sobota, 4 października 2025

Do perfekcji - Vincenzo Latronico

Główni bohaterowie tej cienkiej publikacji pracują zdalnie. Od zlecenia do zlecenia. Stworzyli sobie idealne mieszkanie w Berlinie – jasne i modnie urządzone. Perfekcyjne pod zdjęcia do social mediów. Podobnie jak ich życie – kilka ujęć z pracy przy komputerze, migawki z otwarcia wystawy czy spotkania ze znajomymi. Ważne, że ludzie „lajkują”. Życie Anny i Toma zdaje się być idealne, można rzec perfekcyjne.

Z każdą stroną widzimy jednak znudzenie bohaterów pracą, politycznymi dysputami w internecie, które do niczego nie prowadzą, spotkaniami ze znajomymi, których tak naprawdę mało znają. Chcą poczuć coś prawdziwego, a zafiksowali się na insta-perfekcyjności.


Zawsze jestem hurra-optymistką jeśli chodzi o publikacje Wydawnictwa Otwarte. A tym razem mam mieszane uczucia. Książka, choć mająca około120 stron, umęczyła mnie. Język prowadzenia narracji był poprawny, sama historia (może bez cukierkowego zakończenia) dość zwyczajna. Rozumiem, że w Europie Środkowo-Wschodniej dopiero raczkujemy w zdalnej pracy (taka forma pracy rozszalała się w pandemii), a na Zachodzie dawno już to funkcjonuje i kusi nas jak niespełniony sen o fortunie – siedzimy w domu, „nic-nie-robimy” a wypłata wpływa na konto. Rozumiem dążenie bohaterów do perfekcji, jest ona jednak złudna, gdyż dla każdego jest czymś innym, a oni podążają za tą świetnie wyglądającą w social mediach.

Brakowało mi czegoś mocnego w tej powieści. Nawet zakończenie pokazuje, że bohaterowie dalej starają się dążyć do perfekcji. Ale nie w rozwoju, tylko w standardach obowiązujących w social mediach. Widać miałkość relacji, pracy. Nie nastraja mnie to pozytywnie. Bo czy naprawdę tak wygląda nasze życie?

O dziwo, ta historia została we mnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz