autor świetnie przedstawił chęć izolacji, potrzebę osamotnienia. Niestety z czasem, bez z każde kolejne chowanie się w kanciapie powoduje u bohatera wzrost zachowań egocentrycznych. Adam robi się gruboskórny, gnuśnieje... Aż dochodzi do tragedii.
Lubię twórczość Marcina Podolca skierowaną do dzieci i młodzieży („Bajka na końcu świata” jest warta poznania), ale ten komiks okazał się nie tylko zaskakujący, ale także mocno obnażył nasze ludzkie zachowania. Bardzo się cieszę, że Kultura Gniewu wznowiła tą powieść graficzną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz