sobota, 4 stycznia 2020

Pokrzyk - Katarzyna Puzyńska

Grudzień był zastojem czytelniczym. Zwykłe życiowe problemy jednak zwyciężyły z czytaniem. Ale w Sylwestra przyssałam się do najnowszej, jedenastej już, części sagi o policjantach z Lipowa.



Początek książki mnie ciut zniechęcił. Weronika Podgórska i jej szczęśliwe życie u boku męża. Wielkie pragnienie dziecka. Z każdą stroną okazuje się, że nie wszystko jest takie jak na pierwszy rzut oka. Całe szczęście. Weronika dość mocno stara się spełniać swoje marzenia, nie zważając na emocje innych osób. A mąż, cóż... Daniel Podgórski dalej boryka się z alkoholizmem, pali jak smok i próbuje udowodnić niewinność Klementyny Kopp. Ma również dylematy natury moralno-emocjonalnej. Nie wie czy podjął właściwe decyzje uczuciowe. Ale... jest jeszcze Klementyna. Kopp oskarżona jest o kolejne morderstwo (w poprzedniej części była oskarżona o zamordowanie dziennikarki). Pojawia się także Mariusz Nowakowski - były mąż Weroniki, który trochę namąci. I właściwie cała akcja książki prowadzona jest z ich perspektywy. 
A będzie się działo! Co mają ze sobą zgony w rodzinie Orłowskich? Co z tym wszystkim ma wspólnego emerytowana policjantka Klementyna Kopp? Czy tragiczna śmierć chłopca w latach siedemdziesiątych położy się cieniem na obecne zdarzenia? I co robi tu klaun? 

Książkę czyta się szybko. Akcja wartka. Element obyczajowy rozbudowany. Dużo wątków, które wydają się niczym nie związane. Do czasu... 
Zakończenie jest mocne i zaskakujące. Nie spodziewałam się go. Czuję też lekko zawiedziona... Ale tu musicie doczytać sami. Pamiętajcie - nie ufajcie nikomu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz