Dawno, dawno temu... W zamierzchłych latach dziewięćdziesiątych XX wieku, mój brat i starsi koledzy „karmili” mnie punkowską muzyką i zinami. Uwielbiałam tą kontrę do szkolnych zasad i regulaminów. Teraz z pewną nutą nostalgii oglądałam komiks Marcina Pryta. Charakterystyczne rysunki jakby wykonane grubym markerem lub cienkopisami. Oszczędna kreska, dużo groteski i poczucia alienacji. Ale wszystko podane z pewną dozą wrażliwości i dobrym okiem do obserwacji, który w przejmujący sposób ukazuje dojrzewanie w czasach transformacji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz