czwartek, 6 lutego 2020

Albert i Alina - Guy Delisle

Nie ukrywam, że lubię oszczędna kreskę Delisle i jego poczucie humoru. Tym razem czuję się jednak nieco zaskoczona.

Publikacja składa się z pięćdziesięciu dwóch historii o relacjach damsko-męskich i o relacjach międzyludzkich w ogóle. Serię otwierają migawki z życia Alberta. Nijaki, przygarbiony facet. Otwiera po kolei szafy i szafeczki, wybiera ubranie - bokserki, skarpety, koszulę, spodnie, marynarkę. Zjada posiłek. Otwiera kolejną szafę, a tu zamiast części garderoby stoją piękne kobiety. Wybiera jedną, ale po zastanowieniu zamienia na inną i w jej towarzystwie idzie do sypialni.
Z jednej strony to zabawne... Z drugiej prawdziwe - świat tak się zmienił, że wybór skarpet i kobiety (mężczyzny pewnie też) jest jak wybór potrawy z menu (życia). Przede wszystkim jest to jednak smutne. Tragizm polega na tym, że tak wyglądają nasze "związki". Są płytkie, oparte na seksie z brakiem więzi i bliskości z drugim człowiekiem.
Ale to nie koniec. Dalej nie jest lepiej. Mamy między innymi Barbarę. Kobietę otyłą, która postanawia się zmienić. Ćwiczy do upadłego, by osiągnąć idealną sylwetkę. Spotyka mężczyznę i próbuje z nim tworzyć "bliskość", ale nie do końca się to udaje. Pojawiają się też związki z rodzicem a dzieckiem - toksyczna więź. Dużo jest tu relacji fizycznych, próby stworzenia bliskości poprzez seks.

Komiks jest erotyczny, makabryczny i ku...wsko smutny. Autor pokazuje jakie beznadziejne tworzymy relacje, płytkie, miałkie, sztuczne.
Publikacja jest uniwersalna. Łatwa do odczytania na całym świecie. Brak liter pozwala skupić się na obrazie i jego przekazie. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz