piątek, 19 czerwca 2026

Usta-usta - Antoine Wilson

Na lotnisku JFK spotyka się dwóch mężczyzn. To dawni znajomi z liceum. Jeff Cook stał się znanym marszandem sztuki, drugi natomiast jest początkującym pisarzem. Podczas oczekiwania na opóźniony lot do Europy, Jeff postanawia podzielić się pewną tajemnicą.

Przed laty wyciągnął spod spienionych fal człowieka, przeprowadził reanimację i... zniknął gdy pojawiły się służby ratunkowe. Te dramatyczne wydarzenia wciąż w nim siedziały, uwierały. Dręczyło go pytania – co stało się z tym człowiekiem? W końcu odkrywa, że tonący przeżył i jest nim znany miliarder i promotor sztuki Francis Arsenault. Jeff postanowił ubiegać się o pracę w jego galerii.
Ta krótka i wydawałoby się lekka powieść ma jednak głębsze dno. Zmusza nas do zadania sobie pytań egzystencjalnych... Czy ratowanie komuś życie to dobry uczynek? Czy jesteśmy odpowiedzialni za tą osobę? Czy możemy oczekiwać podziękowań od tej osoby? Zadośćuczynienia? Kiedy zaczyna się granica kalkulacji i chęci uzyskania zysków ze swoich uczynków? I czy zawsze gramy fair? Ale to także powieść o obsesjach, żądzach i przeznaczeniu.
Zakończenie zaskakuje. Pobudza naszą wyobraźnię do dalszych rozważań.

środa, 17 czerwca 2026

Pielęgniarki na wojnie - Francoise Coquillat

Częstym błędem myślowym jest zakładanie, że wojna to tylko mężczyźni. Ona dotyczy wszystkich. Wpływa także na osoby nie biorące bezpośredniego w niej udziału. Na dzieci i kobiety...

Francuska badaczka i wykładowczyni, doktor historii współczesnej - Françoise Coquillat przenosi nas do czasów pierwszej wojny światowej, by ukazać losy kobiet w tym czasie. 

Autorka zainspirowana losem swej babci, najwięcej uwagi poświęca temu okresowi w historii tworzenia się pielęgniarstwa. Przybliża nam jak postrzegano ten zawód, ale także upamiętnia wszystkie te kobiety, które podjęły trud opieki. Bo choć idealizowano ten zawód i przedstawiano pielęgniarki jako pocieszycielki ciała i duszy w idealnie skrojonym i czystym stroju.... Dodajmy także o nienagannej figurze i pięknej twarzy. To powojenna dokumentacji ukazała prawdę - brud, trud i ciężką pracę. Bo wszystkie z nich ponosiły koszty fizyczne, psychiczne i emocjonalne. Je także traumatyzowały działania wojenny i ich skutki, z którymi stykały się na co dzień. 

Badaczka porusza także temat wykształcenia i wiedzy kobiet pomagających na froncie wojennym. Większość z nich uczyła się na bieżąco, ale te z dużym doświadczeniem i umiejętnościami stawały się "zagrożeniem" dla lekarzy. Mężczyzn wykonujących ten prestiżowy zawód. A obawiających się utracić dwa władzę i wysoką pozycję.


Publikacja ta to świetnie udokumentowana historia kobiet, które podczas wojny opuszczały swe rodziny i podejmowały działania opiekuńcze wobec rannych. Autorks w fascynujący sposób ukazała pielęgniarki z różnych warstw społecznych, środowisk, które niosły pomoc potrzebującym. Osobiste teksty, pamiętniki czy notatki robione "przy okazji" odkrywają przed nami nie tylko jednostkowe doświadczenia, ale tworzą interesującą opowieść o powstawaniu zawodu, kobiecej determinacji, wyczerpaniu i traumach osób, które nie były przygotowane na okropieństwa działań wojennych. Françoise Coquillat ukazuje w swej publikacji zmiany zachodzące w medycynie i pielęgniarstwie - oddzielenie jej od opieki kościelnej wykonywanej przez siostry zakonne, ale również trud pracy. 


Książka warta jest poznania, bo odkrywa marginalizowaną rolę kobiet w historii świata.


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Życie seksualne chłopów - Katarzyna Frankowska

 Często zdarza się tak, że w literaturze pojawia się pewien nurt publikacji. Nie zawsze jestem tym zachwycona (głownie chodzi mi o jakoś publikacji), ale zawsze staram się przyjrzeć kilku pozycjom. Szczególnie tym naukowym. 

Od ponad roku mamy boom na odkrywanie historii kobiet wiejskich. Powstało dużo publikacji naukowych na ten temat, pojawiły się seriale telewizyjne. Ludzie chętniej odkrywają swoje korzenie, sięgają do źródeł... A ja chciałam podzielić się z Wami książką wydaną przez Wydawnictwo RM w serii Ludowa Historia Polski a dotyczącą mężczyzn. 

Choć sam tytuł nasuwa konkretne skojarzenia i nie ukrywam – jest dość chwytliwy, to sama treść została ujęta w kontekście społecznym, kulturowym i antropologicznym. 


Katarzyna Frankowska podjęła się spisania i spopularyzowania (mam taką szczerą nadzieję) wiedzy dotyczącej zdobywania miłości, procesu zawierania małżeństwa poprzez pryzmat wierzeń i obrzędów, w których wykorzystywano amulety, zioła ale także magię. Ukazuje nam także proces zawierania małżeństw z innej strony – tej ekonomicznej, w której zdobycie zamożnej i pracowitej żony było ważniejsze niż uczucia czy uroda przyszłej wybranki. 

Publikacja jest kwintesencją wiedzy dotyczącej flirtu, narzeczeństwa oraz małżeństwa. Autorka nie unika także ukazania pewnych patologi życia rodzinnego, w którym króluje przemoc. Bo seksualność tego czasu to nie romantyczne spotkania, to także skomplikowane relacje społeczne, zależności, władza. Książka zawiera wnikliwe spojrzenie na życie dawnej wsi, jej intymnej strony. Tu cielesność oraz seksualność stanowią codzienność. Są elementami ściśle związanymi z pracą na roli, rytuałami, ale także stereotypami ludowymi, kościelnymi i magią, w która nadal ma ważne miejsce w wiejskiej społeczności. 

Katarzyna Frankowska przekazała w nasze ręce studium obrzędowości, bazujące na pieśniach ludowych, badaniach etnograficznych i materiałach źródłowych, które ukazuje praktyki związane z zawieraniem małżeństw w społecznościach wiejskich. Mnie szczególnie zainteresowały fragmenty dotyczące wróżb, uroków na zdobycie wybranka oraz te z obrzędami małżeńskimi. Odkryłam czym są dziewosłęby, zrękowiny i przenosiny, Autorka skrupulatnie ukazuje cały proces zawarcia małżeństwa. Przez to publikacja staje się dokumentem historycznym, świadectwem ukazującym nam pewne zapomniane już tradycje. I, nawiązując do samego tytułu, ukazuje życie seksualne chłopów – ich otwartość w tym temacie i taką naturalność, brak tabu. 

Publikacja choć naukowa, nie ma w sobie nic z akademickiego zadęcia. Czyta się ją szybko, z dużym zainteresowaniem. Budzi emocje, pokazuje ograniczenia ale i pragnienie naszych pradziadów. 

Interesująca pozycja na rynku polskim. Warta poznania. 


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.


niedziela, 17 maja 2026

Nasz nauczyciel robot - Hanne Gjerde

Pani Veslemoy (Veslemøy) niespodziewanie wyjeżdża, a na jej miejsce pojawia się nowy nauczyciel. Arnt Ingar, zwany przez dzieci AI to robot! Pierwszy w historii nauczania robot-nauczyciel, który podejmie się prowadzenia zajęć w jednej klasie. Jego nadrzędnym zadaniem jest podniesienie kompetencji uczniów w zakresie języka, matematyki czy przyrody. Klasa, w której uczy ma zostać wzorcową na cały kraj.

Matteo i Tone zaczynają zauważać pewne... nieprawidłowości, które budzą ich niepokój. Wprowadzenie robota do szkoły jest nie tylko eksperymentem naukowym, ale kryje się za tym także afera kryminalna.


Choć sztuczna inteligencja w postaci Arndt'a Ingara (AI) posiada wiedzę dostępną w Internecie, to także uczy się dzięki doświadczeniom. Poprzez pracę z dziećmi poznaje ich młodzieżowy język, odkrywa nowe zachowania. Robot skrupulatnie planuje każdą lekcje, sprawdza postępy w nauce, organizuje indywidualne systemy nauczania by zwiększyć efektywność każdego z uczniów. Niestety przekracza też pewne granice poznając prywatne życie każdego z nich. Najpierw wygląda to jak przypadkowe odkrycie, ale dzieci orientują się, że jego wiedza wykracza poza zwykłą obserwację. To raczej inwigilacja!



Czy sztuczna inteligencja jest zagrożeniem? Czy może daje nam nieograniczone możliwości rozwoju i odkrywania świata?

To bardzo ważny temat. Zagadnienie które już teraz budzi kontrowersje. Wydawnictwo Kropka wychodzi naprzeciw pytaniom młodych ludzi – co dalej z AI? W swej publikacji norweska pisarka Hanne Gjerde ukazuje blaski i cienie wykorzystywania sztucznej inteligencji. Pokazuje jak niewłaściwe korzystanie z dobrodziejstw nauki może wpłynąć na dzieci, ale także na społeczeństwo. Bo to my użytkownicy nadajemy tej technologii znaczenie – dobra i zła. Zależy do jakich celów wykorzystamy wciąż rozwijającą się technologię.

Świetna powieść z wątkiem kryminalno-technologicznym, która zachwyci dzieciaki.

sobota, 16 maja 2026

Cholerna sakura - Giulio Macaione

Para z kilkuletnim stażem udaje się w podróż do Japonii. To marzenie Jose, który jest wielkim fanem mang i gier. Cleo wolałaby jakąś ciepłą wyspę i ekskluzywny hotel z dostępem do Wi-fi. Już w samolocie dochodzi do kłótni. Każdy z nich ma inną wizję wakacji, spędzania czasu wolnego a nawet pracy. Rozstają się. Zarezerwowane mieszkanie przypada dziewczynie... tylko musi się tam jeszcze dostać.

Jose jest bardziej zaradny, otwarty i chętny do nowych doświadczeń. Realizuje wcześniej zaplanowany „grafik” wycieczki – odwiedza mangowe mekki, zjada lokalne przysmaki w restauracjach, zwiedza świątynie i... ma katar sienny. Cloe jest zamknięta, obawia się utraty folowersów i czuje się przerażona nowym miejscem. Próbuje kogoś poznać, ale tylko po to, by pokazać w swoich mediach społecznościowych, że świetnie sobie daje radę. Aż do momentu, gdy... gubi telefon.

Czy zwykła podróż może odmienić życie? Czy kwitnąca sakura wpłynie na tych dwoje? I przede wszystkim czy warto się czasami zatrzymać i przyjrzeć swojemu życiu?

Sprawdźcie... jak kwiaty kwitnącej wiśni o lekkim różowym zabarwieniu stały się punktem wyjścia tej opowieści.



piątek, 15 maja 2026

Pies w kształcie królika - Dániel András

Oto on. Królik. Chyba królik. Tak wygląda... Na imię mu Karol. Skąd wiemy? Ktoś tak napisał w książce.

Bohater tej opowieści nie czuje się sobą w swoim ciele. Nie może odnaleźć swego miejsca w świecie – psy widzą w nim płochliwego trusiaczka, a króliki osądzają go po głosie – pies jak nic.
Postać głównego bohatera wędruje przez strony książki, w tle zmieniają się budynki i postacie. Miotają nim różne emocje od zagubienia, przez strach, samotność, niezrozumienie czy odczucia bycia niewidzialnym.
Publikacja jest uniwersalna. Porusza ważne tematy takie jak akceptacja, tolerancja, odmienność, ale także etykietowanie innych osób czy brak zrozumienia. Ciut surrealistyczne ilustracje „podkręcają” emocje jakimi targany jest Pies w kształcie królika.
Młodsze dzieci znajdą w niej historię króliko-psa wchodzącego w interakcje z czytelnikiem, starsze odkryją ważne przesłanie dotyczące akceptacji oraz tolerancji, dorośli natomiast zagłębią się w pytania egzystencjalne zadawane przez Karola.

czwartek, 14 maja 2026

Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk

Nudziliście się? A może stęskniliście za Wiki i Belethem?

Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedzieliście twierdząco, to mam dla Was coś specjalnego – trzeci tom cyklu diabelsko – anielskiego pełen przygód Wiktorii i jej diabelskich koleżków.


Dziewczyna smutnym zrządzeniem losu (i czyichś niecnych uczynków) trafia do Tartaru! Tak, Tartaru! Do zaświatów znanych nam z mitologii. Do Podziemi, do których trafiają najczarniejsze dusze. Gdzie brak słońca, kolorów i choćby cienia radości. Wstępu nie maja tutaj ani aniołowie ani nawet diabły. I, podobno, nie da się z niego już wyjść... Podobno.

Ale co może powstrzymać Wiktorię i Beletha? Do tej pory „podbili” już swym urokiem piekło i niebo.


Autorka po raz kolejny raz pokazuje, że wyobraźnia i dobre pisarstwo mogą stworzyć majstersztyk. Świetnie wykreowane postacie, duża dawka poczucia humoru (tego ironicznego też) i... międzyzaświatowa afera w tle. Akcja jest warta i pełna zwrotów akcji. Gdy już pomyślicie, że nic Was nie zaskoczy to na scenie (niekoniecznie cali na biało) pojawiają się Kuba Rozpruwacz, Elżbieta Batory, Achilles, a nawet Hitler. Zakładaliście, że diabły są wredne i mściwe? Sprawdźcie, co potrafią mieszkańcy Tartaru!

W tym tomie główni bohaterowie przechodzą... przemiany. Nie tylko fizyczne, ale także psychiczne. Wiktoria staje się zdeterminowana, pewna siebie i waleczna. Beletha natomiast przestaje być lekkoduchem, wreszcie potrafi jasno opowiedzieć się za Wiktorią i uczuciem do niej. O, nawet Piotr Was zaskoczy. Ale o tym cicho-sza. Sami musicie odkryć, co mu w duszy gra.

Mieszkańcy Piekła i Nieba też pokazani się ciut z innej perspektywy. Szerzej, barwniej i... zaskakująco. Autorka ukazuje Azazela, Kleopatrę czy też samego Lucyfera i Gabriela w pełnej krasie, ale dodaje do tego małe smaczki. I to dzięki nim każda z postaci nabiera wielowymiarowości i staje się bardziej... realna.

Wielkim plusem, dla mnie jako fanki historii, jest umieszczenie w tym tomie znanych postaci historycznych. Nie tylko jako bywalców diabelskich salonów, ale osób, które nadają tempa przedstawionej w powieści akcji.


Okładka pięknie się wpisuje w poprzednie dwa tomy. Pierwszy przyozdobiony był łuskami węża (brzmi diabelsko uroczo), a drugi natomiast anielskimi piórkami. Trzeci tom posiada błyszczące ognie, które skojarzyły mi się z rzeką ognia – Flegetonem, otaczającą Tartar. Wszysctkie razem tworzą swpójną całość, która pięknie się prezentuje.


Cóż można dodać więcej... Mam słabość do stylu pisarskiego Katarzyny Bereniki Miszczuk. Gdyby pisała instrukcje użytkowania rzeczy elektrycznych, to w końcu bym je czytała :P

Powieść jest lekka, zabawna ale i pełna akcji. Idealna na relaksujący wieczór.

Aha... Już zacieram rączki i z niecierpliwością godną jokera przed akcją, czekam cóż wymyśli Azazel! Czwarty tomie przybywaj!


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za kolejny tom przygód Wiki. 


wtorek, 12 maja 2026

Dwie nagie dziewczyny - "Luz"

Historia opowiedziana w komiksie zaczyna się w 1919 roku w lesie. Na obrzeżach Berlina Otto zaczyna tworzyć swoje dzieło. Z białej kartki publikacji powoli wyłaniają się kształty - kawałek oka, pędzel, dłoń... By w końcu pokazać w pełnej krasie artystę, naturę i jego muzę. Kolejne kadry ujawniają jak wygląda pracowania oraz jego codzienne życie. Obraz przechodząc z rak do rąk staje się świadkiem dochodzenia do władzy narodowych socjalistów, budzenia się antysemityzmu oraz ograniczenia i grabieży ludności żydowskiej. Pojawiają się także wątki propagandowe - nagonka na sztukę współczesną, która odżegnuje się od polityki. 

Były już opowieści o wojnie i trudnych sprawach z perspektywy dzieci, a nawet pluszowego misia. Ale tak innowacyjnego pomysłu jeszcze nie było. Luz (Renald Luzier) przedstawia nam historię malarza Otto Muellera oraz zmian politycznych zachodzących w Niemczech od lat dwudziestych XX wieku widziane z perspektywy... obrazu. 
My, Czytelnicy widzimy i słyszymy tylko to, co dzieje się bezpośrednio przed obrazem Otto Muellera. I, o dziwo, nie jest to mała ilość informacji. Twórca komiksu pokazuje nie tylko zachwyt nowych właścicieli nad dziełem, ich mieszkania, czy galerie sztuki. My jesteśmy przy rozmowach telefonicznych informujących o krachu na giełdzie amerykańskiej, widzimy to co dzieje się za oknem na wprost którego wisi płótno, słuchamy rozmów zwykłych ludzi, marszandów, ludzi z otoczenia fuhrera. Dzięki takiemu zabiegowi jesteśmy wewnątrz toczącej się historii. Czujemy emocje poszczególnych postaci, poznajemy nastroje ówczesnych Niemiec, widzimy jak ideologia wpływa na każdy aspekt życia. 
Warto też zwrócić uwagę na "malarskie" kadry - autor całą pracę podporządkował sztuce. I ważnemu przekazowi, że nie powinniśmy poddawać ocenie sztuki jako "czystej", czy "zdegenerowanej"... Bo od oceniania obrazów, jest bardzo blisko do oceniania ludzi. Twórca komiksu pokazuje, że sztuka czy język nie są osobnym bytem. To one ukazują emocje i nastroje ludzi. A przy tym brak tu moralizatorstwa. Luz nie pokazuje nam właściwej drogi postępowania. Ujawnia przed nami tylko, to co miało już miejsce, jakie zachowania doprowadziły do wielkiej tragedii XX wieku. 
Minimalistyczna forma kadrów, ubogość barw wpisują się w klimat opowiadanej historii. 
Są takie wydawnictwa, które mają nosa do dobrych publikacji i tu przoduje Kultura Gniewu. Wielki plus także należy się Oldze Mysłowskiej za cudowne tłumaczenie, dzięki któremu jesteśmy w stanie "poczuć" historię. 

niedziela, 10 maja 2026

Brzask Jacek Świdziński

Autor w swej opowieści przenosi nas do zniszczonej wojennym czasem Warszawy. Do stolicy powracają dawni mieszkańcy, który poszukują miejsca do życia i wieści o swych bliskich. Przypadkowe spotkanie łączy kilka osób. Każda z nich szuka schronienia, jedzenia, ubrań, ale i ludzkiego ciepła oraz troski. Każde z nich potrzebuje, by ktoś go wysłuchał.

Nie jest to historia o wielkich bohaterach. To opowieść o zwykłych ludziach, którym udało się przeżyć piekło wojny, Powstania Warszawskiego, wywózek do obozów, życia pod ostrzałem kul niemieckich. Mamy tu wspomnienia. Opowieści jak każdy z nich odnalazł się w nowej i wciąż zmieniającej się rzeczywistości swojego miasta. Relacje kim byli przed wojną, co i kogo stracili podczas niej oraz kim się przez to stali. Ale pojawia się także ta "iskra" nadziei(?), która sprawia, że chcą nadal żyć.
Tu mówi obraz, który przybliża nam trudne losy powojennej stolicy. Autor ograniczył kolory do bieli, czerni i pomarańczowego. Żongluje nimi, podobnie jak naszymi emocjami podczas czytania i oglądania publikacji. Dostajemy bardzo uniwersalną historię ludzi w konkretnym dziejowym momencie. Pełną lęków, niepewności, ale i nadziei oraz optymizmu. To opowieść, której nie znajdziecie w podręcznikach, bo Jacek Świdz
ński skupia się na stanach emocjonalnych zwykłych ludzi.
Publikacja powstała z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej.

czwartek, 7 maja 2026

Szyjąc - Olga Gitkiewicz

Kiedy pada nazwisko Gitkiewicz, to wiem że będzie to publikacja warta poznania. Tym razem reportażystka wzięła na warsztat "troskę". Proste, dwusylabowe słowo. Kojarzone raczej z kobietami. Dość trudno opisać, co ono znaczy. Wiemy, że istnieje. Ale nie potrafimy ubrać je w słowa, czy w znaczenia. 

Autorka pokazuje nam jak przez wieki była niewidoczna, najpierw bezpłatna a obecnie raczej będąca w minimalnym pułapie wynagrodzeń, choć tak naprawdę bardzo kosztowna. Troska powiązana jest z miłością, altruizmem i odpowiedzialnością... Za siebie i drugiego człowieka. To nie jest coś czym się chwalimy, nawet umniejszamy jej znaczeniu, ale to ona nas "buduje" jako człowieka, istotę dorosłą wchodzącą w świat i z niego schodząca, gdy wybije nasz czas. 
"Szyjąc" to zbiór esejów o zwykłych codziennych czynnościach, które wymagają troski - opieka nad dzieckiem, cerowanie skarpet, sprzątanie, gotowanie, pranie, ale także zajmowanie się chorymi i zniedołężniałymi osobami. W większości są to prace głównie wykonywane przez kobiety. Nieodpłatnie lub za niskie stawki. Prace, które wymagają wielogodzinnego zaangażowania, delikatności, znajomości wielu czynności i bardzo obciążające emocjonalnie. 
Kobiety je wykonujące w tak zwanym międzyczasie robią też inne rzeczy - pracują odpłatnie, rozwijają się, podróżują, piszą książki... Ale to od nich, od nas wymaga się okazywania troski ale i poświęcenia na rzecz innych osób. Bo co mogłyby zrobić kobiety z całym tym czasem, gdyby nie musiały wykonywać tych czynności? Może wymyśliły by leki na raka? Zadbały o pokój na świecie? 
Jedynymi zajęciami wykonywanymi głównie przez mężczyzn, które nie kojarzą się z troską i opieką w pierwszym odruchu (a zostały poruszone przez Autorkę) to wywóz odpadów przez zakłady zajmujące się gospodarką odpadów komunalnych. Nisko płatne i nieszanowane... 

Jak cała ta... phi... Troska. 

wtorek, 5 maja 2026

Ameryka - Piotr Dumała

Nie wiem czy bibliotekarzowi z długim stażem pracy wypada mówić, że stroni od literatury... hm... klasycznej? No cóż, przyznaje, że nigdy nie było mi po drodze z twórczością Franza Kafki. Na swoją obronę powiem, że staram się poznać „klasyki około szkolne”. Głównie za sprawą adaptacji komiksowych

Za sprawą Piotra Dumały odkryłam historię młodego Europejczyka wysłanego do Stanów Zjednoczonych. Bohater skandalu obyczajowego, uwiedziony przez służącą Karl Rossmann trafia do obcego sobie świata pełnego absurdów, biurokracji i ludzi, którzy chcą go wykorzystać. Młodzieniec napotyka na swej drodze szemrane jednostki, otula go poczucie samotności i beznadziei. Zmaga się z opresyjnym systemem oraz brakiem możliwości wpływu na swoje życie.

Trudno ocenić samą historię, choć jest luźną adaptacją twórczości Kafki. Sama strona wizualna zachwyca – jakby całość została wykonana różnej grubości ołówkami. Poszczególne kadry są bardzo sugestywne, czuć brud i zagubienie bohatera. Myślę, że praca grafika w połączeniu z groteskową treścią ukazującą Amerykę i jej społeczeństwo jest mocną oraz wartą poznania publikacją, która "wepchnie" czytelnika w poczucie anonimowości i braku sprawczości.






sobota, 2 maja 2026

Domek nad Jeziorem Borzymskim - Agnieszka Łepki

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Łepki. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowej, w której zostaną przemycone problemy w wątkach relacji rodzinnych. No cóż... Było raczej odwrotnie - w trudnych relacjach pomiędzy rodzicem a dzieckiem, między siostrami oraz partnera zostały ukazane wątki lekkiej powieści obyczajowej. Tak lekkiej, jak sugerowała ta sielska okładka. Ale od początku...


Oliwia - kobieta po przejściach, otrzymuje w spadku po przyjaciółce babci domek pod jeziorem Borzymskim, który staje się kością niezgody. Nagle poszczególni członkowie rodziny chcą "uszczknąć" coś dla siebie. Znajomi już zacierają ręce, że będą mieć bezpłatną wakacyjną bazę wypadową. A partner... cóż tylko ona jeden nie chce nic dla siebie. Chce spieniężyć nieruchomość i wspomóc swoje dzieci. 

Co zrobi Oliwia? Czy da się zmanipulować czy może wreszcie zawalczy o siebie i swoje marzenia? 


Główną postacią powieści jest Oliwia. Bezdzietna rozwódka żyjąca w nieformalnym związku. Wstyd - tak sądzi jej matka. A ona sama...? Buduje swoje życie na własnych zasadach i uczyć się, że warto zawalczyć o siebie i swoje marzenia.  

Autorka poprzez sceny retrospekcyjne stopniowo ukazała nam relacje pomiędzy poszczególnymi osobami - Oliwią a jej matką, pomiędzy obiema siostrami oraz pomiędzy Oliwią i jej partnerem, jego dziećmi oraz pogoń Moniki za znalezieniem partnera. Pozwala nam to na głębsze zrozumienia zachowań poszczególnych osób i ich stosunek do siebie. Wszystkie postacie opisane w powieści są wyraziste, z konkretnymi cechami charakteru. Autorka poświęciła każdej z nich swoją uwagę, by przedstawić je w pełnym wymiarze.

Podoba mi się ukazanie jak następowała przemiana Oliwii w walce o siebie. To stopniowe, coraz częstsze wyrażanie swojego zdania. Spokojne uświadamianie innym, że ona ma swoje potrzeby, że jej czas jest cenny i że jej majątek (ten wypracowany samodzielnie, jak i ten odziedziczony) podlega tylko jej i to ona sama nim dysponuje. 


Zakładałam, że spędzę czas z lekką powieścią a dostałam w ręce mądrą i refleksyjną powieść. Powieść, która porusza ważne tematy jak rodzicielstwo, budowanie relacji pomiędzy partnerami czy rodzeństwem. Autorka w nienachalny sposób rozlicza się z traumami i "przesądami" starszego pokolenia. Agnieszka Łepki ukazuje czytelnikom powieści z jakimi oczekiwaniami wobec nich samych muszą zmagać się kobiety. Jak silna potrafi być presja i jakie nierozważne decyzje można podjąć pod naciskiem opinii innych osób, nawet najbliższych. Tytułowy dom staje się azylem. Miejscem wyciszenia, ostoją zapewniającą bezpieczeństwo i pozwalającym budować siebie oraz poczucie swojej wartości na nowo. 

Świetna powieść z mądrym przesłaniem, którą warto poznać.




Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl 

piątek, 24 kwietnia 2026

Mroczne miejsca - Greta Drawska

Anna to trzydziestoletnia kobieta, która mieszka z córką, partnerem oraz jego nastoletnią siostrzenicą w oddalonej od wielkiego miasta Lisiej Chacie. Dom w spokojnej okolicy wydaje się być idealnym miejscem dla kobiety, która odcięła się od swojego wcześniejszego życia. W przypadkowych okolicznościach poznaje Rebekę. Starsza od niej kobieta wydaje się być otwarta i chętna do podtrzymania znajomości. Gdy w bezpiecznej ostoi zaczyna dochodzić do dziwnych i tajemniczych zdarzeń, a Anna ma poczucie bycia obserwowaną, kobieta postanawia przenieść się na pewien czas do nowej przyjaciółki.

Intrygujący thriller psychologiczny, który z każdą stroną odkrywa coraz to mroczniejsze tajemnice, a zakończenie... zaskakuje. Autorka świetnie ukazuje ludzie emocje, zmagania z niełatwą przeszłością i ciężar tajemnicy jaki noszą na swych barkach poszczególni bohaterowie powieści. Sama akcja toczy się dość powoli, co jest ogromnym plusem, gdyż stopniowo buduje się napięcie, a czytelnika wciąga klimat niepokoju i mroku.

Miałam już przyjemność czytać wcześniejsze kryminały Autorki o przygodach Wandy Just i Piotra Derenia. Ten tylko potwierdza, że warto sięgać po sprawdzonych już pisarzy. Greta Drawska jest mistrzynią w prowadzeniu intryg, zaskakujących zwrotów akcji, ale też potrafi poruszyć w swej powieści ważne problemy. Dajcie tak jak ja, wciągnąć się w opowieść o bezkarności, władzy i potworach, które krzywdzą najbliższe osoby.




środa, 15 kwietnia 2026

Małe miasteczko - Aldo Solano, Camilo Solano

Dzięki literaturze można odwiedzać nawet dalekie kraje... Tym razem zabieram Was dzięki braciom Solano do ciepłej Brazylii. Autorzy komiksu przedstawiają nam 19 historii prostego życia w małym miasteczku w głębi kraju. Są to opowieści z ich prywatnego życia oraz te zasłyszane, ale warte według nich zachowania od zapomnienia. Historie te poruszają różne tematy, dziwne i zaskakujące sytuacje, które przydarzyły się mieszkańcom tego małego miasteczka. Warto zwrócić uwagę, że jednym z bohaterów snutych opowieści jest też zmieniające się Sao Manuel, która przepełnia niezwykła atmosfera i humor sytuacyjny.

Świetny komiks, ciekawe podejście do tematu. Jedynym minusem są rysunki. Wyolbrzymione, wręcz karykaturalne, moim zdaniem zaburzają odbiór publikacji.





czwartek, 9 kwietnia 2026

Diabelstwò - Maciej Lewandowski

Zanim o książce, to muszę zgłosić pewne zastrzeżenie. Gdy człowiek otrzymuje TAKĄ przesyłkę z Wydawnictwa Mięta, to musi ją bronić własną (bądź, co bądź chuderlawą) piersią przed własnym nastoletnim dzieckiem (któremu brakuje kilka centymetrów do metra osiemdziesięciu). Postuluje o zakładanie jakiś kłódek. Dla bezpieczeństwa. Przed ciekawskimi dziećmi. I tym co kryje się w książce...

A pojawiło się w niej sporo zła...

Kuba, Sławek i Maja wraz z Ewą oraz Michał zakładają się, że dwójka z nich wejdzie do domu czarownicy. Ot, tylko na 15 minut i przyniesie z tamtą jakiś przedmiot, na potwierdzenie swej bytności w ruderze. Wydawać by się mogło, że zakład jest prosty, ale... Ale dom ma inne plany wobec intruzów. 
Dwójka dzieciaków znika bez śladu. Dorośli rozpoczynają poszukiwania - w domu, lesie i najbliższej okolicy. Ale dzieciaki wiedzą... Wiedzą, że to nic nie da. Bo tu swe chude paluchy maczają siły nieczyste.


"Diabelstwò" Macieja Lewandowskiego to powieść skierowana do młodzieży i druga część przygód nastolatków z Czartyży. A tu kilka słów o pierwszej części przygód naszych bohaterów -> https://pani-z-biblio.blogspot.com/2024/05/grzechot-maciej-lewandowski.html W pierwszej części Autor przywołał do życia czarną wołgę, a teraz sięgnął po postać wiedźmy i jej domu. Takie odwołania wydają się proste i łatwe do opisania - co pokolenie pojawia się historia z porywaczami z czarnego auta a złymi czarownicami jesteśmy karmieni od dzieciństwa. Jednak... Warto zwrócić uwagę na kaliber opowieści, moc słowa i mnogość intrygujących wątków, które pojawiły się w powieści.

Rzeczą, która najbardziej mnie ujęła jest obrazowość opowieści, wręcz wizualność narracji. Autor dokładnie, zgoła plastycznie opisuje dźwięki, szelesty i zapachy. Czytelnik czuje jakby był tam, w środku wartkiej akcji. (Nie)stety. Aż ciarki biegają po ciele. I, co za diabelstwo, pojawiła się u mnie obawa sprzed jedzeniem jabłecznika. Liczę, ze dość szybko wyzbędę się tego strachu, bo kocham szarlotkę.

Świetnie nakreślone są relacje między przyjaciółmi, ale także relacje rodzinne. Autor pokazuje emocje jakimi targają serca naszych bohaterów - strach, determinacja, obawa, troska... Dzięki temu wydają się prawdziwsi. A my współodczuwamy ich odczucia. 

Sama historia to nie tylko horror w dobrej odsłonie. To opowieść o strachu, odwadze, waleczność i przyjaźni. Ale także, a może przede wszystkim o konsekwencjach swoich działań.

Za okładkę odpowiedzialny jest Dawid Boldys. mocne nasycone kolory - fiolet, czerń i ostro czerwony złowrogi księżyc. Farbowane brzegi zdradzają nieco tajemnicy dotyczącej treści powieści. No, cóż... Oto przed Państwem cudeńko, które świetnie prezentuje się na półce. I to z każdej strony. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta, które zorganizowało mi seans strachu i obaw przed starymi domami. I ukochanym jabłecznikiem. 


czwartek, 2 kwietnia 2026

Przebudzona - Choi Eunyung

Dałam się wkręcić w trend azjatycki - jedzenie to swoją drogą, ale literatura... to jest coś co mnie ostatnio zachwyca. Kryminały, które nie epatują krwią, a zmuszają czytelnika do skupienia i analizy faktu; comfort booki, który otulają nas słowami jak ciepłym kocem... Gdy tylko Wydawnictwo Kropka ogłosiła swoją nowość - koreańską publikacje dla dzieci byłam zachwycona i gotowa, żeby móc ją przeczytać. Ale... a to może za momencik opowiem o swoich wrażeniach.


Ihyon budzi się w szpitalu. Widzi wokół siebie lekarzy. Nie rozpoznaje żadnej znajomej twarzy. Nie pamięta też, co działo się wcześniej. Stopniowo okazuje się, że jeden z mężczyzn w kitlu to jej tato, drugi to dziadek. W szpitalu podczas rekonwalescencji dziewczynki pojawia się także mama. Dziewczynka dowiaduje się, że ma siostrę bliźniaczkę. 

Ihyon czuje się zagubiona - nie pamięta tych ludzi, świat wydaje jej się obcy. A wszystkie wspomnienia, które pojawiają się w jej głowie, to podobno przypadkowe reminiscencje. 


I tu dochodzimy do najważniejszego - wrażenia z czytania. Spodziewałam się lekkiej opowieści, może z odrobiną baśniowej otoczki i morału na końcu. Ale... 

Pierwszy moment czytania to zaciekawienie - Ihyon jest w szpitalu, ale same okoliczności jej wybudzenia są niejasne. Nikt nie udziela dokładnych informacji, co z każdą czytaną stroną potęguje zaciekawienie, ale także wzbudza niepewność i dezorientację. Coś tu nie gra. Dorośli nie mówią całej prawdy. Pojawiają się uczucia niezrozumienia, niepewności, ale także smutek. My jako Czytelnicy bardzo mocno współodczuwamy uczucia dziewczynki. Spora część historii Ihyon przepełniona jest atmosferą tajemnicy, ale i nieszczerości dorosłych wobec dziecka. 

Drugim ważnym czytelniczo dla mnie momentem jest budowanie relacji z siostrą bliźniczką. Dziewczynki nic o sobie nie wiedzą, zresztą niedawno poinformowano je o istnienie tej "drugiej" siostry. I tu mamy dwa obozy - Ihyon próbuje się zaprzyjaźnić, a Iso wydaje się obrażona - nagle z rozpieszczanej i kochanej jedynaczki, staje się opiekunką dla nowopoznanej dziewczynki. Ale strona po stronie widzimy, ze dziewczynki łączy wspólna próba odkrycia tajemnicy.

Mimo, że jestem dorosłym czytelnikiem, to identyfikowałam się bardziej z Ihyon. Dorośli stali się dla mnie osobami szafującymi informacjami, dzięki którym mili kontrolę nie tylko nad samymi dziećmi, ale także nad ich przeszłością oraz budowaniem (wspólnej jako rodzina) przyszłości. To w kontekście całej książki pokazuje jak wielka odpowiedzialność spoczywa na osobach, które zajmują się medycyną ,technologią ale również i tych, którzy pracują z dziećmi, bo to oni mają realny wpływ na ich młode, chłonne umysły. 


Bardzo dobra publikacja, dzięki której możemy z dzieckiem poruszyć szereg tematów - począwszy od rozwoju technologii czy medycyny, ochronę środowiska naturalnego, poprzez budowanie relacji, zaufania i odpowiedzialności za swoje czyny. Ale to również historia o tożsamości - co czyni nas tym kim jesteśmy? Autorka bardzo naturalnie porusza poszczególne tematy, pojawiają się jako część świata, w którym budzi się Ihyon. Nie ma tu moralizatorstwa, jak ludzie powinni się zachowywać, co robić. To my jako Czytelnicy sami musimy wyciągnąć wnioski, jak powinniśmy wykreować swój przyszły obraz planety. 

Książka "Przebudzona" choć porusza temat przyszłości i naszego miejsca w świecie, który sami wykreujemy, tak naprawdę, moim zdaniem, porusza temat emocji i zagubienia w świecie. 

Graficznie publikacja jest dopracowana - duża, przejrzyście rozmieszczona czcionka, która wspomaga łatwość czytania. Ilustracje Park Hyunju są miłe dla oka i uzupełniają treść opowieści. 



Bardzo dziękuję Wydawnictwu Kropka za egzemplarz książki. Dzięki Wam odkryłam nowe literackie światy :) 


sobota, 28 marca 2026

ADHD. Ogarnij chaos, odzyskaj kontrolę - Nikki Kinzer, Pete D. Wright

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej książek dotyczących ADHD. I bardzo dobrze, bo potrzeba nam informacji jak działają osoby z zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Wydaje mi się, że zagadnienie to u dzieci, szczególnie chłopców jest już szeroko omówione i poznane. „Odkrywamy” teraz zachowania deficytu uwagi u dziewczynek, które są odmienne niż u chłopców. Warto też pamiętać, że objawy, które pojawiają się u dzieci w wieku
przedszkolnym, utrzymują się aż u 60% osób dorosłych. To nie jest coś z czego wszyscy wyrastają. U osób dorosłych na pierwszy plan wysuwa się wewnętrzny niepokój, problemy z organizacją i planowaniem, ale także zapominanie o terminach (także tych ważnych) czy fakcie gdzie odłożono dany przedmiot.

I tu pojawiają się oni – Niki Kinzer oraz Pete Wright. Autorzy wspólnie tworzą podcast Taking Control: The ADHD Podcast. (Czy znam? Nie, ale po przeczytaniu książki chętnie sprawdzę, co jeszcze mają do przekazania w tym, tak obszernym, temacie.) Niki Kinzer zebrała swoje doświadczenia w pracy coacha, matki dziewczynki z ADHD i stworzyła publikację o tym jak osoby dorosłe mogą stworzyć swój kompletny system planowania. I co ważne – bez zmieniania siebie, a z wykorzystaniem i uwzględnieniem wszystkich cech osoby pobudzonej psychoruchowo. Bo nie zapominajmy osoby z ADHD są bardzo kreatywne, myślą nieszablonowo - to o nich się mówi, że mają milion pomysłów na minutę. Są ciekawe świata i poznawania nowych tematów, dużo łatwiej podejmują wyzwania. Ale też dużo szybciej rezygnują z długoplanowych działań.

Autorzy od pierwszych stron podkreślają, że nie będą nikogo naprawiać (jakby ktokolwiek mógł), ale są po to by wspierać. Niki Kinzer oraz Pete Wright wiedzą, że ADHD to odmienny sposób funkcjonowania. Odmiennym, ale nie zły. Inny. Warto, go poznać, zrozumieć, by wtedy bo można go przekuć na swój atut.

Publikacja jest dobrze przemyślana i skonstruowana. Po krótkim wprowadzeniu w temat i nakreśleniu jak korzystać z informacji w niej zawartych, autorzy przez kolejne rozdziały prowadzą Czytelnika niemal za rękę przez zagadnienia związane z planowaniem, pracą nad uwagą i koncentracją oraz także ustaleniem priorytetów – które prace są najważniejsze, na co trzeba zwrócić uwagę i kiedy działać z większą starannością. Niki Kinzer oraz Pete Wright nie narzucają jednego idealnego systemu, który powinni podjąć borykający się z deficytem uwagi. Przekazują w swej książce bardzo elastyczną propozycję - narzędzia, które można dostosowywać do własnych, unikalnych potrzeb. I to jest strzał w dziesiątkę, jeśli chodzi o publikacje stricto poradnikowe – indywidualne, humanistyczne podejście, oraz brak sztywnych zasad. Książka zawiera także zastawy ćwiczeń, które są uzupełnieniem treści i pomagają wdrożyć nowe nawyki przy planowaniu.

Plusem publikacji Niki Kinzer oraz Pete Wright jest także przystępny i prosty język oraz, co już wspomniała, wspierający styl prowadzenia narracji.


Książkę oceniam bardzo pozytywnie – jest największą wartością oprócz zaproponowania nowych strategii planowania działań jest nacisk, że ADHD to potencjał. To walor, który pozwala rozwijać skrzydła, a nie, jak w wielu publikacjach, ograniczenie w dobrym i spokojnym życiu.


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

czwartek, 26 marca 2026

Wieloryb - Cheon Myeong-Kwan

Kilka razy zasadzałam się na tą publikację. Na początku przerażała mnie jej objętość – bo jestem typem czytelnika, który czyta do końca, nawet jeśli lektura jest kiepska. Kusiła mnie jednak informacja, że publikacja znalazła się w 2023 roku na liście książek nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera. I już trzymałam ją w rękach gdy spojrzałam na opis z okładki... Zapowiadała się lektura ewidentnie nie w moim guście. Proponowałam ją podstępnie kilku naszym Czytelnikom – bo może ktoś jednak stwierdzi, że jest warta przeczytania i... później opowie mi o swoich wrażeniach. Koniec końców sama po nią sięgnęłam.



Snuta przez Autora historia oscyluje wokół pochodzących z niższej klasy społecznej kobiet. Poznajemy Geumbok – wiejską dziewczynę, która zaskakuje nas swą inteligencją, zaradnością i przewidywalnością zmian jakie mogą zachodzić w społeczeństwie oraz na rynku pracy. Za młodu ucieka ze swojej wioski, by móc żyć na własny rachunek. Jednak realia okazują się dość brutalne. Kobieta w tym świcie powinna być potulna, cicha i usłużna mężowi. Geumbok ma jednak inne plany. Gdy pierwszy raz widzi wieloryba wyłaniającego się z oceanu, czuje że to przełomowy moment w jej życiu. Że to spotkanie naznaczyło ją na zawsze. Zwierze staje się ucieleśnieniem jej marzeń o byciu kimś, ale także obsesją i przekleństwem.

Drugą postacią, której Autor poświęca uwagę jej córka Geumbok. Chunhui poznajemy w momencie, gdy opuszcza więzienie. Ta dużych lub wręcz olbrzymich rozmiarów młoda kobieta wraca do domu, by kontynuować dzieło matki. Choć niekochana i odrzucona przez rodzicielkę, to najlepiej czuje się w ich domu i miejscu pracy – cegielni. To tu dzięki ojczymowi była szczęśliwa. On jako jedyna osoba traktował ją w młodym wieku z szacunkiem i ciepłem. Był bacznym obserwatorem jej dziecięcych odkryć i pierwszych zainteresowań wyrobem cegieł. I to on wierzył, że może stać się w tym mistrzynią.


Słowo, które pierwsze przychodzi mi na myśl o tej publikacji to „mięsista”. W trakcie jej czytania czułam ból, odrazę, niezgodę na taki świat. Pierwsze strony były przepełnione brutalnością i ordynarnością, napawały mnie obrzydzeniem. Ale czym dalej zagłębiałam się w tekst widziałam siłę kobiet walczących o swoje marzenia, tytanki pracy niezrozumiałe przez swoje otoczenie. Tekst w sposób ciekawy ukazuje historie sukcesu i porażki, opowiada o narodzinach i śmierci, oraz o przemijaniu czasu. Dla mnie mimo wszystko pokazuje, że warto mieć nadzieję i walczyć o siebie i swoje marzenia. I nie ważne, czy nasze działania zakończą się sukcesem. Ważne jest to jakim my jesteśmy człowiekiem – silnym, zdeterminowanym, walecznym, dążącym do wyznaczonych przez siebie celów.

Autor skupił się w opowiadanej historii na losach dwóch kobiet – matki i córki. Krótko nakreślone są trudne relacje między nimi, fabuła bardziej oscyluje wokół ich indywidualnych przeżyć i marzeń do których dążą. Choć kobiety są tak odmienne fizycznie i emocjonalnie, zdają się koniec końców być bardzo podobno – silne, zdeterminowane i dążące do marzeń. Łączy je wewnętrzna siła, pasja i upór. Potrafią pokonać najgorszy ból i iść dalej. To kobiety, które walczą o swoje praca do realizacji marzeń, nie boją się opinii innych i łamią pewne ustalone zasady podlegają zmianie. Zaskakującej zmianie... I tej psychicznej jak i fizycznej.

W publikacja znajduje się sporo zagadnień z historii i kultury Korei Południowej. Można odkryć szybki rozwój tego kraju, budowanie fortun od zera, ale także wpływ polityki na społeczeństwo i obyczaje. Ale można też uznać to za tło głównych wątków i nie zagłębiać się w te struktury społeczno-polityczne.

Dla mnie bardzo ważnym aspektem powieści był realizm – brud, ubóstwo, ciemne strony życia kobiet w większych miastach, ale także zapach morskiej bryzy, ceglanego kurzu i kina pełnego ludzi. Gdy już czułam, że dochodzę do granicy odczuć, wrażeń i emocji, Autor zaskakiwał mnie nieoczekiwanym zwrotem akcji, sytuacją tak nierealną, że aż czasami groteskową w tym trudnym świecie. Stroną magiczną jest zaś tytułowy wieloryb. Pojawia się jako zwierzę, osoba, ale także budynek. Jest istotą tak nieosiągalną, że każde spotkanie z nim staje się doznaniem wręcz religijno-magicznym, baśniowym czy nadprzyrodzonym.

Narrator w powieści jest wszechwiedzący. Nie moralizuje, po prostu (lub aż) snuje opowieść ujawniając nam kolejne wątki z życia naszych bohaterek. Nadawało to czytanej historii mocniejszego rysu baśni, realizmu magicznego... Jakbyśmy siedzieli przy ognisku i słuchali strasznych historii... w których mimochodem bierzemy udział.


Nadal nie wiem czy to była książka skrojona pod mój gust, ale wiem, że warto było poświęcić jej czas i odkryć losy Geumbok i Chunhui. „Wieloryb” to bardzo emocjonalna powieść, która mocno trzyma zainteresowanie Czytelnika, aż do ostatniej strony.



środa, 25 marca 2026

Śpij, króliczku - Jörg Mühle

 O nie, już późno!

Mały króliczek szykuje się do snu. Ale trzeba mu troszkę pomóc. 

Dasz radę, młody Czytelniku?

Klaśnij w łapki, podrap go za uszkiem i daj buziaka na dobranoc.

Psyyt... Nie zapomnij zgasić światła.


Ta kartonowa interaktywna książeczka angażuje małych czytelników (a właściwie słuchaczy) do wykonywania prostych gestów opieki nad bohaterem opowieści. Sama treści dotyczy czynności, które poprzedzają sen, co pomaga dzieciom zrozumieć proces zasypiania. Jasne i urocze ilustracje sympatycznego króliczka pozwalają małym czytelnikom identyfikować się z bohaterem i łatwiej budować wieczorne nawyki. 


środa, 11 marca 2026

Goście weselni - Alison Espach

Wahałam się nad czytaniem tej publikacji – słyszałam o niej dobre rzeczy, ale czy mam ochotę czytać o czyimś weselu? Wygrała jednak chęć poznania czegoś dobrego.

Phoebe Stone przybywa do okazałego hotelu w pięknej zielonej sukni i w złotych szpilkach. Nie ma walizki ani żadnego bagażu. Obsługa zajadu bierze ją za uczestniczkę wesela. W rzeczywistości Phoebe jest jedyną osobą w hotelu, która nie pojawiła się w nim na tę znamienitą uroczystość. Ma inne plany... Spełnia swe marzenie, by odwiedzić stan Rhode Island i podziwiać zachód słońca. Miała być tu z mężem... Ale plany uległy nieco zmianie.
Natomiast panna młoda zadbała o każdy, nawet najmniejszy szczegół, przewidziała wszystkie możliwe katastrofy, które mogły by zepsuć wspólny czas dwóch rodzin. Wszystko prócz pojawienia się Phoebe. Zaskakująco, obie kobiety znajdują wspólny język i zaczynają dzielić się sekretami ze swojego życia.
Jak ta przypadkowa znajomość może wpłynąć na weselników?
Odkryjcie najbardziej zadziwiające przygotowania do wesela w historii literatury.
Książka pozwala na autentyczne rozluźnienie, lekki chichot i... dużo refleksji jak jedno spotkanie może odmienić życie. Początkowy mocny akcent w postaci planów Phoebe i jej wewnętrzne rozterki, to przykuwający uwagę i dający do myślenia aspekt książki. Słodko-gorzka opowieść jest bardzo autentyczna i poruszająca. Bohaterka staje się „intruzem” w czyimś uporządkowanym życiu, burzy obraz jaki mają o sobie weselnicy, wprowadza chaos, kwestionuje podstawowe informacje. Autorka z każdą stroną ukazuje nam niedoskonałości w idealnym świecie, nie tylko pary młodej. Burzy założenia, które mogą dotyczyć każdego z nas. Alison Espach w subtelny sposób ukazuje jak przypadkowo ludzie dopierają się w pary. I chyba na pocieszenie zdradza nam, że w budowaniu dobrego związku wystarczy być sobą, zaufać, mieć wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia przez drugą osobę. Sprawdźcie czy to rzeczywiście wystarczy...

piątek, 6 marca 2026

Szeptun - Tomasz Betcher

Zdarza mi się przeczytać książkę, być zachwyconą i...nie wiedzieć, co o niej powiedzieć. Bo samo słowo "dobra" nie jest w stanie zawrzeć wszystkich emocji, jakie we w mnie wywołała.

A zaczynała się tak lekko...

Julka mieszka na Pomorzu, pracuje, wychowuje dwójkę dzieci. Mąż pracuje za granicą, dość rzadko się kontaktują, czego nasza bohaterka stara się nie zauważać. Gdy nadchodzą wakacje, dzięki rodzicom, wyjeżdża w Beskidy. Wypoczynek ma być połączony z wizytą u uzdrowiciela, który mógłby pomóc jej synowi. Na miejscu okazuje się, że miejscowy znachor nie żyje, a ośrodek, w którym rodzina miała się zatrzymać od dawna nie widział gości. A na domiar złego samochód ulega zaskakującemu "wypadkowi". Z pomocą przychodzi Waldek, wnuk uzdrowiciela. 

Mężczyzna nie narzuca się, jest uprzejmy i gościnny. Ma w sobie dużo spokoju i opanowania, które pozwala Julii na okazanie mu zaufania. Koniec końców rodzina zostaje u gospodarza, a z każdym dniem coraz mocniej nawiązuje się między nimi nić sympatii, która pozwala każdemu z nich spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy. 


Myślę, że takiej książki teraz potrzebowałam. Nie przesłodzonej opowieści mówiącej, że wystarczy wyjechać i wszystko się ułoży. Odczuwałam brak powieści pokazującej, że życie bywa trudne, niesprawiedliwe a ludzie mogą nas krzywdzić, ale że tylko od nas zależy co z tym dalej zrobimy. Że to my sami musimy podjąć jakąś decyzję, wprowadzić "zmianę" w życiu, by coś mogło ruszyć dalej. I nikt, niestety, nie da nam gwarancji, że zawsze będzie to ruch w stronę czegoś lepszego.

To było moje pierwsze spotkanie z Autorem i jego twórczością. Spodziewałam się lekkiej obyczajówki (ach, te zwodnicze opisy z okładek), a dostałam w ręce świetnie napisaną opowieść poruszającą ważne tematy społeczne - samotność, zdradę, wykluczenie czy przemoc. Tematy, których staramy się unikać, gdy nas samych nie dotykają, bo bywają bolesne czy krępujące. Tomasz Betcher w subtelny sposób je opisuje, ale także potrafi mocno zagrać na naszych uczuciach, "sprzedać" mądry przekaz, a to wszystko okrasić szczyptą humoru. Wielki plus dla Autora za wplecenie w prowadzoną narrację historii regionu oraz zwyczajów romskich.

Książka zmusza do zastanowienia się nad tym jak oceniamy innych, jak nasze zachowanie wpływa na budowanie relacji społecznych, ale także do refleksji co ważne jest w życiu każdego z nas.


P.S. Trochę uzdrowicielskich mocy się pojawiło... Zresztą sprawdźcie sami. 


Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz recenzencki, gdyż w magiczny sposób potrafią dobrać książki do mojego nastroju. 


piątek, 6 lutego 2026

Obiekty głębokiego nieba - Jakub Małecki

Powieść Jakuba Małeckiego jest dla mnie odpowiedzią na książkę „Do perfekcji” Vincenzo Latronico, którą już polecałam, a która poruszała temat budowania relacji we współczesnym świecie z wyidealizowanymi standardami z instagrama. Pokazywała jak żyją obecni trzydziestolatkowie, ale w moim odczuciu nadal była nieco „obca” na naszym rynku. W powieści „Obiekty głębokiego nieba” mamy do czynienia z bohaterami, z którymi możemy bez problemu się identyfikować. Autor pokazuje świat, który każdy z nas może znać – bohaterowie, pochodzą z małego miasteczka, a swoją pracą budują swoje dorosłe życie. Historia Janka i Igi pokazuje jak nasze wybory, poszukiwanie szczęścia, ciągły bieg za nowym, lepszym życiem wpływa na nas samych, na nasze relacje i w konsekwencji jak jedna decyzja może zmienić cały nasz świat (lub naszego wyobrażenie o nim). Nie jest to jednak powieść ze szczęśliwym zakończeniem. 

Autor w typowy dla siebie sposób pokazuje nam, że małe rzeczy, drobiazgi, wydawało by się nic nie znaczące sytuacje mogą odmienić nasze spojrzenie na nas samych, zmienić nastawienie do życia. Zwykłe zaparzenie herbaty daje wytchnienie ale i nadzieję, że wszystko ulega przemianom. Lepszym lub gorszym. Ale to od nas samych zależy jak do nich podejdziemy.
Warto poznać tą niespieszną opowieść o życiu i konsekwencjach podejmowanych decyzji.


wtorek, 3 lutego 2026

Wszystko mam bardziej - Jacek Hołub

 Jacek Hołub po raz kolejny raz potwierdza, że jest mistrzem reportażu. Z dużą wrażliwością, ale i otwartością na drugiego człowieka pokazuje nam świat osób w spektrum autyzmu. „Oprowadza” nas po codziennym życiu osób neuroróżnorodnych. Nie tłumaczy, nie narzuca osądów. Pozwala czytelnikowi zobaczyć, usłyszeć i poczuć, by sam mógł zrozumieć jak osoby z autyzmem mogą odczuwać otoczenie, ludzi, zapachy, dźwięki natężenie światła czy smaki. To historie ludzi, którzy kochają, uczą się, tęsknią, spełniają się w swoich pasjach. To opowieści o osobach, które odczuwają świat „bardziej”. Brak tu uniwersalizmu. Autor z dużym wyczuciem i szacunkiem do każdego rozmówcy, ukazuje nam czytelnikom, że każda osoba udzielająca wywiadu jest indywidualnym bytem, jedynym w swoim rodzaju.

To nie autyzm jest problemem, tylko nasz krytyczny stosunek do osób i zachowań, które nie mieszczą się w narzuconych przez nas samych normach. A przecież wystarczy przestrzeń... bez oceniania, analiz, komentowania. Wystarczy, tylko lub aż, okazać szacunek i zrozumienie, by każdy z nas mógł być w pełni sobą.

Jeśli masz ochotę na dobry reportaż, sprawdź co proponuje  Wydawnictwo Czarne.

poniedziałek, 2 lutego 2026

Come Prima - Alfred (Lionel Papagalli)

Jest rok 1958. Fabio przegrywa kolejną walkę w ringu. Wierzyciele zaczynają się upominać o spłatę długów. Nagle pojawia się młodszy brat z urną z prochami ojca. Giovanni namawia brata na powrót do domu – trzeba dokonać pochówku, załatwić formalności i podzielić spadek. Dwaj bracia mają różne spojrzenia na przeszłość. Długa podróż naznaczona jest kłótniami i milczeniem. Trudne rozmowy, pretensje i niedomówienia stopniowo odkrywają trudne rodzinne relacje i tajemnice, których konsekwencje ciągną się po dziś dzień.

Trudna historia Włoch ukazana poprzez pryzmat zwariowanej sytuacji jednej rodziny.

Bardzo dobry komiks poruszający temat relacji rodzinnych – przebaczenia, pogodzenia się ze sobą oraz członkami rodziny, wzięcia odpowiedzialności za swe czyny, rezygnacja z ucieczki by podjąć walkę o to co najważniejsze w życiu – rodzinę.