środa, 30 stycznia 2019

Skrzydlak - David Almond

Wybieram książki na podstawie różnych kryteriów:
- tytułu,
- autora (czasami),
- pierwszych kilka zdań (ale nigdy nie zaglądam na koniec, lubię niespodzianki),
- obrazka na stronie tytułowej,
- ceny (masowe zakupy u jednej osoby na portalu aukcyjnym Allegro.pl albo korzystnie z promocji - ostatnimi czasu głównie na stronie księgarni Matras.pl).


Skrzydlak już na wstępie mnie zaciekawił tytułem, potem obrazkiem i ceną.
A gdy już dotarł z księgarni w moje ręce, to wpadłam po uszy. Tak to lubię - wziąć książkę w ręce i dać się wciągnąć w treść, tak by zapomnieć o otaczającym świecie. Udało się - byłam pod drzewem obok remontowanego domu głównego bohatera i wszystko obserwowałam; a nawet przeżywałam razem z nim. Dobrze, że Adaś w tym czasie spał. 

Michael przeprowadza się do nowego domu, który wymaga wiele napraw. W międzyczasie zbyt wcześnie na świat przychodzi jego mala siostrzyczka orz poznaje dziewczynę z sąsiedztwa. Chłopiec odkrywa też Osobę - starszego mężczyznę oblepionego pajęczynami, który mieszka na posesji jego rodziców. 
Fabuła wydaje się prosta. Język książki nie jest wyszukany - zwykły, prosty, sposób opowiadania skierowany głównie do młodego czytelnika. 
Książka ma jednak to coś, co wciąga nas w jej świat.
Mocno się powstrzymuję, żeby nie ujawnić szczegółów... Powiem (właściwie napiszę), że już wiem po co nam łopatki. 

Oprócz tego, że książka już umościła się na jednym z moich regałów, zakupię następną i podaruję. 
Bo dobrymi opowieściami warto się dzielić.   
 
 
 
Recenzja z 2012 r. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz