Przy tym komiksie też liczyłam na coś „mocnego”. Ale gdy dostałam go w ręce poczułam się rozczarowana. „To komiks o psach? - pomyślałam. Lubię psy, ale żeby tak zaniżać poziom?” Nie byłabym jednak sobą, gdybym go nie przeczytała.
Autorka, która jest również narratorką opowieści, przedstawia nam swoje pierwsze kroki w opiece nad adoptowanym szczeniakiem. W subtelny sposób pokazuje jak ta mała istota powoli zmienia ich świat, jak się poznają, dopasowują do swoich nastrojów i domowej rutyny. To dla niego (maluch jest dość lękliwy) przeprowadzają się z wielkiego miasta do urokliwej wsi. A tam… no cóż też są psy. Los psów wygląda tu jednak inaczej – nikt nie wyprowadza je na długie spacery, trzymane są na łańcuchach albo co gorsza… w klatkach. Są zaniedbywane fizycznie i emocjonalnie.
Bohaterka wraz z mężem przygarnia pod swe skrzydła kolejnych pupili. Stara się chronić zwierzęta i pokazywać ludziom we wsi jak je traktować z godnością. Każdy z pupili, nawet tych spotkanych przelotnie, ma cudowne imię. Staje się to pierwszym krokiem nie tylko identyfikacji zwierzęcia, ale nadania mu tożsamości.
To bardzo emocjonalny komiks. Rys biograficzny nadaje mu mocnego wydźwięku. A fakt, że postawa autorki i jego wydanie przyczyniły się do zmiany myślenia o zwierzętach pokazuje, że małymi kroczkami można zmienić świat.
Dokładnie 9 stycznia 2024 roku Zgromadzenie Narodowe Korei zdecydowało, że psie mięso staje się towarem nielegalnym. Zostaje jeszcze wiele do zrobienia – uregulowania prawne sklepów zoologicznych, schronisk dla zwierząt czy podstawowa edukacja właścicieli. Przygotujcie chusteczki, bo dzięki Keum Suk Gendry-Kim możecie poznać historię kilku niezjedzonych psów.








