środa, 12 czerwca 2019

Labirynt - Thiago Souto

Poznajemy dziwny świat - pełen resztek i zniszczenia. Oprowadza nas po nim postać podobna do Iron-Mana (to moje pierwsze skojarzenie). Góreck uświadamia nam, że ten świat kiedyś żył. Żył gdy był tu jego przyjaciel Nico - przeżywali razem przygody, latali na futrzastym smoku (jak z Niekończącej się historii), walczyli z Rama lub gromili prześladowców. Dobrze się razem bawili, ale Nico zniknął, a świat zaczął pogrążać się w smutku i apatii. Góreck nie potrafił zrozumieć, co się dzieje, gdzie jest jego przyjaciel? Pewnego dnia postanawia rozwikłać tą tajemnicę, rusza na poszukiwanie Nico.

Historia opowiedziana w komiksie wydaje się dość prosta - znika przyjaciel, świat umiera (nie tylko mówimy tu o otoczeniu, ale także o emocjach), następuje moment zwrotny i poszukiwanie. Ważne jak zostało to opowiedziane. Mamy tu świat przedstawiony oczami Górecka, widzimy jego emocje. Poprzez retrospekcje poznajemy całą historię przyjaźni chłopca i naszego narratora. 
Kreska  jest prosta, ale szczegółów wypełniających świat jest mnóstwo. Niektóre nawiązują do prywatnego życia Autora. 

Świetny komiks poruszające ważne tematy - przyjaźń, szkolnych prześladowców, chorobę, świat wyobraźni, relacje rodzinne. Za każdym razem można odkryć coś nowego. Wrażliwość Autora przebija przez rysunki i dość oszczędną warstwę słowną. A finał po prostu spektakularny. 
Jestem nim zachwycona. 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz