Aleksandra Paduch przedstawia w tej krótkiej publikacji obraz jednej rodziny. Ta mikrohistoria opowiedziana jest w 100 rozdziałach. I tu pojawia się mała zagwozdka czy czytać je według kolejności ułożenia w książce (od 100 do 1) czy może według numeracji? Warto spróbować obu metod.
Każdy z tych mikro rozdziałów składa się na opowieść o zwykłej polskiej rodzinie. O trudnej historii dziadków, o ciastach z margaryną (przekleństwo lat dziewięćdziesiątych), sałatkach z majonezem. To wspomnienia o wycinaniu informacji o zespole Spice Girl z magazynu „Popcorn”, to flipsy, które zawsze obklejały palce. I kioski – ich zapach i tajemnicze wnętrze.
Wspomnienia z przeszłości, małe wycinki z życia, które już minęło. Minęło i nie wróci, nie dlatego, że dorośliśmy. Tamta rzeczywistość zniknęła, jest kompletnie stracona. I jak mawiają dziadkowie Autorki – do niczego nie można się przyzwyczajać. Jedyną stałą rzeczą są nasze ciała, które trzeba nakarmić.
Ale czy Autorka mówi tylko o jedzeniu? Może karmimy się też traumami przodków, bliskością rodziny, wspomnieniami…? To już musicie odkryć sami. Zajrzyjcie do (swych) trzewi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz