czwartek, 7 maja 2026
Szyjąc - Olga Gitkiewicz
wtorek, 3 lutego 2026
Wszystko mam bardziej - Jacek Hołub
To nie autyzm jest problemem, tylko nasz krytyczny stosunek do osób i zachowań, które nie mieszczą się w narzuconych przez nas samych normach. A przecież wystarczy przestrzeń... bez oceniania, analiz, komentowania. Wystarczy, tylko lub aż, okazać szacunek i zrozumienie, by każdy z nas mógł być w pełni sobą.
Jeśli masz ochotę na dobry reportaż, sprawdź co proponuje Wydawnictwo Czarne.
wtorek, 16 grudnia 2025
Nie czekam na szklankę wody - Katarzyna Tubylewicz
środa, 30 lipca 2025
Hiroszima - John Hersey
Zapraszam Was na małą wycieczkę w czasie do Japonii w 1945 roku. Poniedziałek 6 sierpnia zapowiadał się słonecznie. Parę minut po ósmej Panna Sasaki rozmawia z koleżanką z działu kadr. Pani Nakamura stoi przy kuchennym oknie i podziwia widok za oknem. Chirurg w szpitalu Czerwonego Krzyża trzyma w ręku próbówkę krwi. Ktoś inny idzie ulicą, ktoś dojada śniadanie… Ot, zwykły początek tygodnia.
Godzina 8.15 zmienia wszystko. Następuje rozbłysk. Coś uderza w miasto. Po kilku sekundach słychać huk. Tak rozpoczęła się era atomowa. Wojska amerykańskie zrzuciły na Hiroszimę ładunek o nazwie „Little Boy”. W ułamkach sekund zginęło 80 tysięcy ludzi, liczbę rannych szacowano na około 35 tysięcy. W ciągu kilku godzin miasto ogarnęły pożary. Liczba ofiar śmiertelnych z powodu poparzeń i choroby popromiennej osiągnęła w sumie około 250 tysięcy, a zniszczeniu uległo około 90% budynków. Brakowało jedzenia, woda staje się niezdatna do spożycia. Liczby i opisy tragedii przerażają.
Niedługo potem na miejscu pojawia się amerykański dziennikarz John Hersey. W towarzystwie tłumacza, przemierzając zdewastowane miasto poszukiwał światków tej tragedii. Przeprowadził w sumie ponad pięćdziesiąt wywiadów z „hibakusha” (osobami ocalałymi po wybuchu bomby atomowej). W swym reportażu o prostym tytule Hiroszima” skupił się na sześciorgu z nich. Pokazał ich codzienne życie w momencie tragedii oraz wszystko to, co nastąpiło potem.
Ludzki wymiar tragedii, opowiedziany poprzez pryzmat pojedynczych osób, z którymi można się zidentyfikować wywołał szok w społeczeństwie amerykańskim (to oni jako pierwsi mogli przeczytać ten reportaż). Koszmar wojny wydawał się odległy a jej ofiary anonimowe, John Hersey złamał tabu. Obdarł z anonimowości i bezimienności ofiary tragedii, by oddać im głos. Autor w oszczędny sposób, godzina po godzinie nakreśla rzeczywistość w jakiej znalazły się te osoby, ciężar ich strat osobistych i świat który trzeba odbudować.
Nie ma w tej książce żadnych prywatnych opinii, wniosków, sugestii, które mogły by wpłynąć na ocenę odbioru treści przez czytelnika. Nie ma danych, tony dokumentów i liczb. Jest za to świetna robota reporterska. Pokazanie wielkiej tragedii, zagłady miasta przez pryzmat zwykłych ludzi uświadamia nam, że rzeczy straszne i złe mogą zdarzyć się każdemu. Wojna, śmierć czy eskalujące konflikty dotykają przeciętnych śmiertelników, zwykłych osób, które nigdy nie są gotowe na tak wstrząsające wydarzenia.
Reportaż Johna Hersey ukazał się w „New Yorker” 31 sierpnia 1946 roku i uważam, że nic nie stracił na swej wyrazistości przekazu, mocy opowieści i nadal rozbija nasz obraz świata z mocą bomby atomowej. Wspaniale, że Wydawnictwo Znak Literanova umieściło w nowym wydaniu okładkę będącą grafiką Charlesa E. Martina, która ukazała się też w wydaniu gazety. Przedstawia ona sielankowy obraz parku, w którym ludzie grają w tenisa, jeżdżą na rowerach, odpoczywają na plaży, by dzięki swej treści pokazać w jak szybki sposób można to stracić.
Publikacja, która warto poznać.
niedziela, 13 lipca 2025
Biegnij, mała biegnij - Anna Goc
wtorek, 17 czerwca 2025
Najgorsze randki świata i kilka udanych - Agata Romaniuk
niedziela, 15 czerwca 2025
Matka Polka sika w krzakach - Monika Pastuszko
poniedziałek, 6 stycznia 2025
Polska odwraca oczy - Justyna Kopińska
sobota, 23 września 2023
Głusza - Anna Goc
Dziś obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języków Migowych popularyzujący tą formę komunikacji w miejscach m.in. użyteczności publicznej, by osoby głuchonieme czuły się mniej wyalienowane w społeczeństwie. A dziś, 24 września przypada Międzynarodowy Dzień Głuchych i Języka Migowego. Dlatego zachęcamy do poznania tego świata. Oczami i sercami osób głuchoniemych, którym głos oddała Anna Goc w reportażu "Głusza".
piątek, 15 września 2023
Atlas dziur i szczelin - Michał Książek
czwartek, 17 czerwca 2021
Nie przywitam się z państwem na ulicy - Maria Reimann
piątek, 14 maja 2021
Kurs na ulicę Szczęśliwą - Bartosz Gardocki
poniedziałek, 5 października 2020
Nie zdążę - Olga Gitkiewicz
Autorka, aby napisać książkę poświęciła 21 miesięcy, przejechała pociągiem 34000 km, a samochodem tylko 3400. Busem objechała 2200 km, a na nogach przedreptała 3100 km. Przeprowadziła tysiące rozmów. Poznała wsie, miasta i miasteczka... Pytała, drążyła, szukała w dokumentach. Aż w końcu powstała ta książka...
W temat wchodzimy dość subtelnie - przykładem z Ameryki gdzie wielkie koncerny wykupują przedsiębiorstwa, doprowadzają je do nierentowności i zamykają, by sprzedać swój główny produkt - samochód. Gdy nie ma czym dojechać, warto mieć własny środek transportu. A posiadanie czegoś indywidualnego i dostosowanego do potrzeb, to już powiem poziom dobrobytu. Czasami nawet prestiżu, zależy od marki.
Są też przedstawione kraje, które inwestują w publiczny transport (np. Bogota). Przecież więcej ludzi z niego korzysta. Większość decyduje - takie są prawa demokracji. To ona powinna rządzić, a nie podaż i popyt na rynku samochodowym. Pięknie ukazane, że liczy się człowiek jako jednostka, a nie firma, zyski i cała ta bezosobowa ekonomia.
A później wskakujemy delikatnie na polską ziemię. Gdzie 14 milionów osób nie ma możliwości szybkiego przemieszczania się - na zakupy, do szkoły, do lekarza. Nie posiadają samochodu, brak autobusu (albo są dwa kursy dziennie w dziwnych godzinach), a o kolei to już wszyscy zapomnieli. Złomiarze nawet tory rozebrali. Pojawiają się prywatni przewoźnicy, ale oni liczą na zysk. Jeżdżą trasami często korzystanymi, łączącymi znaczące punkty na mapie naszego kraju. A o jakości takich połączeń wie każdy - dziwny rozkład, przepełnienie, drogie bilety, obsługa też kiepska. Człowiek korzysta, bo musi. Nie ma innej opcji wyboru.
Znikają PKSy. Bo się nie opłaca. Przez 30 lat zamknięto około 30 tysięcy linii kolejowych. A miasta wokół nich dalej muszą funkcjonować. Ludzie dalej muszą dojeżdżać do pracy, szkoły. Przy braku publicznego transportu każdy zaczyna organizować się samodzielnie. Mamy więc w kraju 22 miliony samochodów. Aut, które w wielkich miastach i tak stoją... w korkach.
Pokazane są też próby reanimacji transportu publicznego. Odbudowa dworców, odświeżanie linii, inwestowanie w tabor. I dziwne rozkłady jazdy nie dostosowane do pasażerów, ale do innych kursów. Powstawanie kilku spółek odpowiedzialnych za inne rzeczy, a nie współpracujących ze sobą. poczekalniami i pomieszczeniami komercyjnymi na dworach zarządza PKP. Za rozkłady, wyświetlacze, megafony i wygłaszane komunikaty odpowiada PKP PLK, kasy dzierżawią różni przewoźnicy, jeśli się zdecydują. /str. 198 z 242/
Świetny reportaż o wykluczeniu. I nie za względu na rasę, wyznawaną religię czy poglądy. Ludzie zostali wykluczenie za względu na miejsce zamieszkania i oszczędności... 14 milionów ludzi w Polsce jest wykluczonych komunikacyjnie! Przerażająca liczba. I nie dotyczy tylko mieszkańców wsi i miasteczek. W większych miastach też znikają linie autobusowe i kolejowe. Znikają, bo są nie rentowne. Słowo klucz - brak zysku.
Porażający reportaż o naszej zwykłej rzeczywistości.
/Foto - zrzut ekranu z Legimi.pl/
sobota, 2 maja 2020
Nasi. Podróżując z wrogiem - Efraim Zuroff, Ruta Vanagaite
Nie wiem czego spodziewałam się sięgając po tą publikację. Poszerzenia wiedzy o II wojnie światowej? Poznania losów ludności żydowskiej na terenach Litwy? Rysu historyczno-społecznego? Pewnie tak... I dostałam to. Razem z masą uczuć i emocji, które towarzyszyły mi przy czytaniu. niedziela, 5 kwietnia 2020
Kanada. Ulubiony kraj świata - Katarzyna Wężyk
Kanada - każdy wie gdzie leży, ale o niej samej nie wiele. A przepraszam... Głośno się zrobiło o tym kraju za sprawa premiera Justina Trudeau. Wydaje się krajem idealnym... podobnie jak państwa skandynawskie. Ale czy na pewno? Postanowiłam to sprawdzić i sięgnęłam po publikacje Kasi Wężyk.wtorek, 18 lutego 2020
Farby wodne - Lidia Ostałowska
Spodziewałam się po tej książce czegoś innego... Liczyłam na biografię. Ale dostałam bardzo dobry reportaż, biografię i coś więcej. Ale do rzeczy...Autorka przeskakuje do epizodu obozowego rodziny kolejarza z Oświęcimia - jego dziecko umiera podczas wojny, a po wyzwoleniu obozu przygarniają mała węgierską Żydówkę. Ewa dostaje też piękne akwarele. To prace Diny.
Następuje przeskok do lat sześćdziesiątych XX wieku, gdy Muzeum KL Auschwitz-Birkenau odkupuje obrazy od Ewy. Dopiero latach siedemdziesiątych udaje się ustalić autora prac. Dina mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej historia artystyczna zatoczyła koło - w obozie malowała sceny z "Królewny Śnieżki", a teraz jest żoną Arta Babbitta, rysownika pracującego dla Disneya i sama współpracuje z wytwórnią. Była więźniarka obozu chce zwrotu swoich prac.
Reportaż jest wielowątkowy. Mamy tu przedstawione losy Diny Gottliebovej, jej drogę do Auschwitz, pracę w obozie. Próbę przeżycia poprzez sztukę i "pracę" dla dr Mengele. Ale także jej obsesję (?) na punkcie jej prac z tego okresu. Autorka nie skupia się tylko na samej bohaterce. Daje nam pełen obraz życia obozu - opisuje między innymi cygańską część obozu. Ich wiarę, radzenie sobie z traumą poobozową i powstanie nacji Romów. Jedno ze słabiej opisanych zagadnień działań nazistów w obozach. Wynika to z faktu, że Romowie są dość zamkniętą grupą społeczną. Reporterka porusza także problem Zagłady jako wyjście do rozmów o nienawiści, braku wiedzy na jej temat, braku tolerancji i niezrozumieniu...
Książka zawiera długą listę bibliografii. Uwielbiam to. Od razu widać, że Autor poświęcił czas i przygotował się do swojej pracy. Ale daje mi to także możliwość indywidualnego zagłębienia konkretnych tematów, które mnie zainteresowały.
Publikacja, którą warto przeczytać. Arcydzieło reportażu.
wtorek, 3 września 2019
Dobranoc, Auschwitz. Reportaż o byłych więźniach - Maciej Zdziarski, Aleksandra Wójcik
Józef Paczyński, rocznik 1920. Więzień numer 121 – z pierwszego
transportu, fryzjer komendanta Rudolfa Hössa. Na pytanie, czemu nie
poderżnął mu gardła, będzie musiał odpowiadać przez całe życie.
Marceli Godlewski, 1921, AK-owiec, egzekutor Kedywu. Po wielu miesiącach przesłuchań trafia do obozu, skąd ucieka przy pierwszej okazji.
Lidia Maksymowicz, najmłodsza. Uwięziona jako trzyletnia dziewczynka. Wystraszone dziecko ukrywające się pod pryczą przed wzrokiem doktora Mengele.
Karol Tendera, więzień numer 100 430. Zakażony tyfusem w ramach eksperymentu medycznego. Nigdy nie pogodzi się z tym, że można bezkarnie mówić o „polskich obozach zagłady”.
Stefan Lipniak, 1924. Czterdzieści cztery miesiące za drutami. Cała młodość. Niewiele o tym mówi, bo życie to nie tylko obóz.
Mija 70 lat. Byli więźniowie Auschwitz nadal żyją i są wśród nas. Spotykamy ich na ulicy, w tramwaju, w aptece. Mijamy w pośpiechu, nie zwracając uwagi. Wciąż mają dużo do opowiedzenia. Oto ich historie.
poniedziałek, 22 lipca 2019
Jakbyś kamień jadła - Wojciech Tochman
Długo zabierałam się do tej książki. Pierwsze wydanie pojawiło się kilkanaście lat temu. Ale czułam, że tematycznie mnie przerasta. Była świeżo opublikowana po zakończeniu wojny w Bośni i Hercegowinie, gdy świat dowiedział się o ludobójstwie. Gdy odkopywano zwłoki... Teraz po latach, stwierdziłam, że warto to wreszcie przeczytać. Przecież Wojciech Tochman to mistrz reportażu.
Autor porusza trudny temat. Nie opisuje samej wojny. W książce mamy same konsekwencje... To co zawsze się pomija. A z tym zostają wszyscy - zwycięzcy i przegrani. Właściwie przegrane... "Przegrane" kobiety, bo zostają bez swych męskich członków rodzin - ojców, braci, mężów i synów. Trzeba ich pochować i opłakać. Bardzo często trzeba ich odnaleźć, zidentyfikować i dopiero dokonać pochówku. Tu pomaga dr Ewa Klonowski. Zostają bez środków do życia - brak fabryk, piekarń, pól... Brak wszystkiego. I trauma. Bo i one doświadczyły wojennych nieludzkich przeżyć. Wieczny strach, bicie, zastraszanie, wywozy do lasów, masowe mordy, gwałty. I ta niepewność czy sąsiad to twój przyjaciel czy jednak wróg - nie ważne kim był przed wojną, teraz reguły gry się zmieniły.
Tochman opisuje wszechogarniającą biedę, masowe groby, ekshumacje i próbę powrotu do "normalnego" życia. Zamknięcia tego co było i odnalezienia się w tym co jest teraz. Nie ma tu wielkich słów, artystycznych ozdobników. Są historie silnych kobiet. Wystarczy, to co mówią ludzie:
Weszli inni. Trzech, czterech. Wśród nich był Petar Divjaković, ten, który dzisiaj żyje w Nowym Sadzie i ma szczęśliwą rodzinę.
Rozpoczął się gwałt.
Pytania, których się nie zadaje
– Rozpoczął się gwałt – tyle Jasna ma do powiedzenia na ten temat.

.jpg)







