Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reportaż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2026

Szyjąc - Olga Gitkiewicz

Kiedy pada nazwisko Gitkiewicz, to wiem że będzie to publikacja warta poznania. Tym razem reportażystka wzięła na warsztat "troskę". Proste, dwusylabowe słowo. Kojarzone raczej z kobietami. Dość trudno opisać, co ono znaczy. Wiemy, że istnieje. Ale nie potrafimy ubrać je w słowa, czy w znaczenia. 

Autorka pokazuje nam jak przez wieki była niewidoczna, najpierw bezpłatna a obecnie raczej będąca w minimalnym pułapie wynagrodzeń, choć tak naprawdę bardzo kosztowna. Troska powiązana jest z miłością, altruizmem i odpowiedzialnością... Za siebie i drugiego człowieka. To nie jest coś czym się chwalimy, nawet umniejszamy jej znaczeniu, ale to ona nas "buduje" jako człowieka, istotę dorosłą wchodzącą w świat i z niego schodząca, gdy wybije nasz czas. 
"Szyjąc" to zbiór esejów o zwykłych codziennych czynnościach, które wymagają troski - opieka nad dzieckiem, cerowanie skarpet, sprzątanie, gotowanie, pranie, ale także zajmowanie się chorymi i zniedołężniałymi osobami. W większości są to prace głównie wykonywane przez kobiety. Nieodpłatnie lub za niskie stawki. Prace, które wymagają wielogodzinnego zaangażowania, delikatności, znajomości wielu czynności i bardzo obciążające emocjonalnie. 
Kobiety je wykonujące w tak zwanym międzyczasie robią też inne rzeczy - pracują odpłatnie, rozwijają się, podróżują, piszą książki... Ale to od nich, od nas wymaga się okazywania troski ale i poświęcenia na rzecz innych osób. Bo co mogłyby zrobić kobiety z całym tym czasem, gdyby nie musiały wykonywać tych czynności? Może wymyśliły by leki na raka? Zadbały o pokój na świecie? 
Jedynymi zajęciami wykonywanymi głównie przez mężczyzn, które nie kojarzą się z troską i opieką w pierwszym odruchu (a zostały poruszone przez Autorkę) to wywóz odpadów przez zakłady zajmujące się gospodarką odpadów komunalnych. Nisko płatne i nieszanowane... 

Jak cała ta... phi... Troska. 

wtorek, 3 lutego 2026

Wszystko mam bardziej - Jacek Hołub

 Jacek Hołub po raz kolejny raz potwierdza, że jest mistrzem reportażu. Z dużą wrażliwością, ale i otwartością na drugiego człowieka pokazuje nam świat osób w spektrum autyzmu. „Oprowadza” nas po codziennym życiu osób neuroróżnorodnych. Nie tłumaczy, nie narzuca osądów. Pozwala czytelnikowi zobaczyć, usłyszeć i poczuć, by sam mógł zrozumieć jak osoby z autyzmem mogą odczuwać otoczenie, ludzi, zapachy, dźwięki natężenie światła czy smaki. To historie ludzi, którzy kochają, uczą się, tęsknią, spełniają się w swoich pasjach. To opowieści o osobach, które odczuwają świat „bardziej”. Brak tu uniwersalizmu. Autor z dużym wyczuciem i szacunkiem do każdego rozmówcy, ukazuje nam czytelnikom, że każda osoba udzielająca wywiadu jest indywidualnym bytem, jedynym w swoim rodzaju.

To nie autyzm jest problemem, tylko nasz krytyczny stosunek do osób i zachowań, które nie mieszczą się w narzuconych przez nas samych normach. A przecież wystarczy przestrzeń... bez oceniania, analiz, komentowania. Wystarczy, tylko lub aż, okazać szacunek i zrozumienie, by każdy z nas mógł być w pełni sobą.

Jeśli masz ochotę na dobry reportaż, sprawdź co proponuje  Wydawnictwo Czarne.

wtorek, 16 grudnia 2025

Nie czekam na szklankę wody - Katarzyna Tubylewicz

 Nigdy nie rozumiałam dlaczego ludzi chcą posiadać dzieci. A tym bardziej dlaczego sądzą, że one „muszą” się potem nimi zajmować na stare lata. A szklanka wody w powiedzeniu, że ktoś nam ją poda wywołuje we mnie oburzenie. Ja to wolę herbatę. Zresztą na stare lata to warto by podać leki... a nie tylko wodę.

Rozumiem podjęcie odpowiedzialności za członków własnej rodziny, ale nie rozumiem chęci posiadania dzieci tylko z tego jednego powodu.
Trafiła w moje ręce książka Katarzyny Tubylewicz. Idealny reportaż dla każdej dorosłej osoby zastanawiającej się jak zaplanować swoje życie. Czy decydować się na założenie rodziny, posiadanie dzieci? Jednego, dwoje... gromadki? A może skupić się na sobie i swoim rozwoju, swoim szczęściu. Bo przecież nikt nie da nam gwarancji, że nasze dzieci zaopiekują się na nami pod koniec naszego życiu, lub gdy dopadnie nas gorszy moment, choroba.
Autorka jak zwykle nie podaje gotowych odpowiedzi. Daje nam poznać wyniki badań dotyczących relacji rodzinnych ale także oddaje głos ciekawym rozmówcom. Dzięki temu możemy poznać różne ścieżki i poglądy na temat posiadania potomstwa lub jego braku.
 

środa, 30 lipca 2025

Hiroszima - John Hersey

Ostatnie lata to boom na Azję Wschodnią. Polacy (i część obywateli Zachodu) odkryła k-pop, kimchi i koreańskie seriale. Podobna fascynacja trwa jeśli chodzi o Japonię – jej kulturę, bogaty świat anime czy wspaniałe szpalery kwitnących wiśni. Ale każdy z tych krajów ma też swoją historię, przeszłość która wpłynęła na to jak obywatele tych krajów żyją, rozwijają się. To doświadczenia z przeszłości zbudowały to, co teraz podziwiamy – pracowitość, dyscyplinę oraz szacunek wobec tradycji. 

Zapraszam Was na małą wycieczkę w czasie do Japonii w 1945 roku. Poniedziałek 6 sierpnia zapowiadał się słonecznie. Parę minut po ósmej Panna Sasaki rozmawia z koleżanką z działu kadr. Pani Nakamura stoi przy kuchennym oknie i podziwia widok za oknem. Chirurg w szpitalu Czerwonego Krzyża trzyma w ręku próbówkę krwi. Ktoś inny idzie ulicą, ktoś dojada śniadanie… Ot, zwykły początek tygodnia.

Godzina 8.15 zmienia wszystko. Następuje rozbłysk. Coś uderza w miasto. Po kilku sekundach słychać huk. Tak rozpoczęła się era atomowa. Wojska amerykańskie zrzuciły na Hiroszimę ładunek o nazwie „Little Boy”. W ułamkach sekund zginęło 80 tysięcy ludzi, liczbę rannych szacowano na około 35 tysięcy. W ciągu kilku godzin miasto ogarnęły pożary. Liczba ofiar śmiertelnych z powodu poparzeń i choroby popromiennej osiągnęła w sumie około 250 tysięcy, a zniszczeniu uległo około 90% budynków. Brakowało jedzenia, woda staje się niezdatna do spożycia. Liczby i opisy tragedii przerażają. 

Niedługo potem na miejscu pojawia się amerykański dziennikarz John Hersey. W towarzystwie tłumacza, przemierzając zdewastowane miasto poszukiwał światków tej tragedii. Przeprowadził w sumie ponad pięćdziesiąt wywiadów z „hibakusha” (osobami ocalałymi po wybuchu bomby atomowej). W swym reportażu o prostym tytule Hiroszima” skupił się na sześciorgu z nich. Pokazał ich codzienne życie w momencie tragedii oraz wszystko to, co nastąpiło potem.

Ludzki wymiar tragedii, opowiedziany poprzez pryzmat pojedynczych osób, z którymi można się zidentyfikować wywołał szok w społeczeństwie amerykańskim (to oni jako pierwsi mogli przeczytać ten reportaż). Koszmar wojny wydawał się odległy a jej ofiary anonimowe, John Hersey złamał tabu. Obdarł z anonimowości i bezimienności ofiary tragedii, by oddać im głos. Autor w oszczędny sposób, godzina po godzinie nakreśla rzeczywistość w jakiej znalazły się te osoby, ciężar ich strat osobistych i świat który trzeba odbudować. 

Nie ma w tej książce żadnych prywatnych opinii, wniosków, sugestii, które mogły by wpłynąć na ocenę odbioru treści przez czytelnika. Nie ma danych, tony dokumentów i liczb. Jest za to świetna robota reporterska. Pokazanie wielkiej tragedii, zagłady miasta przez pryzmat zwykłych ludzi uświadamia nam, że rzeczy straszne i złe mogą zdarzyć się każdemu. Wojna, śmierć czy eskalujące konflikty dotykają przeciętnych śmiertelników, zwykłych osób, które nigdy nie są gotowe na tak wstrząsające wydarzenia. 

Reportaż Johna Hersey ukazał się w „New Yorker” 31 sierpnia 1946 roku i uważam, że nic nie stracił na swej wyrazistości przekazu, mocy opowieści i nadal rozbija nasz obraz świata z mocą bomby atomowej. Wspaniale, że Wydawnictwo Znak Literanova umieściło w nowym wydaniu okładkę będącą grafiką Charlesa E. Martina, która ukazała się też w wydaniu gazety. Przedstawia ona sielankowy obraz parku, w którym ludzie grają w tenisa, jeżdżą na rowerach, odpoczywają na plaży, by dzięki swej treści pokazać w jak szybki sposób można to stracić. 

Publikacja, która warto poznać. 

niedziela, 13 lipca 2025

Biegnij, mała biegnij - Anna Goc

Laureatka Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za książkę "Głusza", w swej nowej publikacji pisze o kobietach. Te kameralne reportaże opowiadają o matkach, córkach, żonach, które zmagają się z trudnościami losu, traumami z lat dziecięcych, walką z systemem czy chorobami. Nie są to historie, które znajdziemy na pierwszych stronach gazet, ale takie które mogą zdarzyć się każdemu. Pokazują jak walczyć o siebie, swoją godność i przyszłość.


Reportaże skłaniają do refleksji nad ludzkim losem, bo współczesna Polska rzadko bywa kobietą.

wtorek, 17 czerwca 2025

Najgorsze randki świata i kilka udanych - Agata Romaniuk

Randkowanie to trudna sztuka. A w obecnym świecie pełnym technologii i "epidemii" samotności wydaje się sztuką wręcz magiczną. A gdyby tak wysłać kogoś na zwiady, żeby sprawdził jak to naprawdę jest z tym randkowaniem? Dzięki Agacie Romaniuk - pisarce i doktor nauk społecznych macie odpowiedź na... kartach książki "Najgorsze randki świata i kilka udanych". 

Autorka odważnie wchodzi do tego mrocznego labiryntu tajnych kodów, zbioru zachowań randkowych i internetowych apek. Pyta - kobiety, ale i mężczyzn. Drąży. Sprawdza. Testuje. Opisuje nam swoje i cudze historie. Sięga do źródeł - literackich, behawioralnych i pogranicza popkultury. A wszystko po to, by dojść do wniosku, że... Ach, to już musicie sprawdzić sami.
 
Świetna książka pokazująca singlom tajemnice (kilku) udanych randek i znalezienie odpowiedniego partnera, a tym w związkach cały ten trud, która mają (miejmy nadzieję) już za sobą.

niedziela, 15 czerwca 2025

Matka Polka sika w krzakach - Monika Pastuszko

Czy życie w mieście jest łatwe? Czy wysokie krawężniki mogą stać się przeszkodą nie do przejścia? Czy samochody zaparkowane na chodnikach to norma? I przede wszystkim, czy matki sikają w krzakach?

Jeśli jesteś ciekawy odpowiedzi choć na jedno z tych pytań, to ten reportaż jest właśnie dla Ciebie!
Już sam tytuł - "Matka Polska sika w krzakach. Przygody z dzieckiem w mieście wysokich krawężników, nieczynnych toalet i zepsutych wind" odkrywa przed nami z czym będziemy się zmagać. Publikacja ujawnia przed nami mroczne tajemnice bycia matką i zmaganiu się z niedogodnościami miasta, komunikacji i języka. Autorka w bardzo wnikliwy, ale i pełen humoru sposób opisuje swoje przygody z wielkim mieście. Przedstawia nam swe przygody na placach zabaw czy w komunikacji miejskiej, ukazuje chroniczne zmęczenie przez brak ławek. Opowiada o urlopach (macierzyńskim i ojcowskim), a także o przedszkolnych glutach, które mogą pokrzyżować plany. Monika Pastuszko przedziera się przez sieć uliczek, parków i placów, by pokazać, że to co uważamy za przyjazne miasto wcale nim nie jest.

Monika Pastuszko skupia się co prawda w swej publikacja na matkach poruszających się w przestrzeni miejskiej wraz z dzieckiem, ale ograniczenie na które natrafia dotyczą także osób starszych, osób z ograniczoną mobilnością czy z wadą wzroku. Warto przyjrzeć się tej publikacji, by odkryć co i w jaki sposób możemy zmienić w swoim mieście, by stało się oazą dla każdego z nas.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Polska odwraca oczy - Justyna Kopińska

Oto historie z pierwszych stron gazet. Wydarzenia, które wstrząsnęły całą Polską. I ona - królowa reportażu, która wzięła pod lupę te sprawy i oddała głos ofiarom, dotarła do oprawców i osób zaangażowanych w sprawę (rodziny, sędziowie, prokuratorowie, opiekunowie i policjanci). Justyna Kopińska nikogo nie ocenia, nie wydaje wyroków. Prowokuje za to ludzi do zwierzeń i to my odbiorcy mamy sami ocenić te sprawy.

Rzetelne, obiektywne i pełne zaangażowania reportaże rozbiją Was na kawałki. Bo skąd w ludziach tyle zła? Czy oprawców dosięgnęła ręka sprawiedliwości? Czy ofiary otrzymały pomoc? Mocna literatura odzierająca nas ze złudzeń, a która na długo w Was pozostanie prowokując do przemyśleń i zadawania kolejnych pytań o skuteczność działania wymiaru sprawiedliwości.

sobota, 23 września 2023

Głusza - Anna Goc

Dziś obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języków Migowych popularyzujący tą formę komunikacji w miejscach m.in. użyteczności publicznej, by osoby głuchonieme czuły się mniej wyalienowane w społeczeństwie. A dziś, 24 września przypada Międzynarodowy Dzień Głuchych i Języka Migowego. Dlatego zachęcamy do poznania tego świata. Oczami i sercami osób głuchoniemych, którym głos oddała Anna Goc w reportażu "Głusza".

Autorka wnikliwie opisuje świat osób nie- i niedosłyszących. Świat, o którym nie myślimy, ani nie uznajemy za odrębny społecznie i kulturowo. Świat i ludzie, których mijamy...
Myślimy, że osoby głuche potrafią czytać i pisać w języku polskim (wg. Konstytucji to ich obowiązek), że wszyscy potrafią czytać z ruchu warg. Że polski system edukacji zapewnia im wszechstronny rozwój. Otóż nie! Język polski jest dla tej części społeczeństwa językiem obcym. Barierą, którą muszą pokonać, aby nie tylko zostać zrozumianym, ale także zrozumieć otaczających ludzi.
Anna Goc w mocny i poruszający sposób ukazuje opuszczenie, oddalenie i samotność osób głuchych. Tytuł "Głusza" idealnie wpisuje się w tą dwuznaczność - osób niesłyszących ale i nas - osób słyszących.
Nie bądźmy głusi na innych ludzi.

piątek, 15 września 2023

Atlas dziur i szczelin - Michał Książek

Małe pęknięcie w betonie albo szpara w chodniku... Mały załamek muru w przejściu podziemnym... To tam wkracza ona. P R Z Y R O D A. Powoli przejmuje betonowe miasto. Wkrada się powoli, cichaczem... Ale jest uparta. Całe szczęście.

Michał Książek pokazuje nam w swym reportażu jak przyroda przejmuje Warszawę. Opowiada nam o rodzinie sikorek mieszkających przy metrze i o pewnym szpaku, który ma słabość do bombowców. Wróble natomiast mają skłonność do dramatu... znaczy do Teatru Dramatycznego.
Autor z dużą dozą humoru ukazuje nam jak przyroda wyparta z miast powraca do nich. Niespiesznie, acz konsekwentnie. I choć bywa tak, że jej nie zauważamy to ona mości sobie gniazdka, by na nowo odrodzić się w środowisku.

czwartek, 17 czerwca 2021

Nie przywitam się z państwem na ulicy - Maria Reimann

Książka Marii Reimann opisuje zmagania z fizycznymi ograniczeniami i zrozumieniem swego ciało i jego funkcjonowania. Punktem wyjścia są dla autorki jej rozmowy z kobietami urodzonymi z zespołem Turnera - chorobą wywołującą zmiany w budowie ciała, niskorosłość czy zaburzenia pracy tarczycy).

Publikacja jest pełna empatii, delikatnego poczucia humoru, by przez ich pryzmat ukazać zmagania kobiet (oraz autorki) z niepełnosprawnościami... albo ograniczeniami, które narzuca ich własne ciało. Ale to także idealne szkiełko ukazujące kondycję naszego społeczeństwa, jego tolerancję oraz zrozumienie dla innych osób. Bo czasami to nie niepełnosprawność jest problemem, ale ludzie i ich pełen niezrozumienia wzrok.

piątek, 14 maja 2021

Kurs na ulicę Szczęśliwą - Bartosz Gardocki

Jeśli w przedświątecznym zabieganiu nie masz czasu na wielkie powieści, to z całego serca polecamy zbiór krótkich reportaży. Bartosz Gardocki po latach pracy w korporacji, spełnił swe marzenie i zasiadł za kierownicą taksówki. Jego rozmowy ze znanymi (m.in. Tomasz Stańko, Halina Szpilman, Zbigniew Wodecki czy Rafał Trzaskowski) oraz (nie)zwykłymi mieszkańcami kraju stały się punktem wyjścia do zabawnych, zaskakujących rozmów i przemyśleń na temat życia, losu i szczęścia.

Publikacja to kalejdoskop myśli, uczuć i stanu mentalnego społeczeństwa XXI wieku. Idealnie przedstawiony obraz nas samych, innych a jakże podobnych w swej drodze do szczęścia.


poniedziałek, 5 października 2020

Nie zdążę - Olga Gitkiewicz

Chętnie sięgnęłam po książkę, gdy poznałam jej temat - problemy komunikacyjne. Ja się w nie wpisuję... To coś o mnie. Myślałam, że Autorka skupi się na kilku konkretnych osobach, zrobi studium przypadku. Ciekawie, ale nie spodziewałam się, że rzuci mnie to na kolana. Myliłam się.

Autorka, aby napisać książkę poświęciła 21 miesięcy, przejechała pociągiem 34000 km, a samochodem tylko 3400. Busem objechała 2200 km, a na nogach przedreptała 3100 km. Przeprowadziła tysiące rozmów. Poznała wsie, miasta i miasteczka... Pytała, drążyła, szukała w dokumentach. Aż w końcu powstała ta książka...

W temat wchodzimy dość subtelnie - przykładem z Ameryki gdzie wielkie koncerny wykupują przedsiębiorstwa, doprowadzają je do nierentowności i zamykają, by sprzedać swój główny produkt - samochód. Gdy nie ma czym dojechać, warto mieć własny środek transportu. A posiadanie czegoś indywidualnego i dostosowanego do potrzeb, to już powiem poziom dobrobytu. Czasami nawet prestiżu, zależy od marki. 

Są też przedstawione kraje, które inwestują w publiczny transport (np. Bogota). Przecież więcej ludzi z niego korzysta. Większość decyduje - takie są prawa demokracji. To ona powinna rządzić, a nie podaż i popyt na rynku samochodowym. Pięknie ukazane, że liczy się człowiek jako jednostka, a nie firma, zyski i cała ta bezosobowa ekonomia. 

A później wskakujemy delikatnie na polską ziemię. Gdzie 14 milionów osób nie ma możliwości szybkiego przemieszczania się - na zakupy, do szkoły, do lekarza. Nie posiadają samochodu, brak autobusu (albo są dwa kursy dziennie w dziwnych godzinach), a o kolei to już wszyscy zapomnieli. Złomiarze nawet tory rozebrali. Pojawiają się prywatni przewoźnicy, ale oni liczą na zysk. Jeżdżą trasami często korzystanymi, łączącymi znaczące punkty na mapie naszego kraju. A o jakości takich połączeń wie każdy - dziwny rozkład, przepełnienie, drogie bilety, obsługa też kiepska. Człowiek korzysta, bo musi. Nie ma innej opcji wyboru. 

Znikają PKSy. Bo się nie opłaca. Przez 30 lat zamknięto około 30 tysięcy linii kolejowych. A miasta wokół nich dalej muszą funkcjonować. Ludzie dalej muszą dojeżdżać do pracy, szkoły. Przy braku publicznego transportu każdy zaczyna organizować się samodzielnie. Mamy więc w kraju 22 miliony samochodów. Aut, które w wielkich miastach i tak stoją... w korkach. 

Pokazane są też próby reanimacji transportu publicznego. Odbudowa dworców, odświeżanie linii, inwestowanie w tabor. I dziwne rozkłady jazdy nie dostosowane do pasażerów, ale do innych kursów. Powstawanie kilku spółek odpowiedzialnych za inne rzeczy, a nie współpracujących ze sobą. poczekalniami i pomieszczeniami komercyjnymi na dworach zarządza PKP. Za rozkłady, wyświetlacze, megafony i wygłaszane komunikaty odpowiada PKP PLK, kasy dzierżawią różni przewoźnicy, jeśli się zdecydują. /str. 198 z 242/

Świetny reportaż o wykluczeniu. I nie za względu na rasę, wyznawaną religię czy poglądy. Ludzie zostali wykluczenie za względu na miejsce zamieszkania i oszczędności... 14 milionów ludzi w Polsce jest wykluczonych komunikacyjnie! Przerażająca liczba. I nie dotyczy tylko mieszkańców wsi i miasteczek. W większych miastach też znikają linie autobusowe i kolejowe. Znikają, bo są nie rentowne. Słowo klucz - brak zysku. 

Porażający reportaż o naszej zwykłej rzeczywistości. 


/Foto - zrzut ekranu z Legimi.pl/


sobota, 2 maja 2020

Nasi. Podróżując z wrogiem - Efraim Zuroff, Ruta Vanagaite

Nie wiem czego spodziewałam się sięgając po tą publikację. Poszerzenia wiedzy o II wojnie światowej? Poznania losów ludności żydowskiej na terenach Litwy? Rysu historyczno-społecznego? Pewnie tak... I dostałam to. Razem z masą uczuć i emocji, które towarzyszyły mi przy czytaniu. 

Autorzy opisują swoją podróż po Litwie. Nie jest to zwykłe zwiedzanie czy odwiedzanie miejsc pamięci. Szukają żyjących świadków masowych zbrodni, egzekucji na Żydach, które miały miejsce w czasie wojny. Podobnie jak na ziemiach polskich, tak i tu zamordowano koło 90% ludności żydowskiej. Na terenie Litwy wsparcia niemieckim żołnierzom udzielało Nasi. Odkrycia jakich dokonują autorzy są szokujące. Wydaje się, że wszyscy powinni o tym mówić głośno. Ale tak nie jest. Przyczyna? Wstyd. To tragiczna i trudna do zaakceptowania przeszłość. Wielu ludzi brało w tym udział, uwierzyli w głoszoną propagandę - Żydzi to wrogowie, komuniści. I nadal wierzą. 

Bardzo dobra publikacja. Obnażająca pewne mechanizmy propagandy, dziwnych luk w pamięci i próby pogodzenia się z przeszłością. Mocna pozycja, którą warto poznać.


niedziela, 5 kwietnia 2020

Kanada. Ulubiony kraj świata - Katarzyna Wężyk

Kanada - każdy wie gdzie leży, ale o niej samej nie wiele. A przepraszam... Głośno się zrobiło o tym kraju za sprawa premiera Justina Trudeau. Wydaje się krajem idealnym... podobnie jak państwa skandynawskie. Ale czy na pewno? Postanowiłam to sprawdzić i sięgnęłam po publikacje Kasi Wężyk.

Autorka przemierzyła tysiące kilometrów by zebrać materiały i przeprowadzić wywiady. Odwiedziła Zielone Wzgórze, plamę na honorze Kanady - gdzie władze kraju odbierały dzieci rodzicom, zakazywały posługiwać się językiem i wyciągało kulturę Indian z maluchów. Wszystko w ramach "spójności" kulturowej. Na przeciwwadze mamy czas obecny, który przyjął 40 tysięcy syryjskich uchodźców - opis ich przywitania i opieki nad nimi wycisnął mi morze łez. Dziennikarka zwiedziła największe miasta, przeprowadziła ciekawe rozmowy, poznała miks kultur... i słuchała, co mówią mieszkańcy tego kraju. 
 
To nie jest reportaż z wycieczki po Kanadzie. To połączenie podróży po zakamarkach historii oraz współczesnych zagadnień obyczajowych, kulturalnych. Konkretny obraz kraju multikulturowego. Świetnie się czyta. Chwyta za serce, szarpie za wątrobę, wyciska łzy. Ale daje także nadzieję, że nawet z kiepską historią i masą błędów popełnionych w przeszłości, można zbudować państwo opiekuńcze i równe. 
Minusem jak dla mnie, jest przy długi rozdział o premierach Pierre i Justinie Trudeau. Zrobiła się z tego mini-biografia. Sama publikacja porusza różne tematy, jest poszatkowana - to plus i minus takich całościowych reportaży. 



wtorek, 18 lutego 2020

Farby wodne - Lidia Ostałowska

Spodziewałam się po tej książce czegoś innego... Liczyłam na biografię. Ale dostałam bardzo dobry reportaż, biografię i coś więcej. Ale do rzeczy...

Lidia Ostałowska opowiada nam o Dinie Gottliebovej. Młoda i utalentowana plastycznie dziewczyna z Brna trafia do obozu w Auschwitz-Birkenau. Żydówka zostaje zauważona przez doktora Mengele, gdy zamiast malować numery na blokach, ozdabia barak dziecięcy. Lekarz zleca jej malowanie portretów Cyganów. Kobieta skupia się na malowaniu. Wydaje się przez to chłodna, odrealniona z tego co dzieje się wokół niej.
Autorka przeskakuje do epizodu obozowego rodziny kolejarza z Oświęcimia - jego dziecko umiera podczas wojny, a po wyzwoleniu obozu przygarniają mała węgierską Żydówkę. Ewa dostaje też piękne akwarele. To prace Diny. 
Następuje przeskok do lat sześćdziesiątych XX wieku, gdy Muzeum KL Auschwitz-Birkenau odkupuje obrazy od Ewy. Dopiero latach siedemdziesiątych udaje się ustalić autora prac. Dina mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej historia artystyczna zatoczyła koło - w obozie malowała sceny z "Królewny Śnieżki", a teraz jest żoną Arta Babbitta, rysownika pracującego dla Disneya i sama współpracuje z wytwórnią. Była więźniarka obozu chce zwrotu swoich prac. 

Reportaż jest wielowątkowy. Mamy tu przedstawione losy Diny Gottliebovej, jej drogę do Auschwitz, pracę w obozie. Próbę przeżycia poprzez sztukę i "pracę" dla dr Mengele. Ale także jej obsesję (?) na punkcie jej prac z tego okresu. Autorka nie skupia się tylko na samej bohaterce. Daje nam pełen obraz życia obozu - opisuje między innymi cygańską część obozu. Ich wiarę, radzenie sobie z traumą poobozową i powstanie nacji Romów. Jedno ze słabiej opisanych zagadnień działań nazistów w obozach. Wynika to z faktu, że Romowie są dość zamkniętą grupą społeczną. Reporterka porusza także problem Zagłady jako wyjście do rozmów o nienawiści, braku wiedzy na jej temat, braku tolerancji i niezrozumieniu...
Książka zawiera długą listę bibliografii. Uwielbiam to. Od razu widać, że Autor poświęcił czas i przygotował się do swojej pracy. Ale daje mi to także możliwość indywidualnego zagłębienia konkretnych tematów, które mnie zainteresowały
Publikacja, którą warto przeczytać. Arcydzieło reportażu. 

wtorek, 3 września 2019

Dobranoc, Auschwitz. Reportaż o byłych więźniach - Maciej Zdziarski, Aleksandra Wójcik

Józef Paczyński, rocznik 1920. Więzień numer 121 – z pierwszego transportu, fryzjer komendanta Rudolfa Hössa. Na pytanie, czemu nie poderżnął mu gardła, będzie musiał odpowiadać przez całe życie.
Marceli Godlewski, 1921, AK-owiec, egzekutor Kedywu. Po wielu miesiącach przesłuchań trafia do obozu, skąd ucieka przy pierwszej okazji.

Lidia Maksymowicz, najmłodsza. Uwięziona jako trzyletnia dziewczynka. Wystraszone dziecko ukrywające się pod pryczą przed wzrokiem doktora Mengele.

Karol Tendera, więzień numer 100 430. Zakażony tyfusem w ramach eksperymentu medycznego. Nigdy nie pogodzi się z tym, że można bezkarnie mówić o „polskich obozach zagłady”.

Stefan Lipniak, 1924. Czterdzieści cztery miesiące za drutami. Cała młodość. Niewiele o tym mówi, bo życie to nie tylko obóz.


Mija 70 lat. Byli więźniowie Auschwitz nadal żyją i są wśród nas. Spotykamy ich na ulicy, w tramwaju, w aptece. Mijamy w pośpiechu, nie zwracając uwagi. Wciąż mają dużo do opowiedzenia. Oto ich historie. 



Czy na relacjach pięciu osób można zbudować dobrą opowieść? Można, a nawet trzeba... Osób, które przeżyły piekło obozów koncentracyjnych jest coraz mniej. A ich losy giną w ludzkiej pamięci. Uważam, że trzeba zbierać te opowieści...
Więźniowie KL Auschwitz opowiadają nam o tym, co przeżyli w obozie. Każde z nich jest inne, ma inne doświadczenia, pochodzenie, wiek. Każde z nich inaczej radzi sobie z traumą obozową. Jednak na każdym z nich pobyt w obozie odcisnął piętno, wpłynął na ich psychikę, zmienił podejście do życia, rodziny. Autorzy książki pokazali nam pięcioro ludzi. Zwykłych ludzi i ich relacje z KL Auschwitz oraz dalszego życia. To nie byli superbohaterowie, ani bezwolne ofiary. To osoby, które przeżyły. Podejmowały różne decyzje. I muszą się z nimi mierzyć do końca swojego życia. To osoby, które wciąż walczą, aby żyć.

Ksiązka warta przeczytania i przemyślenie. 

poniedziałek, 22 lipca 2019

Jakbyś kamień jadła - Wojciech Tochman

Długo zabierałam się do tej książki. Pierwsze wydanie pojawiło się kilkanaście lat temu. Ale czułam, że tematycznie mnie przerasta. Była świeżo opublikowana po zakończeniu wojny w Bośni i Hercegowinie, gdy świat dowiedział się o ludobójstwie. Gdy odkopywano zwłoki... 

Teraz po latach, stwierdziłam, że warto to wreszcie przeczytać. Przecież Wojciech Tochman to mistrz reportażu. 

Autor porusza trudny temat. Nie opisuje samej wojny. W książce mamy same konsekwencje... To co zawsze się pomija. A z tym zostają wszyscy - zwycięzcy i przegrani. Właściwie przegrane... "Przegrane" kobiety, bo zostają bez swych męskich członków rodzin - ojców, braci, mężów i synów. Trzeba ich pochować i opłakać. Bardzo często trzeba ich odnaleźć, zidentyfikować i dopiero dokonać pochówku. Tu pomaga dr Ewa Klonowski. Zostają bez środków do życia - brak fabryk, piekarń, pól... Brak wszystkiego. I trauma. Bo i one doświadczyły wojennych nieludzkich przeżyć. Wieczny strach, bicie, zastraszanie, wywozy do lasów, masowe mordy, gwałty. I ta niepewność czy sąsiad to twój przyjaciel czy jednak wróg - nie ważne kim był przed wojną, teraz reguły gry się zmieniły. 

Tochman opisuje wszechogarniającą biedę, masowe groby, ekshumacje i próbę powrotu do "normalnego" życia. Zamknięcia tego co było i odnalezienia się w tym co jest teraz. Nie ma tu wielkich słów, artystycznych ozdobników. Są historie silnych kobiet. Wystarczy, to co mówią ludzie:
Weszli inni. Trzech, czterech. Wśród nich był Petar Divjaković, ten, który dzisiaj żyje w Nowym Sadzie i ma szczęśliwą rodzinę.
Rozpoczął się gwałt.
Pytania, których się nie zadaje
– Rozpoczął się gwałt – tyle Jasna ma do powiedzenia na ten temat.
 
To mocna książka. Taką, którą się pamięta. Która przeraża i daje do myślenia.