
Autor skusił mnie pytaniem czy mam w głowie monolog, wewnętrznego krytyka. Taki dodatkowy głos, który jest słaby, leniwy i zblazowany. I w dodatku mi dokucza, powodując, że rezygnuję z walki, pracy nad sobą i projektami. Stwierdziłam, że tak... Niestety tak. I potrzebuje teraz kogoś z zewnątrz, żeby się aktywować.
Chwyciłam za książkę i...
I klapa. Miałam poczuć moc, chęć działania. Poczułam tylko, że publikacja mnie nudzi. Autor pisze w kółko o tym samym, nie wnosząc nic odkrywczego ani nawet aktywującego czy interesującego. Nic mną nie wstrząsnęło. Może jedynie fakt, że tylko drzew zostało zmarnowanych. Całość przekazu książki można by zmieścić na maksymalnie na 30 - 40 stronach. Jest przegadana i sztampowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz